Przejdź do treści

Baza wiedzy, Teksty źródłowe, Listy Rabasza

Listy Rabasza

List 10

Czyta się około dziewięciu minut

Dlaczego pokrycie sukki (schach) przygotowują z odchodów gumna (goren) i wytwórni win (ekew)? Baal Sulam, mój ojciec, tłumaczył, że słowo „goren” wskazuje na „ger anochi”, co oznacza – jestem przybyszem ja, a „ekew” sugeruje „nokew szem cha-Szem” - przeklina Imiona Stwórcy. Schach zaś nosi nazwę cienia wiary, czyli wiary powyżej wiedzy, stającej się przeciwieństwem wiedzy.

Pragnąc otrzymać wiedzę, człowiek lekceważy goren i ekew, tak samo jak w materialnym świecie widzi, że to odchody. Ale z ich pomocą on otrzymuje cień i osadza się w nim.

Człowiek siada w cieniu, czyli z najnikczemniejszych i złych rzeczy przygotowuje dla siebie miejsce, gdzie można siedzieć. Te odchody pozwalają mu przeprowadzić naprawienie, nazywane „pobyt w sukke”. A główne w tym, że to naprawienie przynosi mu radość, przecież nie daremnie wiara powyżej wiedzy nosi nazwę radości naprawienia.

W taki sposób wszystkie trudności, spotykające się w świecie, naprawiają się w sukke. I bez nich byłoby niemożliwym uczynić schach. Dlatego człowiek powinien być „przyzwoitym gościem” i powiedzieć sobie, że gospodarz starał się tylko dla niego.

Człowiek powinien powiedzieć sobie, że wszystko odbywające się w świecie, włączając w to cierpienia ludzi, skierowane tylko na to, żeby mógł przyjąć na siebie błago, czyli chronić wiarę, nawet jeśli widzi, że ludziom dzieje się zło. Przecież wszystko to po to, aby u niego była możliwość przyjęcia na siebie władzy Niebios. Tym bardziej on powinien powiedzieć, że pozostali ludzie cierpią tylko dlatego, żeby u niego pojawiło się miejsce dla otrzymywania.

Ale w rzeczywistości niełatwo to powiedzieć. Tylko jeżeli człowiek pracuje ze względu na to, żeby dostarczyć nasłodzenie Stwórcy, myśli nie o sobie, a tylko o Stwórcy, i nie zatrzymuje się na środku, może powiedzieć, że Gospodarz starał się tylko dla niego, aby mógł kontynuować poruszanie się w wierze i czynić to ze względu na Stwórcę, a nie ze względu na siebie. Przecież kiedy człowiek troszczy się o otrzymanie nasłodzenia, on nie może oszukiwać siebie mówiąc, że świat stworzony tylko dla niego.

Kiedy człowiek troszczy się o Stwórcę, jemu nietrudno uwierzyć w to, że świat stworzony dla niego, ponieważ egoizm w takim wypadku nie przejawia się. I wychodzi, że schach, nazywany cieniem, przygotowuje się właśnie z odchodów goren i ekew. A znajdując się w sukke, wznoszą modlitwę do Stwórcy, żeby obronił przed wodami potopu. I to oznacza, że wiara ratuje człowieka od dowolnej szkody. A szkodę wyrządzają obce myśli i oceny.

Wiara zaś powstaje właśnie z odchodów. Tylko w ten sposób można obronić się przed wodami potopu, inaczej człowieka porwie światowy potok. Ulewa ożywia ziemię, ponieważ ludzie znajdujący się na duchowo nieżywym poziomie żyją tylko kosztem wiedzy. I tam, gdzie nie ma wiedzy, oni nie mogą się utrzymać. Ale ta wiedza pozostawia ich na nieżywym poziomie.

A ten, kto chce podnieść się na roślinny poziom, nie powinien otrzymywać tej wiedzy w charakterze pomocy. Ulewa nie może pomóc temu, kto chce iść drogą prawdy. I jeżeli człowiek potyka się i otrzymuje dla siebie jakąś pomoc od tej wiedzy, on natychmiast upada na niższy stopień.

A kiedy wiedzę otrzymują znajdujący się na nieżywym poziomie, oni mogą istnieć nie upadając. Dlatego oni zawsze szukają wiedzy, która podtrzymałaby ich w pracy. I żeby nie ponieść porażki, otrzymując wiedzę, nazywaną potopem, budują schach i proszą Stwórcę о obronę przed potokami ulewy. Tak rozstrzygną się pytania i pojawi się pragnienie stania się godnym cienia wiary.

Dla prawidłowego pojmowania zacytuję fragment z listu mojego ojca: „Wyjaśnię ci sens jałmużny nieszczęśliwemu, którą tak wychwala się w księdze „Zohar”. Jeżeli w człowieku jest jakiś organ, z którym nie można pracować, a jednak w człowieku pojawia się jakieś życzenie pracy z nim, ten organ pomimo wszystko zostaje zaatakowany przez chorobę. On nazywa się nieszczęśliwym. Całe jego istnienie w świecie oparte na tym, że za niego pracują pozostali i żałują go.”

W tym zapieczętowany sens powiedzianego o tym, że chroniąc życie jednej duszy dążącej do Stwórcy, jak gdyby chronił życie całego świata. Życie razem z pożywieniem innych nie przynosi więcej, niż istnienie duszy, i należy to zrozumieć. Tym nie mniej, w oczach Stwórcy to równoznaczne uratowaniu całego świata. Przecież w ten sposób świat wypełnia się dobrem, które powiększa się siłą tej nieszczęśliwej duszy, istniejącej kosztem pozostałych organów.

Wyjaśnię sens powiedzianego: „I wyprowadził go na zewnątrz, i powiedział: „Spójrz w niebo…”, itd... I uwierzył w Stwórcę, i stało się to dla niego jałmużną”. „Wyprowadził go na zewnątrz” - oznacza, że istniało jakieś życzenie pracy z tym organem, a to zabronione, o czym powiedziano: „Spójrz w niebo”. I razem z tym było mu zagwarantowane błogosławieństwo potomstwa, w czym istnieje sprzeczność, bo przecież całe potomstwo, któremu obiecane błogosławieństwo, przychodzi poprzez ten organ. A jeżeli z nim nie pracować, to jak można otrzymać potomstwo?

I o tym powiedziano, że „uwierzył w Stwórcę”, czyli przyjął wszystko jak jest: i kategoryczny zakaz pracy i gwarancję błogosławieństwa potomstwa. A kiedy przyjął – „stało się to dla niego jałmużną”, czyli otrzymał jałmużnę, jak ubogi, żyjący za cenę pozostałych.

Razem z tym istnieją dwie interpretacje powiedzianego. Jedni uważają, że Stwórca dał jałmużnę Awraamowi, żeby ten mógł istnieć nie pracując, a drudzy sądzą, że jałmużnę Stwórcy dał Awraam. Mają rację i ci, i drudzy. Przecież dopóki nie odbyło się naprawienie, ten organ znajduje się w Niebiosach, i uważa się, że jałmużnę daje się niższemu. A kiedy osiąga się jego końcowe naprawienie, on już nie znajduje się w Niebiosach, i wówczas jałmużnę daje się Wyższemu.

Poproszę, aby każdy z was napisał mi interpretację na te słowa mojego ojca, gdyż to cudowne słowa.

A teraz ustalimy porządek zimowej pracy, i to czas pracy długimi nocami. Do tej pory mówiłem z punktu widzenia lewej linii, która nazywa się „lewa odrzuca”, i jest potrzebny wysiłek i ogromna praca, dla przezwyciężenia wszystkich przeszkód i obcych nam argumentów i myśli. Ale niezbędnym jest także zajmować się i prawą linią, jak powiedziano poprzez mędrców (błogosławiona ich pamięć): „Uczyń Torę swoim stałym zajęciem, a pracę (inne sprawy) – czasowym” (Pirkej-Awot 1, 15). Tora nazywa się prawą linią, która staje się kategorią doskonałości, i człowiek powinien uważać siebie pełnym zalet i wysokich jakości studiując Torę i wykonując przykazania tak, jak powinien człowiek doskonały, na ile to w jego siłach.

Ale nie warto martwić się, jeżeli nie może on wykonać upragnionego w pełnej mierze. Czyli, jeżeli on pragnie powiększyć swoje dobre czyny i zajęcia Torą, ale nie może, to nie powinien żałować tego, a powinien przebywać w radości w godziny otwarcia w prawej linii. I na ile to możliwe, niech będzie zadowolony ze swojej doli i odda chwałę i podziękowanie Stwórcy za to, że zapewnił mu najmniejszą możliwość służyć Królowi, chociaż jedno mignięcie na dzień, albo nawet jedno mignięcie na dwa dni. I będzie to dla niego podobne do znalezienia ogromnego bogactwa. I nawet jeżeli on wykonuje działania proste, w których nie ma życiowej siły, w każdym przypadku on powinien starać się przebywać w radości i otrzymywać ożywiającą siłę od tego, że dana mu możliwość służenia Królowi.

I w takim stanie doskonałości on powinien przebywać w czasie zajęć, i to nazywa się kategorią Tory, prawej strony, jak napisano: „Z prawej strony od Niego - płomień prawa dla nich” (Dwarim, 33:2). I za każdą daną mu możliwość on zobowiązany do wychwalania Stwórcy.

I słyszałem od mojego ojca i nauczyciela, że oddając chwałę i podziękowanie Stwórcy za to, że On przybliżył nas do Siebie, przyciągamy w dół duchowe światło. Człowiek powinien odczuwać siebie doskonałym, i wówczas on nazywa się błogosławionym - baruch, a błogosławiony przylepia się do Błogosławionego. Jeżeli zaś człowiek uważa siebie przeklętym - arur, to nie może Błogosławiony przylepić się do przeklętego. Dlatego powinniście uważać siebie za doskonałych w czasie studiowania Tory i wykonywania przykazań, i zabronione jest w tym czasie znajdować w sobie jakichkolwiek braków (jak powiedziano: „Każdy, u kogo będzie brak, nie zbliży się”) - i to nosi nazwę kategorii Tory, czyli doskonałości.

Ale zajmować się tylko jedynie Torą, to także źle, jak powiedzieli mędrcy: „Zajmujący się jedynie Torą, podobny jest do tego, w kim nie ma boskiego początku”, jak powiedziano: „I wiele upłynęło dni u Izraela bez Boga prawdziwego” (Diwrej a-jamim 2, 15:3). „Dni” - oznacza doskonałość, czyli kategorię Tory, „wiele” - oznacza, że zajmuje się tylko Torą, i w takim razie nie ma w nim prawdziwego Stwórcy, ponieważ z punktu widzenia lewej linii właśnie praca wskazuje prawdziwą drogę i o tym powiedziano: „Dobrze łączyć studiowanie Tory z trudem (derech erec - ziemska droga), gdyż obydwie te sytuacje wymagają wytężonej pracy, co odwraca od grzechu; wszelkie studiowanie Tory, niepołączone z pracą, w sumie niepotrzebne i pociąga za sobą grzech”. (Pirkej-Awot 2,2).

I nie trudź siebie pytaniem, dlaczego zajęcia tylko jedynie Torą pociągają za sobą grzech, i nie wystarczająco tego, że nie odwracają (od grzechu)…

I to dlatego, że każdy, kto nie porusza się drogą prawdy, pozostaje w stanie „jeżeli nie staną się godni, to stanie się dla nich (Tora) śmiertelnym jadem (narkotykiem śmierci)”. I praca, wspomniana wyżej, odnosi się do Królestwa Niebios (Malchut Szamaim - władza Stwórcy) i tylko dlatego nosi nazwę pracy (malacha). I wychodząc z tego ostrzegali mędrcy, że właśnie wysiłki przykładane w obydwóch naprawieniach oddalają w zapomnienie grzech.

Ale, jak wspomniano wyżej, należy zmniejszyć zajęcie innymi sprawami i powiększyć zajęcia Torą – „uczyń Torę swoim stałym zajęciem, a pracę – czasowym”, ponieważ większą część dnia człowiek powinien poruszać się w prawej linii, i tylko niewielki czas poświęcić czystej pracy w rozumie i w sercu.

Zakończę swój list w nadziei, że staniemy się godni wiecznego zlania się ze Stwórcą.

Dalej

List 11