15 dnia miesiąca Szwat, Manchester
Drogim przyjaciołom, niech trwają wasze dni…
Jakiś czas temu napisałem do was list i jeszcze nie otrzymałem odpowiedzi, czy doszedł on do was… I oczywiście to dotyczy wykonania przykazania związanego z czasem. I wystarczająco temu, kto rozumie.
O „Nowym Roku Drzew”, który następuje 15-go Szwata, powiedziano w Talmudzie w rozdziale „Rosz а-Szana”, str.14 – „W czym sens pierwszego dnia miesiąca Szwat? Powiedział rabi Oszija (ten, który napisał Gmarę): „Ponieważ przelała się duża część rocznych deszczów”. I napisano w „Tosfot”, że ta sama przyczyna i według Beit Ilel, którzy sądzili, że 15-go Szwata, ponieważ do tego czasu przeszła większość deszczowych dni, które odnoszą się do okresu deszczów, i podniosła się żywica w drzewach, i wychodzi, że od tego czasu zawiązują się owoce. A w Talmudzie, w rozdziale „Rosz а-Szana” na str.11, powiedziano: „Ten, kto wychodzi w dni Nisana, i widzi kwitnące drzewa, mówi: „Błogosławiony On, gdyż nie ma w Jego świecie żadnego braku, i stworzył On w nim dobre stworzenia i dobre drzewa, żeby nasłodzić nimi ludzi.”
I należy zrozumieć:
· Dlaczego „nie ma w Jego świecie żadnego braku”? Dlaczego to, że drzewa w rozkwicie, udowadnia, że nie ma braku?
· „Stworzył dobre stworzenia”. Jakie tu świadectwo tego, że stworzenia są dobre?
· Związek między człowiekiem a drzewem.
· Wiadomo, że jeżeli przeszła duża część deszczowych dni – to znak nowego roku. I odnośnie tego pytania różnią się Beit Szamaj i Beit Ilel.
I przede wszystkim należy zrozumieć, czym jest mianowicie Rosz а-Szana („głowa roku”, nowy rok) w duchowej pracy. Wiadomo, że Rosz а-Szana – to czas sądu, kiedy sądzą świat do dobrego, albo, nie daj Bóg, odwrotnie. A „rosz” nazywa się korzeniem, z którego wychodzą gałęzie, a gałęzie zawsze wynikają z istoty korzenia, ponieważ z korzenia pomarańczy nie urosną gałęzie jabłoni. I korzeń i głowa, którą człowiek ustawia sobie w swoim początku – trwa i ustala porządek jego życia, ponieważ korzeń, to ta osnowa, na której ustawia się cały budynek. A sąd, na którym sądzą człowieka w Rosz а-Szana taki, że człowiek sam jest sędzią, i on sam wykonawcą wyroku, gdyż człowiek – on i sędzia i pouczający, i znający cel. I to – jak powiedzieli nasi nauczyciele, niech będzie błogosławiona ich pamięć: „Jeżeli istnieje sąd na dole, to nie ma sądu u góry”.
Deszczami nazywa się życiowa siła i nasłodzenie, za pomocą których drzewa dają owoce. I podstawowa praca człowieka – w długie noce miesiąca Tewet. A od miesiąca Tiszrej, kiedy powszechny nowy rok, i do miesiąca Szwat, już minęła duża część deszczowych dni, czyli człowiek już otrzymał życiową siłę i nasłodzenie od Tory i pracy. I wówczas człowiek dokonuje nad sobą sąd: czy warto mu kontynuować, cały rok zajmować się tylko Torą i duchową pracą, czy też, nie daj Bóg, odwrotnie. I jeżeli jest nad nim anioł-obrońca, jeden z tysiąca, mówiący człowiekowi prosto, czyli jeżeli istnieje u niego zasługa, wtedy mówią człowiekowi prosto, żeby poruszał się prostą drogą, i wtedy – on jeden z tysiąca, jak powiedziano: „Nauczę cię mądrości” - i wtedy po sądzie wychodzi człowiek usprawiedliwionym, czyli przyjął na siebie zobowiązanie od tej chwili i dalej zajmować się tylko czystymi rzeczami nazywanymi „oddawanie”. Zarówno Niebiosom, jak i stworzeniom.
I to mówi, tylko jeżeli są u niego wielkie zasługi, czyli do tej chwili dużą część życiowej siły otrzymywał z oddawania; i wtedy on postanawia swoim rozumem, że warto kontynuować; i to jest to, co nazywa się: „wychodzi usprawiedliwionym na własnym sądzie”. A jeżeli otrzymał dużą część życiowej siły nie od duchowych rzeczy, a cała jego życiowa siła pochodziła od rzeczy materialnych, ale posiada on zasługę nazywaną aniołem-obrońcą, to i wówczas on także wychodzi usprawiedliwionym na swoim sądzie, czyli postanawia spędzić cały rok tylko w oddawaniu.
Jeżeli zaś wielkie są jego grzechy, czyli po całej pracy i przyłożonych wysiłkach jednak dużą część życiowej siły otrzymał od rzeczy związanych z życzeniem otrzymać dla samego siebie, które staje się źródłem wszystkich przegrzeszeń i grzechów - to wówczas wychodzi dłużnikiem na swoim sądzie, czyli przyjmuje na siebie zobowiązanie od tej chwili poruszać się tylko drogą, którą idzie cały świat, czyli drogą otrzymywania ze względu na samego siebie, co staje się „zadłużeniem” dla człowieka, dlatego że otrzymywanie ze względu na samonasłodzenie zatrzymuje człowieka od tego, żeby dojść do swojej wiecznej doskonałości i stać się godnym wyższych nasłodzeń.
I to jest zadłużenie człowieka wobec samego siebie, kiedy postanawia kontynuować wszystkie dni swojego życia w zajmowaniu się tymi rzeczami, które przedstawiają sobą dług przed jego duszą. I o tym napisali Tosafot: „Ponieważ przeszła duża część deszczowych dni. I podniosła się żywica w drzewie i zawiązały się owoce”. Teraz – czyli jeżeli przeszła duża część długich zimowych nocy w Torze i pracy, i podniosła się żywica po drzewie, i on wie, i odczuwa sam, do jakiego stopnia ogień pali się w jego sercu. Jak powiedziano: „Iskry jej – ogniste iskry, płomień Stwórcy”.
Wówczas on postanawia kontynuować (poruszanie) tą drogą, i wychodzi, że owoce zawiązują się od tej chwili. Czyli od tej chwili i dalej on zasłuży na owoce, dlatego 15-ty Szwata nazywa się nowym rokiem, dlatego że człowiek już rozważył w sobie, czy warto mu kontynuować pracę, czy zaś, nie daj Bóg, odwrotnie. Dlatego że wtedy on już wie, od jakiej jakości on może przyciągnąć życiową siłę, od otrzymywania ze względu na samonasłodzenie, czy też z życzenia nasłodzić swojego Stworzyciela. I on wie, że cała jego praca tylko w tym, żeby otrzymać życzenie oddawać, dlatego że samo życzenie otrzymywać przygotowane nam przez Stwórcę w stworzeniu, także jak Jego życzenie – nasłodzić stworzenia, i On stworzył życzenie otrzymywać.
Ale nawet jeżeliby stworzenie pozostało w życzeniu otrzymać, czyli gdybyśmy otrzymywali duchowe nasłodzenie i wieczność w nasze życzenie otrzymać, wówczas nie byłyby nasłodzenia doskonałymi od tej gałęzi, pragnącej być podobną do korzenia, i dlatego pojawia się odczucie wstydu. Wychodzi, że stworzenie pozostałoby w braku.
Dlatego Stwórca przygotował nam naprawienie nazywane skróceniem, czyli tam, gdzie istnieje życzenie otrzymać, człowiek czuje ukrycie, jak powiedziano w przedmowie do komentarza „Sulam”: mimo tego, że życie obłaczające się w ciało schodzi jako „jesz mi jesz” (istniejące z istniejącego), w każdym wypadku niewidoczny jego korzeń z powodu skrócenia, i za pomocą otrzymywania cudownej siły od Tory i przykazań, stajemy się godni naprawienia nazywanego „otrzymywanie w imię oddawania”, za pomocą którego stajemy się godni zlania się ze Stwórcą; i wychodzi, że tym samym wszystko kończy się. I to sens tego, że: „Nie stworzył On żadnego braku”, i wskazuje się na naprawienie oddawaniem, jak napisano dalej.
A teraz wyjaśnimy związek między drzewami a stworzeniami, które mędrcy powiązali razem, jak opisano wyżej. Napisano: „Człowiek – polne drzewo”. Czyli wszystkie prace wykonywane z drzewami dlatego, żeby owocowały – wykonywane także i z człowiekiem. Ponieważ zanim człowiek może przynieść płody, niezbędnym jest, żeby były wykonane nad nim wszystkie te prace, przez które przechodzą drzewa. Płody zaś stają się celem człowieka.
Mój ojciec, raw i nauczyciel, niech będzie błogosławiona jego pamięć, pewnego razu wytłumaczył na uczcie 15-go Szwata, dlaczego przyjęto jeść owoce. I powiedział: w tym cała różnica między świętością i „odwrotną stroną” (sitra achra), jak napisano w Zoharze: „Inny bóg niepłodny i nie przynosi owoców”, jak napisano w komentarzu „Sulam” (przedmowa 7, punkt 22): „Czyli usychają ich początki, i więdną oni, aż nie zamykają się całkiem. A idący w świętości stają się godni błogosławieństwa w dziełach rąk swoich, gdyż „będzie owocować w czas, i liść jego nie zwiędnie”.
Dlatego ludzie Izraela wskazują na to, żeby pokazać, że główne – to jednak owoce. Owoce świętości – w tym, że (człowiek) staje się godny otwarcia jego Boskości, i staje się jak wzmagające się źródło, które nigdy nie ustaje, i przechodzi ze stopnia na stopień, dopóki nie stanie się godny tego, żeby powiedzieć: „I ozdobi się On we mnie, gdyż pragnie mnie, i On będzie mi koroną piękna”.
A prace, które wykonują nad drzewami, dane także człowiekowi, dlatego żeby uczynić go przydatnym, jak powiedziano wyżej (zob. „Szwiit”), gdzie przeprowadzane są rzeczy niezbędne do pracy nad drzewami, i wychodząc z tego, wyuczymy się pracy człowieka.
(Drzewa) użyźniają, czyli wnoszą nawozy (odchody). Tak samo i człowiek: powinien wnieść w siebie nawozy, czyli odchody – wulgarne jakości człowieka. Jednak dla człowieka nie ma niezbędności wnosić odchodów z zewnątrz, jak to odbywa się z drzewem, a niezbędnym przeprowadzić tę nieczystość z ukrycia w otwarcie, czyli w swoje odczucie. Żeby odczuł stopień nikczemności tych wulgarnych właściwości, co w nim. Inaczej on nie jest zdolny naprawić swoich czynów.
Przekopują, czyli spulchniają podstawę drzew. Tak samo i człowiek: powinien rozkopać i badać, jaka jest osnowa i cel człowieka. W imię jakiego celu przyszedł na ten świat.
Pielą, czyli ścinają „chwasty”, obce wyobrażenia rodzące się na drzewie; „chwasty” (także: „odciski”) - to wszystko to, co poza jego ciałem. I są pewne rzeczy, które człowiek czyni, i to widoczne z zewnątrz – ludziom. Na przykład w czasie modlitwy, albo też kiedy on mówi o wywyższonych rzeczach swojemu przyjacielowi, za pośrednictwem czego ten widzi jego pracę, czyli ona poza jego ciałem – wtedy powinien takie rzeczy obciąć i anulować. Ponieważ: „Skromnym bądź ze Stwórcą, Wszechmogącym twoim” - czyli ten czas, kiedy człowiek wykonuje jakąś pracę w imię Stwórcy, znak tego – czy stara się on ukryć to od ludzi; i to – znak tego, że jego zamiar prawdziwy; jeśli zaś nie, to odwrotnie. Czyli on stara się tylko otworzyć ludziom i oczyszcza ciało na zewnątrz stu pięćdziesięcioma sposobami. Jeżeli zaś on – w imię Stwórcy, wtedy on naturalnie próbuje ukryć to.
Obrywają liście na drzewie dlatego, żeby odciążyć je. Tak samo u człowieka: u niego są „liście”, które poprzedzają „owoce”, czyli na liściach wychodzą owoce. To oznacza, że z „lo-liszma” przychodzą do „liszma”, i „lo-liszma” nazywa się „liśćmi”, a owoce nazywają się liszma. Jednak należy oberwać te liście, żeby drzewu było lżej, żeby miało możliwość przyjścia do liszma. Inaczej, nie oberwawszy „lo-liszma”, pozostanie w stanie „lo-liszma”. Jednak potem, kiedy przychodzą do liszma, powiedziano: „I liść jego nie zwiędnie” - czyli cała praca, przedstawiająca sobą „lo-liszma”, wchodzi zatem w świętość.
I istnieje wysokie wyjaśnienie: Jak powiedziano w komentarzu Sulam 1, punkt 2: „liście” – to siły sądu (ograniczenia) znajdujące się w ekranie, że znaczenie cimcum uczynionego na życzenie otrzymać – żeby nie świeciło żadne światło obfitości, a była ciemność, za pomocą której rodzi się ekran. Wychodzi, że siła sądu schodzącego światła prowadzi go do tego, żeby uczynił ekran, za pomocą którego zdobywa siłę otrzymywać dla oddawania.
Także i w czasie przygotowania, czyli zanim zasłużymy na wejście do Królewskiego Pałacu, powinien człowiek przyczynić się do sprzeciwienia życzeniom otrzymywać ze względu na samonasłodzenie, i droga do tego jest w tym, żeby zacząć od małego, czyli od rzeczy, w których nie ma dla niego już tyle zadowolenia i nasłodzenia, i od nich lżej odmówić się i powiedzieć: gdyby nie było przykazania zajmować się takimi rzeczami, nie czyniłbym tego.
A następnie on idzie i kontynuuje, aż nie przyuczy samego siebie odmawiać się nawet od najważniejszego dla niego, aż do takich rzeczy, które poruszają jego duszę, i o nich także może powiedzieć, że jeżeli nie przejawiałyby się jako przykazanie, nie zajmowałby się nimi. I warto, by zachowywał się po bohatersku i był doświadczonym w walce. I wówczas on staje się godny wejścia do Pałacu Stwórcy i przebywania pomiędzy pracownikami Jego. A siła zobowiązująca go do ochrony siebie, żeby nie ugrzązł w życzeniach otrzymywać ze względu na samonasłodzenie, jest panującą siłą sądu, siłą chroniącą go od klęski, dlatego jak w tym momencie, kiedy u niego jest dotknięcie do indywidualnej (korzyści), natychmiast znika u niego życiowa siła i światło Stwórcy. Dlatego on (człowiek) przyjmuje postanowienie, by obserwować swój ekran, żeby otrzymywać tylko ze względu na oddawanie.
I także w drodze przygotowania, siła sądu wspomniana wyżej, pokazuje swoją siłę i okazuje swoje działania, póki nie postanowimy raz i na zawsze – nigdy nie przekraczać granic praw Tory. A do tego, zanim człowiek dojdzie do ostatecznej decyzji, że prawa tego nie przekraczamy, znajduje się w stanie ustalonym jako „proca” (Szmuel 1,25, 29; rosyjski przekład: str. 108,29): „Dusze wrogów twoich wyrzuci On, jak z procy”), dopóki nie przychodzi do (stanu) lęku przed karą siły sądu, wspomnianą wyżej.