Szanownym przyjaciołom moim, niech cieszą się dobrym zdrowiem.
…nie poznałem jeszcze dzieła rąk każdego, czyli każdy powinien w detalach obejrzeć swoje działania z punktu widzenia powiedzianego: „widzę ja Niebiosa Twoje, dzieło rąk Twoich” (Psalmy, 8:4). „Niebiosa Twoje” - oznacza dzieła uczynione w imię Niebios, i dają się poznać one za sprawą rąk Twoich, czyli za pośrednictwem tego, że każdy stara się pracować dla przywrócenia Szhiny z popiołów, aby spełniło się „i każdy pokazuje palcem swoim i mówi – oto On, Stwórca nasz”, itd.
I należy wiedzieć, że praca ta – w prawej linii, jak napisano: „Bądź czysty i ufny przed Stwórcą twoim” oznacza, że człowiek powinien iść z wiarą, czyli wierzyć, że Stwórca doskonały i nie posiada braku.
I to można odczuć tylko, jak powiedziano: „Prawica (prawa ręka) Stwórcy wzniesiona”, czyli w wywyższeniu Stwórcy, dlatego trzeba przedstawić sobie Wielkość Stwórcy, i że każdym swoim czynem człowiek służy Stwórcy, i że od każdego wykonanego przykazania On otrzymuje duchową radość, i że kiedy modlimy się, wtedy słyszy On chwałę i wysławiania, które człowiek Mu śpiewa.
I należy wyobrazić sobie, że przecież są i tacy ludzie w świecie, którym Stwórca nie dał możliwości służyć Jemu. I nawet kiedy wykonują jakieś przykazanie, nie pamiętają albo nie wierzą, że Stwórca widzi, słyszy, przyjmuje i liczy się z czynami niższych.
I On oddala ich tym, że nie daje im możliwości myśleć lub czynić, lub wierzyć - nie daje im odczuć więzi z Celem (a kogo Stwórca chce zbliżyć, temu On daje dobre myśli, żeby pamiętał w chwili wykonywania przykazania, że wykonuje je w Imię Jego), lub w chwilę wzniesienia błogosławieństwa: „Żeby wszystko było według słowa Jego” on mówi to zgodnie ze zwyczajem, i w czasie wykonywania tego przykazania przyjmuje do serca, że mówi to Stwórcy, lub w ogóle nie dana mu możliwość dokonania błogosławieństwa, nawet zgodnie z przyzwyczajeniem.
A jeżeli człowiek wyobraża sobie, że Stwórca daje mu możliwość wykonania przykazania dla sprawienia zadowolenia swojemu Stworzycielowi, nawet raz w miesiącu, i służyć Królowi, to nawet raz w miesiącu wystarczy mu.
Powiedział Abaj: „Jeżeli tak, to powinien mówić stojąc” – pozycją „stojącą” nazywa się pełnia i doskonałość poziomu, czyli człowiek powinien mówić - stojąc prosto, wyprostowany, i być w radości, jeżeli dają mu możliwość służby Królowi, a innym ludziom – nie. I wówczas Stwórca doskonały. Czyli powinien powiedzieć, że Imię Stwórcy – Imię „Dobry, Czyniący Dobro”, otwiera się i świeci człowiekowi w absolutnej pełni i doskonałości.
Ale i człowiek, który doskonały, czyli posiada dodatkową właściwość w Torze i przykazaniach i w dobrych czynach z tego powodu, ile on czyni, aby służyć Królowi, także nie zasługuje na to. Dlatego że człowiek powinien wiedzieć, że istnieje wielu ludzi na świecie, którym Stwórca nie pozwolił czynić niczego w Imię Jego, niech będzie Ono błogosławione, itd.
Ale powinien człowiek iść także i w lewej linii.
Dlatego niezbędnym także iść i w lewej linii, co oznacza krytyczne podejście – a czy to prawda, czy pełna i doskonała jego wiara, jego działania, czy osiąga on takie samo odniesienie do Stwórcy, z którym Stwórca odnosił się do niego? Jeżeli on wierzy, że „Stwórca dobry i czyni dobro”, to powinien sprawdzić wszystkie swoje życzenia – czy może on na ich podstawie stworzyć takie samo odniesienie do Stwórcy, czy czyste i święte są dokonywane przez niego działania, jego myśli i życzenia, czy nie ma w nich jakichś odchyleń w stronę - czyli czy nie ma u niego myśli i życzeń skierowanych na jakiś inny cel, co nosi nazwę bałwochwalstwa - czy przyjmuje wszystkimi jego organami Imię „Dobry, Czyniący Dobro”. On osiąga taką wiarę, takie podobieństwo do właściwości oddawania, że czuje dobroć Stwórcy w swoich „organach”, we wszystkich swoich życzeniach.
A jeżeli lewa linia w sprzeczności z linią prawą - obie te linie na razie nie znajdują się w doskonałości, dlatego że on widzi, jeżeli przeprowadza prawdziwe obliczenie, że wszystko jest odwrotnie, wtedy wynika spór między liniami, między prawą i lewą. I jeśli nie pracować w kategorii nazywanej średnia linia, żeby i prawa i lewa linia służyły oddawaniu jak jedna całość, wtedy lewa linia anuluje prawą, i wychodzi, że „mądrość, rozmyślania jego większe niż jego działania”, czyli zajmuje się sprawdzaniem i krytyką częściej, niż dokonuje dobrych działań.
Wychodzi, że upada w piekło, które powstaje z lewej linii. I istnieje piekło płomienia pożądania lub śniegu, z którego obojętnieje w stosunku do pracy - lub tak lub inaczej, lub spala go, albo oziębia, w zależności od tego, w jakim kierunku on upada - i nie ma u niego życzenia oprócz odpoczynku, lenistwa, snu, itp. I potrzebuje przezwyciężenia i modlitwy, żeby Stwórca zlitował się z Niebios, i mógłby przyciągnąć średnią linię, czyli pochylić lewą linię przed prawą.
Czyli, żeby powiedział – chociaż zgodnie z krytycznym podejściem rozum zobowiązuje do innego, że on idzie powyżej wiedzy. Wynika z tego, że średnia linia ulepszyła prawą. Dlatego że zanim przyciągnął lewą linię, szedł w prawej, i myślał wtedy, że i rozum zobowiązuje go do przykładania wysiłków w pracy ze względu na Stwórcę. Czyli on nie mógł określić, za czym on idzie – swoim rozumem, czy prawą linią, pracując ze względu na Stwórcę. Po tym zaś, jak przyciągnął lewą linię, krytyczne podejście, i skłonił ją do prawej, po tym staje oczywistym, że wybiera prawą linię, nawet jeżeli posiada on i inne zdanie, podyktowane lewą.
Dlatego kiedy zamierzają przyciągnąć pracę lewej linii, trzeba pamiętać, żeby to było tylko z zamiarem pokazania, że choć i istnieje lewa linia, mimo wszystko człowiek wybiera prawą. Trzeba kontrolować, na ile daleko można wstąpić w lewą linię, żeby zawsze można było pokonać ją i wybrać prawą linię. Dlatego trzeba dzielić czas pracy. I nie mieszać jednego z drugim.
Ja opisałem odwrotną (ahoraim) stronę trzech linii, a kiedy staną się godni, wówczas przyciągają trzy linie w przednią stronę (panim).
Stańcie się godnymi dobrego zapisu i pieczęci.