Przejdź do treści

Baza wiedzy, Teksty źródłowe, Listy Rabasza

Listy Rabasza

List 2

Czyta się około ośmiu minut

Otrzymałem twój list, i niech oświetli Stwórca, że droga nasza - prawidłową drogą, i wzmocnimy swoją pamięć na dzień pamięci - wówczas staniemy się godni „mohin” pamięci, w przyrodzie którego - oczyszczać materialne powietrze, i wtedy będziemy oddychać powietrzem Świętości, a ono - życie prawdziwe i wieczne.

I dodam do tego, co piszesz: „Zdecydowany jestem, że nawet jeśli spotkam największego niewierzącego..., itd.”

Znane prawo, działające w całym świecie: źle, kiedy specjalista w swojej dziedzinie popada w otoczenie nieprofesjonalistów i uczy się od nich. Czyli, jeżeli on jest prawdziwym specjalistą, na przykład szewcem, przychodzącym uczyć się od nieprofesjonalnych szewców, i oni dają mu do zrozumienia, że nie warto wytwarzać jakościowego obuwia, a robić jak wyjdzie, i że nie opłaca się robić obuwia wygodnego i pięknego. Albo weźmy krawca, także zawodowca w swojej dziedzinie, kiedy on wpada w grupę nieprofesjonalnych krawców, i ci dają mu do zrozumienia, że nie warto wytężać się i dokładać wysiłków, żeby szyć ubranie czyste i piękne, żeby podobało się klientom - to on powinien wystrzegać się, oddalać się od nich. Wówczas kiedy budowniczy przyjdzie do grupy krawców, to nie może on nauczyć się od nich złego, ponieważ nie ma między nimi związku. Ale w jednej i tej samej profesji każdy powinien strzec się i mieć do czynienia tylko z ludźmi, którzy są czyści sercem.

I zgodnie z powiedzianym, odnośnie każdego, kogo uważasz za pracownika Stwórcy, powinieneś wystrzegać się: „A czy jest on prawdziwym profesjonalistą?” Czyli, czy dąży on do tego, żeby jego droga była czysta i święta w kierunku do Stwórcy. I za każdym razem, kiedy on widzi, że czegoś nie wie albo nie pracuje dobrze - niech szuka sposobów, żeby stać się profesjonalistą, a nie pracować po prostu tak i tylko ze względu na wynagrodzenie. Za dobrego i profesjonalnego jest uważany ten pracownik, który nie liczy się z wynagrodzeniem, a nasładza się samą pracą. Na przykład, kiedy specjalista-krawiec widzi, że ubranie odpowiada wszystkimi parametrami klientowi, to od tego, jego duchowe nasłodzenie jest większe, niż od otrzymywanych pieniędzy.

A jeżeli ludzie są nie twojej profesji, to nie boisz się przebywać razem z nimi, dlatego że ty jesteś budowniczym, a oni zajmują się obróbką skór zwierząt. Jednak jeżeli ludzie zajmują się Torą i przykazaniami, ale nie troszczą się o to, żeby było odzienie podobające się Klientowi, to znaczy, że mają oni tylko rozum, który jest przeciwko zdaniu Tory, ponieważ nie pozwala ona studiować jej tylko ze względu na wiedzę. I tutaj ty zobowiązany jesteś przebywać bez przerwy w gotowości... i oddalać się od takich ludzi, jak strzała wypuszczona z łuku.

Co zaś dotyczy prostych ludzi albo religijnych syjonistów (tak zwane – „wiązane stosy”), jeżeli nie masz z nimi więzi, to nie powinieneś silnie wystrzegać się przed nimi. A ortodoksyjnych żydów już niezbędnym jest strzec się. A chasydom powinieneś schodzić jeszcze bardziej z drogi. Za ludźmi zaś, będącymi bliskimi mojego ojca Baal Sulama, już trzeba patrzeć szczególnie uważnie, „we wszystkie oczy”.

Ale w rzeczywistości jest jeszcze dodatkowy sens we wszystkim tym, zwłaszcza zaznaczony przez świętego Ari i wyjaśniony przez Baal Sulama w jego księdze „Nauka o dziesięciu sfirot”. Dlaczego w świecie Nekudim, „król” melech a-daat, który znajdował się na poziomie keter i był pierwszym rozbitym parcufem, w czasie rozbicia kelim upadł najniżej ze wszystkich królów, którzy rozbili się w ślad za nim? Dlatego że ten, kto bardziej egoistyczny, posiada lepszą jakość w tym czasie, kiedy posiada ekran. Ale razem z tym, kiedy pada u niego ekran, on staje się najgorszym ze wszystkich i upada poniżej wszystkich innych parcufim.

I można to wytłumaczyć tak, że ci, którzy idą po drodze Stwórcy, życzenie nasłodzenia podwojone u nich jak w odniesieniu do materialnego, tak i w odniesieniu do duchowego. Dlatego ci, którzy byli blisko do Baal Sulama w tym czasie, kiedy opierali się na nim - posiadali wówczas ekran i awijut. A kiedy nie było komu podporządkowywać się, i nie ma nikogo poskramiającego ich, i nie ma u nich żadnej korzyści ustawiać jakikolwiek ekran, a cała ich praca polega tylko na tym, jak wyglądać na dobrych żydów w całym świecie albo stać się największymi rawami, to tu otrzymujemy egoizm bez ekranu. I tak wyszło, że odeszło od nich wszystko, co w nich było. I wywołują oni we mnie podejrzenie we wszystkim, a nikt nie może złapać ich za rękę. I wystarczająco o tym.

Ja zakończyłem to krótko, dlatego że nie chcę, żebym ich miał w myślach. Tak jak znajome ci prawo: „Tam, gdzie znajdują się myśli człowieka - tam i on sam!” Ale ponieważ ty jesteś znany mi, jako człowiek, który lubi znać prawdę, to zostałem zobowiązany włączyć w swoje myśli awijut bez ekranów, co odnosi się do rozbicia kelim, ponieważ jeszcze nie podnieśli się na drogę pozwalającą wybrać i wyjaśnić im, Boże zachowaj.

I żeby to było zrozumiałe, przytoczę ci krótki przykład: Wiadomo, że między jakimikolwiek dwoma stopniami istnieje pośrednie stadium, włączające w siebie obydwa razem. Jak między nieżywym i roślinnym poziomem jest pośredni stopień, nazywany „koralowce”, a między roślinnym i zwierzęcym jest „antropoid”, stający się żywą istotą, która przysysa się poprzez swoją pępowinę do ziemi i ssie z niej. A między zwierzęciem a człowiekiem - istnieje małpa. I dlatego należy zapytać: co jawi się pośrednim między prawdą a kłamstwem, i gdzie ta kropka, która włącza w siebie te dwie jakości razem?

I przedtem, zanim wytłumaczę to, dodam jedną zasadę: Wiadomo, że małej rzeczy niemożliwym zobaczyć, wtedy jak dużą rzecz zobaczyć łatwiej. Dlatego, kiedy człowiek znajduje się w niedużym kłamstwie - wtedy niezdolny jest zobaczyć prawdy o tym, że porusza się nieprawdziwą drogą, a mówi, że idzie drogą prawdy. I nie ma większego oszustwa niż to. A wszystko dlatego, że kłamstwo jego nie jest wystarczająco wielkie, żeby mógł zobaczyć prawdę.

Ale nie jest tak, kiedy człowiek zdobywa już wiele kłamstw, i wychodzi, że miara kłamstwa w nim wzrasta, i jeżeli zechce widzieć - to już może zobaczyć ją. I wychodzi, że teraz, czyli kiedy widzi to kłamstwo, i rozumie, że idzie kłamliwą drogą, wtedy widzi prawdziwy stan, czyli widzi prawdę w duszy swojej, jak podnieść się na prawidłową drogę.

Z tego wynika, że ta kropka, która staje się kropką prawdy, że on idzie kłamliwą drogą - ona jest pośrednią kropką między prawdą a kłamstwem. I jest pomost, który wiąże prawdę i kłamstwo, a ta kropka - ostatnia kropka związku, i od niej i dalej już zaczyna się droga prawdy. I o tej drodze wiadomo nam dlatego, że napisał mój ojciec i nauczyciel, że po to, aby otrzymać „liszma” (ze względu na Stwórcę), niezbędnym przedtem przygotować największe „lo-liszma” (ze względu na siebie), i tylko po tym możemy przejść do „liszma”.

I można wyjaśnić, że „lo-liszma” nazywa się „kłamstwem”, a „liszma” nazywa się „prawdą”. I w tym czasie, kiedy kłamstwo jest małe, czyli kiedy małe przykazania i dobre uczynki, czyli u człowieka mały zamiar „lo-liszma”, i dlatego nie jest zdolny zobaczyć prawdy, i dlatego mówi, że porusza się dobrą i prawdziwą drogą, czyli uważa, że zajmuje się „liszma” - czyni wszystko ze względu na Stwórcę.

Wtedy zaś, kiedy i dniem i nocą zajmuje się Torą i przykazaniami – „lo-liszma” (ze względu na siebie), to zdolny on zobaczyć prawdę, dlatego że kosztem powiększenia kłamstwa, wychodzi jego kłamstwo ogromnym. I wychodzi, iż on widzi prawdziwie, że idzie drogą oszustwa, i wtedy zaczyna naprawiać swoje czyny, czyli czuje, że wszystko, co czyni - to tylko ze względu na siebie, a nie ze względu na Stwórcę.

I z tej kropki przechodzi na drogę prawdy, czyli do „liszma”. I tylko tu, w tej kropce zaczyna się, „że z lo-liszma przychodzą do liszma”. Ale nie przedtem, kiedy człowiek rości sobie prawo, że zajmuje się „liszma”, więc jak wówczas można zmienić jego drogę?

Dlatego, jeżeli człowiek leni się w pracy, niezdolny jest zobaczyć prawdy o tym, jak on tonie w kłamstwie. A tylko powiększając swoje wysiłki w Torze i przykazaniach, żeby sprawić zadowolenie swojemu Stwórcy, wtedy tylko możemy widzieć prawdę - jak idziemy fałszywą drogą, nazywaną „lo-liszma”. I to pośrednia kropka pomiędzy prawdą a kłamstwem.

Dlatego pozostaje nam umocnić się na drodze Stwórcy, jak nakazał nam mój ojciec i nauczyciel, i umocnimy się w trwałej pewności, i każdy dzień będzie u nas jak nowy, kiedy bez przerwy trzeba odnawiać podstawy, i kosztem tego staniemy się godni podstawy, która nie rozpadnie się nigdy - i będziemy iść naprzód.

Dalej

List 3