Otrzymałem twój list o rozdziale Szoftim. Do niego były dołączone interpretacje Tory każdego z was oprócz ……, niech świeci jego świeca. Mam nadzieję otrzymać jego list dzisiaj.
Jest wielce pożądanym, abyście przysłali mi swoje interpretacje pojęcia „niewolnictwa u Stwórcy” i pojawiające się u was pytania na ten temat. Nie ma żadnej różnicy, czy przyprowadzę w odpowiedzi dowody, czy uczynię uwagi, czy też nie napiszę i nie uczynię uwag. Przecież samo wasze pytanie to już połowa odpowiedzi. A pozostałe przedstawiam Stwórcy, który da wam odpowiedzi w swoim czasie. Dziwię się, że wszyscy jeszcze nie rozumiecie tego w pełnej mierze.
Uczynię wam jedną uwagę: przyprowadzając mi swoje interpretacje Tory, wy całkowicie nie rozumiecie, czy znajdują się drogi, o których idzie mowa, w waszym posiadaniu albo, w skrajnym przypadku, na waszym stopniu. Innymi słowy, czy zdolni jesteście urzeczywistnić je czy leżą one ponad waszym stopniem. Miejcie nadzieję, aby Stwórca natchnął was rozumem do ich realizacji. A poza tym, powinniście wykazywać ostrożność i zawsze formułować interpretacje w czasie modlitwy do Stwórcy, prosząc о godność opisanego przez was nowego przeczytania albo otrzymać wskazówkę, żałując tego, że jeszcze nie staliście się godni tego, itp.
Z Bożą pomocą, początek czarującej i pożądanej dla nas przyszłości przybliża się do nas. Dlatego pragnę i bardzo smucę się tym, abyście byli obok mnie ciałem i duszą (tj. żebyście zbliżyli się do mnie, a nie ja do was, ponieważ ostatnie wykluczone, nie ma sensu - i wystarczająco rozumiejącemu).
Jakże żałuję teraz przeszłego miesiąca tiszrej. To był czas ogromnego życzenia, jednak nie było was ze mną wówczas. Bardzo chciałem zobaczyć ……, niech świeci jego świeca, ale tak i nie znalazłem go w swoich granicach. Widziałem zaledwie jednego albo dwóch z was. I samo sobą zrozumiały ten żal, który towarzyszył mi cały zeszły rok z tego powodu.
Przyczyną tego pycha i zarozumialstwo, które się do was zakradły. I w tej zaś mierze powstała między wami bezpodstawna nienawiść, (pomnożona) drogą połączenia z materialnie myślącymi przyjaciółmi nienależącymi do naszego środowiska... I jasne, że jeżeli nienawidzicie jednego z grupy - to jawny znak tego, że i ze mną nie przebywacie w absolutnej miłości.
I chociaż zły początek pokazuje wam śmierć tego towarzysza, to gryźć go głupie i karygodne przed Stwórcą czyny, trzeba było modlić się i polegać w jego sprawie na Stwórcy, Który, oczywiście, pomoże mu, gdyż to mój uczeń.
Jeśli zaś już doszliście do tego, że nie dosięga do tego przyjaciela ręka Stwórcy, i moim modlitwom także nie warto stawać mu na pomoc w godzinę nieszczęścia, niech te słowa nie zostaną wypowiedziane, wtedy obraca się wyrok, nie daj Boże, na samego wroga, i wystarczająco rozumiejącemu. Idźcie i popatrzcie, i zapieczętujcie od teraz na sercu, żeby nie wpaść bardziej w tę sieć.
... A także nie powinniście zwracać żadnej uwagi, jeżeli wymyślam jakiemukolwiek towarzyszowi... I w rzeczywistości przechylajcie szale wagi na jego korzyść, dlatego że prawidłowo nie da się zrozumieć Najwyższego, jego odniesienia do niższego.
Prawdę mówiąc: w moim oddaleniu kryje się jedność większa, niż w moim zbliżeniu. Tak dzieje się z mistrzem, który martwi się tym, aby ukończyć zaczęte dzieło najlepszym sposobem. Nie powinien obcy człowiek patrzeć na niego w godziny otwarcia, gdyż metod jego mistrzostwa nie pojmie nikt, oprócz tak wielkiego mistrza. I wystarczająco tego każdemu, pragnącemu zrozumieć.
Zatrzymałem się na tym, ażebyście wiedzieli, że jest on obecny w waszych duszach.
Chociaż nie w moich zasadach uciekać się do specjalnych pouczeń, w każdym przypadku zobowiązany jestem do zwrócenia wam uwagi, o czym uprzedzałem was już nie jeden raz: niech nie opowiada jeden drugiemu o „nowych interpretacjach Tory”, do których doszedł. W żadnym wypadku, „nie dowodzić” czegokolwiek. Nawet życzenie to staje się najokropniejszą niedoskonałością. Kiedy mnie nie ma w domu, pozwoliłem mówić z sobą nawzajem o nowych interpretacjach Tory, opierając się na tym, co już było przeze mnie powiedziane - ażeby można było tłumaczyć je dokładnie, maksymalnie dokładnie, niczego nie dodając od siebie.
Oprócz tego, nie można mówić z przyjacielem o wypowiedzianych przeze mnie słowach Tory, których jeszcze nie słyszał ode mnie. Należy je ukrywać przed nim z rozmysłem i zrozumieniem.
Uznałem za niezbędne znowu uprzedzić was o tym, ponieważ czuję, że już poszerzyliście te granice, które ustaliły się. Dowiedzcie się na pewno, że przestrzegając tego staniecie się godni przemawiać o nowych interpretacjach Tory przed Stwórcą i uzasadniać siebie. Ten zaś, kto rozpowiada o tym, nie wytrwa w oczach Stwórcy. W tym sensie, małe i duże naruszenie jednakowo ciężkie. A Stwórca pomoże wam i przyprowadzi was do prawdy.