Przejdź do treści

Baza wiedzy, Teksty źródłowe, Listy Baal Sulama

Listy Baal Sulama

List 25

Czyta się około ośmiu minut

Opowieść o synu bogacza

Serdecznemu przyjacielowi... niech świeci jego świeca.

Napisałeś, że nie rozumiesz nowych wyjaśnień Tory w moim liście, jednak one akurat powinny być zrozumiałymi dla ciebie. Wyrównując drogę swojej pracy na pewno zrozumiesz je, przecież dlatego napisałem ci o nich.

Z powodu słów: „Złe zamiary stały się dla niego zasługami”, powiedziałeś, że powracając do Stwórcy człowiek widzi, że Stwórca zmuszał go do przewinień, i razem z tym całą duszą naprawia je, tak jakby przewinienia te były dokonane przez niego według własnej woli. Tym samym złe zamiary stają się zasługami, itd. Jednak ty jeszcze nie dotarłeś do istoty. Przecież, w sumie, zasługami przy tym zostają wymuszone przewinienia, a nie złe zamiary. A przy analizie grzechu, którego dokonał Adam Riszon, oddaliłeś się od drogi jeszcze bardziej, zobowiązując jego duszę do przejścia przez wygnanie wskutek wymuszonego przewinienia, i przedstawiając wymuszone przewinienie jako przestępstwo. Wyjaśniłeś to tym, że nie ma znaczenia, czy zabrudziło się dziecko samo, czy na skutek działań jego ojca – przecież w końcu on nieczysty, i on powinien umyć się. Tu dziwię się temu, jak z czystości wyniknęła nieczystość?

Twoje ostatnie słowa są prawdziwe. Wszedłeś do nieznanych miejsc i po przyzwyczajeniu zabrałeś się za pasanie stada, nie przynależącego do ciebie. I dlatego nie zrozumiałeś moich słów, odnoszących się właśnie do ciebie i do nikogo innego. Daj Bóg, żeby słów tych było ci wystarczająco, żebyś nie pasał więcej w cudzych winnicach. Powiedziano w Księdze Zohar: „Człowiek nie powinien kierować wzroku w to miejsce, które mu niepotrzebne”.

Napisałeś, że ukrywam sens swoich słów między wierszami. Powiedziano: „Niezliczone potrzeby Twojego narodu Izraela”, itp. Przecież nie ma dla ciebie godziny podobnej do drugiej. Powiedziano: „Ci, którzy kręcą się przy wejściu, odbiegają i wracają, a wrota nie otwierają się”. Nie ma końca zmianie ich stanów. Kiedy piszę albo wypowiadam słowa Tory, wypowiadam je dlatego, żeby one przynosiły korzyść co najmniej kilka miesięcy, tj., żeby stawały się zrozumiałymi w odpowiednich momentach z biegiem czasu. Co zaś mam czynić, jeżeli odpowiednie chwile nie są liczne, jeżeli pustego więcej niż twardego, i słowa moje są zapominane?

Rzecz jasna, że ludzkim rozumowaniem w ogóle nie da się obejrzeć sensu moich słów, ponieważ one wypowiedziane i składają się z liter serca.

Wyobraziłeś sobie coś, wszedłeś tam i nie mogłeś wyjść, ponieważ zmęczyłeś się kalkulacjami. Z tego powodu powiem ci ogólnie, że właśnie ten, kto powraca z miłości, staje się godny maksymalnego zlania się, czyli wierzchołku poziomów. A człowiek, gotowy do grzechów, znajduje się na dnie przepaści. Takie są dwie kropki, najbardziej oddalone od siebie w całej tej realności.

Na pierwszy rzut oka „powrót” należałoby nazwać „doskonałością”. Jednak słowo to wskazuje na to, że wszystko przygotowane zawczasu, i każda dusza już przebywa w całym swoim świetle, błogości i wieczności. Tylko z powodu „chleba wstydu” dusza wyszła z tego stanu drogą skrócenia, dopóki nie obłóczyła się w nikczemne ciało. Tylko dzięki niemu ona powraca do swojego korzenia, gdzie znajdowała się do skrócenia, z wynagrodzeniem od całej okropnej drogi, którą przebyła. Ogólnie, wynagrodzenie to stanowi prawdziwe zlanie się. Innymi słowy, dusza pozbywa się „chleba wstydu”, ponieważ jej naczynie otrzymywania przekształca się w naczynie oddawania, i ona upodabnia się właściwościami do swojego Stwórcy. Na ten temat już wiele mówiłem.

Stąd zrozumiesz, że jeżeli upadek odbywa się w celu wzniesienia, on jest uważany jako wzniesienie, a nie upadek. I rzeczywiście, ten upadek – istota wzniesienia, dlatego że same litery modlitwy wypełniają się od obfitości. Ale krótka modlitwa doprowadzi do skrócenia obfitości, na skutek braku liter. Powiedzieli mędrcy: „Jeśli nie grzeszyliby synowie Izraela, im byłoby dane tylko pięć Ksiąg Tory i Księga Jeoszua”. I dość rozumiejącemu.

Można pokazać to na następującym przykładzie. Wielki bogacz miał jednego syna w młodzieńczym wieku. Nastał dzień, kiedy musiał ojciec wyjechać daleko z domu na wiele lat. I przestraszył się bogacz: żeby syn nie roztrwonił jego majątku na złe cele.

Po zastanowieniu się, wymienił swój majątek na drogocenne kamienie, perły i złoto. Następnie zbudował dużą piwnicę głęboko pod ziemią, schował w nim wszystkie złote wyroby, kosztowne kamienie i perły, a także umieścił tam swojego syna.

Wezwał swoich wiernych sług, i rozkazał im strzec, aby syn nie opuścił piwnicy, dopóki nie skończy dwudziestu lat. Oprócz tego, nakazał ojciec codziennie podawać synowi jedzenie i picie, ale w żadnym wypadku nie dawać mu ognia i świec, sprawdzać, żeby nie było w ścianach pęknięć, przez które do piwnicy mogłyby trafić słoneczne promienie. A dla zdrowia syna, rozkazał ojciec sługom codziennie wyprowadzać go z piwnicy na jedną godzinę i spacerować z nim ulicami miasta – ale pod dobrą ochroną, żeby nie uciekł. Kiedy zaś skończy syn dwadzieścia lat, podadzą mu światło, otworzą okno i pozwolą wyjść.

Rzecz jasna nieszczęście syna nie znało granic. Tym bardziej, iż spacerując po mieście widział, że cała młodzież je, pije i bawi się na ulicach bez straży i bez odmierzonego czasu, a on siedzi w więzieniu, i mgnięcia światła odliczają mu po godzinach. Jeżeli zaś on próbuje uciec, biją go bez cienia litości. A jeszcze bardziej on przygnębiony, ponieważ słyszał, że jego ojciec sam ściągnął na niego całe to nieszczęście. A słudzy tylko wykonują wskazówki ojca. Więc syn myśli, że jego ojciec najokrutniejszy ze wszystkich, jacy tylko byli – przecież to wprost niesłychane.

W dniu, kiedy skończył syn dwadzieścia lat, słudzy, zgodnie z poleceniem ojca, podali mu jedną świecę. Młody człowiek wziął świecę i stanął rozglądając się na boki. Co zaś on widzi? Worki pełne złota i królewskich bogactw.

Dopiero wówczas zrozumiał, że ojciec jego naprawdę miłosierny i troszczył się o nic innego, jak tylko o jego błago. Syn naraz zrozumiał, że słudzy pozwolą mu swobodnie opuścić piwnicę. Tak on też uczynił: opuścił piwnicę – i już nie ma ochrony, nie ma okrutnych sług, a on bogacz nad wszystkimi bogaczami ziemi.

Jednak w rzeczywistości nie stało się nic nowego. Po prostu wyjaśniło się, że on od początku, poprzez wszystkie dni swojego życia, był wielkim bogaczem. Wprawdzie we własnych odczuciach on całe życie był biedny, ubogi i sprowadzony na samo dno, ale teraz w jednej chwili kolosalnie wzbogacił się i „wzniósł się z głębokiej przepaści na górski wierzchołek”. Kto może zrozumieć tę opowieść? Człowiek, który rozumie, że „złe zamiary” – jest to ta głęboka piwnica z pełną ochroną, skąd nie ma ucieczki. Tutaj zadaję sobie pytanie, czy ty rozumiesz to.

Sprawa przedstawia się prosto: piwnica i pełna ochrona – wszystko to „nabytki”, miłosierdzie ojca do syna, bez którego ten nigdy nie stałby się bogaty, jak ojciec. Jednak „złe zamiary” – to „naprawdę rozmyślne złodziejstwa”, a nie „błędy” i nie „wymuszone zawinienia”. Zanim syn powrócił do swojego bogactwa, nad jego przyjmowaniem panowało odczucie, w pełnej postaci i w pełnym sensie. Natomiast po tym jak wrócił do swojego bogactwa, on widzi, że wszystko to było miłosierdziem ojca, a wcale nie okrucieństwem.

Niezbędnym jest zrozumieć, że miłość łącząca ojca z jego jedynym synem, zależy od uświadomienia miłosierdzia ojca do syna, przejawem czego stała się piwnica, mrok i pełna ochrona, gdyż dużą troskę i głęboką mądrość widzi syn w tej miłości ojca.

W świętej Księdze Zohar również mówi się o tym. Powiedziano w niej, że temu, kto stał się godny powrotu, święta Szhina otwiera się, jak wielkoduszna matka, która od długiego czasu nie widziała syna. Wiele wspaniałych czynów dokonali oni, żeby zobaczyć siebie, i byli narażeni z tego powodu na duże niebezpieczeństwa, itd. W końcu przyszła do nich długo oczekiwana wolność, oczekiwana z taką niecierpliwością, i stali się godni zobaczyć siebie nawzajem. Wtedy matka rzuca się do syna, całuje i pociesza go, i prowadzi z nim serdeczną rozmowę cały dzień i całą noc. Ona opowiada o smutku, o niebezpieczeństwach na drodze i o tym, że od samego początku zawsze była z nim. Szhina nie odchodziła od niego, wszędzie cierpiąc razem z nim, jednak on nie mógł tego widzieć.

Napisano w Księdze Zohar, że matka mówi synowi: „Tu napadli na nas rozbójnicy, ale uratowaliśmy się przed nimi. A tu ukrywaliśmy się w głębokiej jamie”, itp. Jaki zaś głupiec nie zrozumie wielkiej miłości, czułości i upojenia, które wychodzą z tych opowiadań, pocieszających ich serca.

Prawda jest w tym, że do spotkania twarzą w twarz cierpienia, które były odczuwane, były cięższymi od śmierci. Litera „а (ע) w słowie „bieda” (נגע ha) stała na końcu, jednak teraz ona znajduje się na początku – nie literowego połączenia, co oznacza „nasłodzenie” (ענג neg). Dwie te kropki świecą tylko po tym, jak wcielają się – w jednym świecie. Wyobraź sobie, że ojciec i syn latami z niecierpliwością oczekiwali spotkania, i w końcu zobaczyli się. Jednak syn głuchy i niemy, i dlatego oni w żaden sposób nie mogą pocieszyć jeden drugiego. Wychodzi, że głównie miłość kryje się w nasłodzeniach, odpowiednich królewskiemu poziomowi.

Dalej

List 26