Co dotyczy tego, żeby oddzielić miłość do przyjaciół od pracy dla Stwórcy – tego nie rozumiem w ogóle, dlatego że nigdy nie zostało przyjęte u mojego ojca i nauczyciela łączyć dwóch tych rzeczy razem. A odwrotnie, zawsze był zakaz mówić o słowach Tory albo o wielkich i małych stanach między przyjaciółmi, gdyż nasza droga zawsze była jakością „skromności”. I ledwie pozwalali rozmawiać między przyjaciółmi odnośnie pracy; i mówi się w kilku pozycjach mojego ojca i nauczyciela o tym zagadnieniu. A oddanie przyjaciół było akurat w charakterze prostych ludzi, kiedy każdy troszczy się tylko o materialną stronę swojego przyjaciela, a nie o jego duchową stronę. I całe zbliżenie między przyjaciółmi odbywało się akurat za pomocą uczt z piciem wina, a nie mową Tory.
Dlatego nie wiem, co chcesz powiedzieć. I można by było powiedzieć, że do tego czasu wierzyłeś, że dla miłości do przyjaciół nie trzeba mówić i zajmować się zagadnieniami pracy. A teraz masz jasną wiedzę, że tylko tak powinno być, czyli w skromności, w formie podobnej temu, kto idzie na obchody jakiegoś radosnego wydarzenia do swojego przyjaciela, nie czyniąc rozliczenia z samym sobą: ma on nastrój czy nie, a powinien uczestniczyć w świętowaniu, podzielić radość swojego przyjaciela i nie można pokazać swojemu przyjacielowi rozdrażnienia albo niepokoju – trzeba pokazywać uśmiech. Tak samo i tu, gdzie połączenie przyjaciół powinno być takim, żeby każdy chciał ucieszyć swojego przyjaciela, i właśnie w materialnych rzeczach, ponieważ właśnie to jest zasada „zdobądź sobie przyjaciela”.
„Uczyń sobie rawa” – to już coś istniejącego samo w sobie. Czyli bywa czasem między przyjaciółmi tak, że jeden chce urzeczywistnić w odniesieniu do drugiego zasadę „Uczyń sobie rawa”. I to odbywa się właśnie między przyjaciółmi, posiadającymi doskonałą wykonawczość i podwyższoną pedantyczność. I nie wszyscy zdolni są do tego. Ale w zasadzie to już nie nazywa się „miłością do przyjaciół”, tym, czego miłość do przyjaciół wymaga, gdyż nie ma żadnego związku z pracą, jak pisałeś do mnie.