Legenda o Królu i jego synu
Dawno już przygotowałem dla ciebie dwa listy, i mimo wszystko w żaden sposób nie udało mi się ich wysłać. Prawdę mówiąc, chcę spotkać się z tobą przed moim wyjazdem.
Teraz zaś będzie dla mnie zaszczytem dać ci skosztować „kropli miodowego nektaru”.
Napisano: „Pogubi zabójca wszystkie wypowiedzi Moje, jakby wyciekające w kroplach, i kłamca sprofanuje Stwórcę”. To podobne do Króla, który przywołał do sobie swojego syna, żeby nauczyć go przywilejów panowania i pokazać mu całą ziemię, nienawidzących go i kochających go.
I dał Król synowi miecz z ukrytych swoich skarbów - i cudowną właściwość w tym mieczu: przy pojawieniu się miecza przed wrogami, w mig padną oni przed nim na ziemię, jakby gruda śmieci - aby udał się królewski syn i podbił wiele państw, i zawładnął tym, co jest w nich.
Pewnego dnia powiedział Król swojemu synowi: „Oto wejdę Ja na wieżę i ukryję się tam. Ty zaś odziedziczysz Tron Mój i będziesz sprawować rządy nad całą ziemią w mądrości i sile. A jeszcze dla ciebie - tarcza ta, która do tej pory była ukryta w skarbcu królewskim, i żaden wróg podstępnie myślący, nie może wyrządzić ci zła, dopóki tarcza ta znajduje się w twoim posiadaniu”.
I wziął Król miecz i połączył go z tarczą, i oddał synowi. Sam zaś Król wszedł na wieżę i ukrył się tam.
Ale nie wiedział królewski syn, iż miecz i tarcza są połączone ze sobą. I ponieważ tarcza nic nie znaczyła w jego oczach - nie uchronił jej, i tarcza została ukradziona mu, a z nią i miecz.
I kiedy usłyszeli wrogowie o tym, że syn Króla sprawuje rządy nad ziemią, i że ukradziono mu miecz i tarczę, stali się zuchwali, ośmielili się. I zaczęli prowadzić wojnę z nim, póki nie dostał się w ich niewolę razem ze swoim niezmiernym bogactwem. Teraz, kiedy swojego wroga mieli w rękach, wylali na niego całą wściekłość swojej zemsty. I ukarali go za wszystko, co się działo z nimi podczas panowania Ojca. I dzień w dzień bili go.
I zawstydził się syn Króla przed swoim Ojcem, gdyż nieszczęście Ojca sprawiało mu ból silniejszy od własnego nieszczęścia. I stała się radą myśl, i postanowił on zrobić miecz i tarczę podobne do poprzednich, żeby sprawić Ojcu radość i pokazać mu swoją mądrość i siłę.
I wszelkimi sposobami zrobił podobieństwo miecza, na wzór pierwotnego. I zrobił również tarczę, także podobną do poprzedniej.
I kiedy przygotowane przez niego narzędzia walki były już w rękach jego, wzniósł wołanie do Ojca swojego, który był na szczycie wieży: „Bądź dumny za mnie, gdyż mądry syn ucieszy swojego Ojca”, itp. Ale na razie wzywa on do Ojca, a wrogowie jego zbliżają się i rażą go w mózg i wątrobę. I na miarę tego jak dodają mu ciosów - staje się silniejszy i trzyma się, aby przestał denerwować się Ojciec jego. I krzyczy: „Teraz nie lękam się niczego. I kto może stoczyć walkę ze mną, kiedy miecz Twój i tarcza w ręce mojej”.
Ale niezależnie od tego, ile chwali się - wrogowie jego mnożą uderzenia i rany. Kamienie i kije lecą mu na głowę, i ocieka on krwią. Stara się podnieść głowę swoją, majestatycznie unieść ją, podobnie jak siłą ducha, pokazać swojemu Ojcu, iż teraz niczego się nie obawia, i że wrogowie stali się podobni do pyłu przeciwko jego potędze, gdyż pozostał niezmiennie miecz Jego, i ocalała Jego tarcza.
I o to chodziło w słowach: „Pogubi wypowiedzi Moje, jakby wyciekające w kroplach...”. Jak podobieństwo małpy przed człowiekiem - ci, którzy siłami swojego ciała tworzą miecz, upodabniając go do dzieła Stwórcy. Ale i to jeszcze nie wszyscy, a chcą stać się dumni z powodu tego rzemiosła, jak jest dumny Stwórca ze swojego dzieła. I o nich powiedziano: „...zabójca i oszust znieważy Stwórcę”, ponieważ czynem ludzkim tworzy tarczę, i przechwala się, że nie czuje żadnego bólu - i tym także znieważy Stwórcę. Czyli to, co on posiada - zwraca tym uwagę na siebie, gdyż mówi, iż on sam jest posiadaczem mądrości i siły, i nic go nie przeraża, a sam przy tym pełen kłamstwa i stosuje różne wybiegi - to profanuje Stwórcę.
Jednak cała doskonałość ukryta w tajemnicy świętego Imienia „Bóg mój - moja sprawiedliwość”, kiedy wszystkimi częściami duszy poznaje on, że miejsce „przejawienia obecności Stwórcy” jest tam, gdzie „Sprawiedliwość i Prawda”. Poznanie to absolutne: przecież wszystkie jego myśli, łącząc się w nim w jedności, stają się sprawiedliwe i w wierze, i staje się jasne dla niego, iż nie uczynił jeszcze żaden człowiek na świecie kroku niewłaściwego w absolutnym podobieństwie, tak samo jak nie posunie się naprzód o własnych siłach o żaden prawidłowy krok. I dość rozumiejącemu.
I chociaż właśnie tak wszyscy wierzą, ale dla poznania powinni oni całą swoją uwagę skupić na sercu, żeby stało się to dla nich „głównym źródłem poznania”. Przecież wyłonienie wiernego i prawdziwego serca do Stwórcy, zdolne jest otworzyć ten rozum w świecie, jako coś prostego i zwyczajnego, którego wszystkie potrzeby mieszczą się w sercu.
I jest to istotą powiedzianego: „I prosili odtąd Stwórcę, Stworzyciela swojego, i osiągnęli Go”. To również zawarte i w błogosławieństwie: „Dobry, czyniący Dobro”, gdzie On –”czyniący Dobro w ślad za mną”, przecież prawdziwe poznanie Stwórcy opiera się na przejawieniu szczęścia, zadowolenia, dlatego - to nazywa się „Dobrym”, i to Imię otwiera się każdemu człowiekowi. Takie imię – „Stwórca, miłujący mnie”. Lecz z powodu lekkości, z którą jest odczuwane, nie pozostało jedynym Imieniem dla wszystkich stworzeń.
Ale w całej pracy na wygnaniu i w wykonywaniu Tory, otwarte naocznie wszystkim częściom duszy pracującego dla Stwórcy, święte Imię „mój Stwórca - moja sprawiedliwość”. To oznacza, że w rzeczywistości w ogóle nic złego się nie wydarzyło, nawet na mgnienie. I to tajemnica „Czyniącego Dobro”. I ukryta tajemnica: „Stwórca Jedyny i Imię Jego jednością” - pojęcie jasne i proste dla tych, którzy są w stanie doskonałości.