Przejdź do treści

Baza wiedzy, Teksty źródłowe, Listy Rabasza

Listy Rabasza

List 27

Czyta się około siedmiu minut

Na święto Szawuot

Szanownemu przyjacielowi…

W odniesieniu do twojego pytania z powodu powiedzianego poprzez mędrców (Sanedrin 71), że „nie było i nie będzie syna upartego i przestępnego” [który byłby ukarany za to postanowieniem sądu] - ale [to pytanie, które] należy wyuczyć [przy studiowaniu Tory], żeby otrzymać za to nagrodę. I pytasz: czyżby nie „bardzo długa Tora” - więc dlaczego dane te słowa tylko dla „studiowania i otrzymywania wynagrodzenia”, a nie jako coś rzeczywistego?

Również i pytanie odnośnie opłaty: Przecież należy służyć rawowi nie dla otrzymania nagrody, czyli „liszma”.

I wiadomo, że zamysłem stworzenia – nasłodzić stworzonych, czyli żeby otrzymywali wszyscy nasłodzenie i zadowolenie; a to, że stworzenia powinny zajmować się Torą i przykazaniami bez opłaty - tylko od strony stworzonych jest takie naprawienie, dlatego że nie mogą stworzenia poczuć smaku od otrzymywania nasłodzenia bez wstydu. To nazywa się w języku świętej Księgi Zohar: „Kto spożywa nie swoje – wstydzi się spojrzeć Mu w twarz” - czyli podczas otrzymywania zadowolenia odczuwają „hisaron” (brak), dlatego dana nam „sgula” (cudowny środek) - Tora i przykazania, za pomocą których człowiek przygotowuje się, żeby był u niego sposób otrzymać wszystkie te zadowolenia, które zamierzył dla nas Stwórca. I nie będzie braku ze wstydu, gdyż on [działa] tylko w imię Niebios.

I dlatego jest niezbędne naprawienie, za pomocą którego możemy otrzymywać „opłatę”, i nie będzie ona dla siebie, a w imię Najwyższego, inaczej nie można otrzymać opłaty, czyli zadowolenia, dlatego że zadowolenie nazywa się opłatą.

Odnośnie tego, że „nie było i nie będzie…”: są rzeczy, które dane są dla zrozumienia w ciągu sześciu tysięcy lat, i ponieważ dane nam pojąć tę tajemnicę, to dane nam dokonać tego w materialnym na poziomie spełnienia, i tak to przyjęte w świecie działań. Jednak są rzeczy, które można pojąć tylko w siódmym tysiącleciu, dlatego chociaż istnieją na nie wskazówki w materialnym działaniu przykazania, jak na przykład „syn uparty i przestępny”, ale one nie działają w ciągu sześciu tysiącleci, i dlatego nie może to być w postaci rzeczywistego działania, a tylko w postaci żądania (studiowania) i otrzymywania nagrody [za to]; czyli studiowanie działa w ciągu sześciu tysiącleci, a otrzymywanie nagrody, czyli zrozumienie wyższego, będzie w siódmym tysiącleciu. I to nazywa się: „Nie było na początku sześciu tysiącleci i nie będzie w końcu sześciu tysiącleci, a tylko na początku siódmego tysiąclecia ono otworzy się”.

A z punktu widzenia moralności można zapytać: Czasem człowiek dochodzi do stanu upadku – do takiego stopnia, że nie odczuwa smaku Tory i smaku modlitwy, i chociaż studiuje, sam wie i odczuwa, że podstawową przyczyną tego, że on kontynuuje naukę, to nie lęk przed Stwórcą, a przyzwyczajenie. I głównym [dla niego] – co powiedzą ludzie, czyli jego otoczenie, kiedy zobaczą, że on wykazuje niedbalstwo w studiowaniu Tory; i on będzie odbierany przez nich jak puste kli, bez lęku przed Stwórcą, i oni nie będą szanować go teraz w tej mierze, w jakiej zazwyczaj go szanowali. Dlatego jeżeli on pozostawi studiowanie Tory, to będzie odczuwać cierpienie z tego powodu, że jego otoczenie i jego rodzina będzie się go wstydzić.

Tak samo i w modlitwie: modli się on tylko z przyzwyczajenia, a nie z powodu lęku przed Stwórcą, i tak czyni z tego samego powodu, z którego on studiuje Torę.

A główne – on nie widzi celu swojego życia i nie jest zdolny przebywać w takim stanie długi czas; i na to jest naprawienie nazywane „władcą zapomnienia”: czyli człowiek zapomina o celu, czyli o przyczynie zmuszającej go kontynuować zajmowanie się Torą i modlitwą.

I kiedy on zapomina o zobowiązującej go przyczynie, to zajmuje się Torą i przykazaniami tylko z powodu przyzwyczajenia, i jeżeli istnieje u niego jakaś możliwość wyjścia ze swojego otoczenia, to natychmiast to czyni.

I w takim czasie niezbędne jest duże miłosierdzie, żeby utrzymać się do tego momentu aż minie gniew, czyli upadek.

A ponieważ cierpienia „oczyszczają” grzechy człowieka, dlatego za pomocą cierpień przejawiają wobec niego miłosierdzie z góry i dają mu podświetlenie lęku przed Stwórcą, i on znowu powraca do życia, i wszystko wraca na swoje obroty, jak było dotąd, zanim doszedł do stanu upadku.

I wyżej wymieniony czas upadku nazywa się „nie było i nie będzie”, nie było go w zamyśle stworzenia i nie będzie, dlatego że taki stan nazywa się pośrednim stanem, gdyż istnieje stan świętości i stan nieczystości. I w stanie nieczystości on może mieć nadzieję, że powróci do Stwórcy, wówczas jak stan wskazany wyżej (pośredni) nazywa się śmiercią. Czyli wszystko co by on nie uczynił - bez życia, nazywa się śmiercią, i tego „nie było i nie będzie” w zamyśle stworzenia. Więc po co to potrzebne? Dla „zażądaj i otrzymaj nagrodę”: żeby w wyżej wymienionym stanie człowiek żądał Stwórcy, jak powiedzieli mędrcy: „Nikt nie żąda Cyona z ogólnej liczby żądających”. Czyli taki stan dany jest człowiekowi, żeby było u niego miejsce dla żądania – czyli żeby zażądał u Stwórcy, by On zbliżył go do świętości. Zaś w tym czasie, kiedy człowiek wykonuje przykazania, sam odczuwa, że Stwórca zbliża go. Wtedy jak właśnie w wyżej opisanym czasie, nazywanym pośrednim stopniem, istnieje miejsce żądania, i rozjaśniają się modlitwa i prośba.

Niech będzie życzenie, by błogosławiony Stwórca oświetlił oczy nasze Torą swoją.

P.S.: Z powodu obliczenia omera [49 dni pomiędzy pierwszym dniem Pesach i świętem Szawuot] wiadomo, że główna praca człowieka – związać siebie ze Stwórcą. Słowo „omer” powstaje ze słowa „wiązanie snopów”, i również „uczynić niemym” (komentarz Raszi). Czyli człowiek staje się niemy i nie otwiera ust z pretensjami przeciwko Stwórcy. I u niego „wszystko co czyni Miłosierny – czyni dla dobra” (Brachot, 9), i mówi sobie, że wszystkie jego myśli i życzenia będą tylko w imię Najwyższego, i wówczas on „omer”, czyli tym samym on wiąże trwałym związkiem swoje myśli i życzenia, żeby był u nich tylko jeden cel – sprawić zadowolenie Stwórcy.

I wtedy człowiek nazywa się „omer”, a obliczanie omera – komentarze głoszą, że to od „I pod nogami jego – jak gdyby szafirowa biel, i Niebiosa – czystość”. I wyjaśnienie tego jest takie: Za pośrednictwem tego, że człowiek wiąże siebie ze Stwórcą, zasługuje na otwarcie na siebie światła Stwórcy. Wychodzi, że tym samym człowiek staje jak „omer” („snop”, także „mówi”) łączący wszystkie życzenia w jedyny związek, czyli z jedynym celem: w imię Stwórcy. I wówczas ten „omer” świeci, i w tym jest tajemnica obliczania omera (także sfira omera) – kiedy człowiek świeci światłem Stwórcy.

A ponieważ żyd składa się z siedmiu jakości (miar), i niezbędnym je naprawić, żeby były ze względu na Stwórcę, i jest prawo, że dowolna jakość zawiera w sobie pozostałe - dlatego wychodzi, że 7 pomnożone przez 7 daje 49 dni i dlatego odliczamy 49 dni do otrzymania Tory, dlatego że snop (omer) - jest z jęczmienia (s'orim), czyli od poziomów (sziurim), na których człowiek stawia w swoim sercu wielkość Stwórcy, jak komentuje święty Zohar. Mówi Zohar: „Każdy – na ile ocenia w swoim sercu” [wielkość Stwórcy] – na tyle przebywa w nim, w człowieku, światło Stwórcy – i to nazywa się wiarą. Kiedy człowiek staje się godny właściwości wiary, wówczas nazywa się „zwierzęciem”. Dlatego omerem nazywała się miara do karmienia bydła, i chodzi o to, że jeszcze nie stał się godny poznania Tory.

Wtedy jak w Szawuot, kiedy stają się godni otrzymać Torę, wówczas otrzymują poznanie Tory (rozum Tory). Dlatego składają ofiarę z pszenicy, czyli pożywienie człowieka – stopnia „mówiący”. Wówczas do tego, jak stał się godny poziomu Tory, który jest poziomem „mówiącego” (poziomem człowieka), to nazywa się ofiarą z jęczmienia, który staje się pożywieniem zwierzęcia. I dlatego to nazywa się wiązaniem snopów, co jest właściwością niemego, który przedstawia sobą żywe, ale nie mówiące, i tylko za pomocą Tory otrzymujemy jakość mówiącego, jak powiedziano wyżej.

Dalej

List 29