Przejdź do treści

Baza wiedzy, Teksty źródłowe, Listy Baal Sulama

Listy Baal Sulama

List 47

Czyta się około czterech minut

Dzisiaj doszły do mnie słowa twojego listu, i jedno widzę w nich: twój ogromny niepokój, abym nie oddalił się od ciebie na grubość włosa.

Jednak jest odpieczętowane w stworzeniach świata i jest dane pozwolenie... przyciągać prawdziwy dostatek w inną stronę. I ten strach o mnie, kiedy myślisz, żeby nie oddaliło się serce moje od ciebie, zamień w wielki strach skierowany ku sobie, żebyś widział w sercu swoim niezmiennie i stale, że nie oddala się ono ode mnie ani na włos. Wówczas znajduje się pracownik i dokonujący naprawy w doskonałym miejscu, które nigdy nie było zepsute. A zepsute miejsce pozostaje w swoim zepsuciu, nie zwracając na nie uwagi. Wiedziałem, że i te słowa nie będą jasne dla ciebie, nie zrozumiesz skąd one idą, a w godzinę radości możesz pomyśleć i inne, uchowaj Boże.

Bardzo cierpi serce moje z twojego powodu, drogi mój, pragnąc zwilżyć twoje gardło kroplą prawdy, służenie której nie jest uważane za obowiązek ani w jednym z sześciuset trzynastu organów ciała ludzkiego. Ile razy rozumiałeś to z moich ust, i za każdym razem, kiedy podnoszę do ciebie słowo prawdy, ty walczysz ze mną ze wszystkich sił. Przyroda duchowego jest taka, że zlewający się ze Stwórcą, czuje siebie dalekim od tego, ma wątpliwości i dręczy się tym, i czyni wszystko, co możliwe, aby osiągnąć zlanie się.

Przecież mądry odczuwa siebie przeciwstawnym do tego, który nie dąży do zlania się ze Stwórcą, ale odczuwa siebie zaspokojonym i napełnionym, gdyż nie troszczył się o dokonanie naprawienia, nazywanego pragnienie i tęsknota, przecież „głupiec nie odczuwa”. I jest to podobne do tego, jak nie można niewidomemu od urodzenia wytłumaczyć sedna nieobecności wzroku, nie inaczej jak sprawić, aby jego oczy stały się zdolne widzieć światło. Osiągnij i zrozumiesz.

Już pisałem, że mylicie się mówiąc, że to ja odjechałem od was. Powinniście zrozumieć, że to wy „odjechaliście” ode mnie. I uwierzcie mi, że oczy moje i serce moje zawsze z wami, bez względu na odległość i czas, i gdybyście nie mieli potrzeby w przekonaniu słyszącego, to naocznie przekonalibyście się o tym. Odwrotnie, oddalenie od was w materialnej odległości zdolne wpłynąć na was w najszybszy sposób. I prawdę mówiąc, miałem nadzieję i mam nadzieję, że zrozumiecie więcej.

I nie winię was, ponieważ czułem atmosferę Jerozolimy, kiedy byłem wśród was, a już tym bardziej, kiedy jestem ukryty przed wami. Przyczyna tego w tym, że utworzyłem dla was plan, który pozwoli wam utrzymać się w waszym stanie i nie cofnąć się. I jedyne i główne w tym - połączenie przyjaciół.

I moja obietnica dla was - to miłość. Przypomnę wam wszystko, co jest wam niezbędne. I jeżeli wy, pomimo wszystko, będziecie trzymać się tego, to bezwzględnie będziecie poruszać się, otrzymując coraz większe siły, podnosząc się coraz wyżej, jak obiecywałem wam wcześniej.

Ale jak mam wybaczyć wam to, że schody drabiny opuszczone na ziemię, puste, i nie ma nikogo, kto podnosiłby się po nich? Zamiast: „Dzisiaj!”, a wy mówicie: „Jutro”. No powiedzcie mi, proszę, co wam od mego wybaczenia? Wtedy będę wiedzieć i odpowiem wam - Ja nie wydaję wyroków i nie ustalam praw, przyswójcie to porządnie. I gdybym bał się, że to będzie krokiem do tyłu, to nie pojechałbym, ponieważ to byłoby bardzo ciężkie dla mnie. Jakże żałuję tego, że wydłużył się czas... Ale dusza moja cierpi nadmiernie, nie mówiąc już o tym, żeby iść za wami. Przewidywałem to i mówiłem, że trzeba naprawić to, jeszcze do ukończenia działania.

I dlatego przypomnę wam jeszcze raz owocność miłości przyjaciół - zawsze, o każdej porze. „Od tego zależy nasze prawo do istnienia, i tym mierzy się prawdziwość naszego powodzenia, bliskiego nam”.

I dlatego porzućcie wszystkie swoje wymyślone zajęcia, i myślcie tylko o tym, jak połączyć serca wasze w jedno serce. Znajdźcie sposób, jak to uczynić, i w was jawnie zamanifestuje się powiedziane: „Pokochaj bliźniego swego, jak siebie samego” w prostocie swojej. „Dlatego że Tora nie wychodzi poza ramy prostego tłumaczenia”. I wtedy żylibyście w miłości, która przykryłaby wszystkie braki. I dlatego błagam, uczyńcie to. Zacznijcie łączyć się w prawdziwej miłości, a zobaczycie – „i podniebienie poczuje smak, i nic nie podzieli mnie i Ciebie”, i wystarczająco dla rozumiejącego.

I w twoim lekceważeniu powodzenia modlitwy wiem i czuję twój los, i twoje nieszczęście. I gdybym nie widział stopnia tej wady, która nie zmniejsza się z powodu sprawiedliwości przyczyny, niczego bym nie mówił.

Dalej

List 48