19 dnia miesiąca Kislew, Manchester.
Szanownym przyjaciołom moim, niech będą pozdrowieni.
... Byłbym bardzo zadowolony, gdybym mógł być z wami, ale co uczynisz, kiedy czas pogania. Ale są przykazania, które można wykonywać bez wpływu czasu, w tym, co ponad czasem. Dlatego że człowiek sam w sobie jest ograniczony przez czas i miejsce, ale kiedy on czyni wysiłki w zlaniu się ze Stwórcą, wtedy powinien stać się podobnym do Niego, czyli przebywać powyżej miejsca i powyżej czasu. Jak wiadomo, „miejscem” nazywa się kli, czyli życzenie nasłodzić się, i „powyżej miejsca” oznacza, że nie chce, żeby wszystkie jego wysiłki były tylko dla jego miejsca, ale żeby były one dla miejsca Błogosławionego, co staje się miejscem świata. Co znaczy, że wszystkie jego wysiłki powinny być tylko na oddawanie i „powyżej czasu”, ponieważ czas odnosi się do rozumu. Dlatego że rozum człowieka zawsze daje mu do zrozumienia, że jeszcze nie przyszedł czas przyjęcia pracy Stwórcy w Imię Jego, i wystarczająco rozumiejącemu. I dlatego należy zawsze poruszać się powyżej czasu, i nie mów, że minione dni były lepsze od tych, i tym podobne – zawsze trzeba odnowy sił, czyli podstaw, na których budujemy całą pracę, dopóki nie staniemy się godni stałego poznania Szhiny.
I należy zawsze poruszać się dwiema drogami, przeczącymi sobie nawzajem – w braku i w doskonałości, co oznacza w modlitwie i w chwale, i dziękczynieniu.
Przeczytaj w księdze „Zohar” (Wa Jiszew, komentarz Sulam str. 12): „…i w tym celu rozbija się to ciało i dusza oczyszcza się”. I dlatego Stwórca czyni tak, żeby ten sprawiedliwy znosił cierpienia i bóle w tym świecie, i stał się czystym od wszystkiego i stał się godnym życia przyszłego świata. O tym napisano: „Stwórca wypróbowuje sprawiedliwego”, i wystarczająco. I w paragrafie 38 powiedziano, że dusza wychodząca, kiedy Luna niepełna, dusza ta wyrządza krzywdę ciału. I dalej w komentarzu Sulam (p. 38) – jak można powiedzieć, że dusza wyrządzi krzywdę ciału? – i wyjaśnia, że ubytek duszy zachodzi z powodu zmniejszenia w binie, i to zmniejszenie przyjmuje malchut, jak powiedziano: „Matka pożycza córce swoje ubrania”, i stają się ciała także przydatne do otrzymania gadlut (duży stan). „Przecież ta krzywda, którą dusze przynoszą ciału, służy dla naprawienia ciała i przygotowania go do otrzymania światła dużego stanu”.
I żeby zrozumieć to w okresie przygotowania do tego, żeby wejść do pałacu Króla, możemy wytłumaczyć, że ciało samo dla siebie jest doskonałe. Czyli nie odczuwa w sobie żadnego braku, jak czuje, jeżeli jest jakikolwiek brak materialny, kiedy nie siedzi, składa ręce i wpada w rozpacz; odczucie braku budzi w człowieku chytrości i idee, i nigdy on nie wpada w rozpacz, i to jest właśnie na miarę odczucia przez niego braku.
Czyli, jeżeli to, do czego on dąży, niepotrzebne mu, to nie ma aż takiego odczucia braku w nadmiarach, i on lekko wpada w rozpacz. Ale nie dlatego, że tak ciężko mu to zdobyć, i z powodu tego on godzi się z sytuacją, wpada w rozpacz i mówi, że wszystko, co mógł, już uczynił, i nie ma u niego żadnej idei, jak osiągnąć upragnione, i dlatego przestaje o tym myśleć - ale dlatego, że poszukiwane niepotrzebne mu, a w zbędnym nie ma takiego odczucia braku, jak w rzeczach niezbędnych.
Rzeczywiście, w tym, co dotyczy niezbędnego, człowiek nigdy nie pogodzi się z sytuacją, i zawsze będzie wymyślać idee i chytrości, jak osiągnąć niezbędne; czyli cała dopuszczająca siła człowieka, niepozwalająca mu wpadać w rozpacz i pomagająca mu za każdym razem znajdować nowe siły – to siła braku. I zależy to od wielkości braku, co szacuje się miarą cierpień. Wielka potrzeba – oznacza, że jeżeli nie osiągnie upragnionego, to cierpienia jego będą wielkie. A mała potrzeba oznacza, że jeżeli nie ma u niego pragnienia, to on nie cierpi, jeśli jednak będzie, to będzie nim w większej doskonałości.
I co staje się niezbędnością, a co niepotrzebnym dla każdego człowieka, on powinien określić sam. Jak powiedzieli mędrcy: „Jeżeli człowiek przyzwyczajony żyć tak, że niezbędnym dla niego jest to, żeby niewolnik biegł przed nim, powinni zapewnić mu, i jak postąpił Gilel, który biegł przed takim człowiekiem”, itp.
I w tym jest sedno pytania o krzywdzie, którą przynosi dusza ciału. Rzecz w tym, że kiedy nie ma u człowieka takiej kategorii jak dusza, wtedy ciało jego doskonałe, czyli nie odczuwa potrzeby w pracy na oczyszczenie. Wtedy zaś, kiedy zajmuje się Torą i przykazaniami, światło, co w niej, zwraca go do Źródła, czyli światło, co w niej, czyli dusza, którą człowiek poznaje, rozbija ciało, czyli ciało rozbija się, kiedy widzi, że jest niedoskonałe.
W ten sposób, przedtem człowiek wiedział, że należy zajmować się drogą oczyszczenia, żeby osiągnąć doskonałość, a ona staje się nadmiarem, jak zostało powiedziane wyżej, a w związku z niepotrzebnym można wpaść w rozpacz, itp. Wtedy zaś, kiedy rozbija się ciało, czyli kiedy widzi, że ono w braku, czyli kiedy widzi brak wyższego poziomu, nazywanego biną, w opiece i sterowaniu, wówczas budzi się w nim poruszająca siła, która nie uspokoi się do tej pory, aż nie zlitują się nad nim z Niebios i nie stanie się godny otrzymania liku Szhiny.
Niech pomoże nam Stwórca przyjąć otrzymanie ciężaru Królestwa Niebios powyżej miejsca i powyżej czasu, żeby zlać się z wiecznością Jego.