Drogi przyjacielu!
Wszystkie listy twoje otrzymałem, i o tym co piszesz mi, w większości wiem - wzmacniaj się i wzmocnisz się, nie bój się i nie padniesz przed nimi. I będzie dla ciebie znakiem, że przy zbliżeniu do powodzenia wyrośnie strach i drżenie z ich powodu!
A odnośnie twego pytania, czy warto abyś jechał do Ameryki – ja nie umiem ocenić stanu twego ducha w każdym odcinku czasu w duchowej pracy, być może wrogowie znaleźli w tobie słabe miejsce, żeby oddalić cię od pracy? I wysłannicy przykazania nie poddani są na krzywdę, czyli w czasie jej ukończenia, co oznacza, że człowiek nie oddaje przykazaniu więcej czasu niż potrzebne dla jego wykonania. Lecz jeżeli rozluźnia się i traci czasu więcej niż jest potrzebne dla wykonania przykazania, wtedy jest miejsce dla przylepienia klipot. I zrozum to jak należy.
Dlatego uczyń doświadczenie: Zacznij przygotowywanie do wyjazdu, i sprawdź swoje siły, czy nie przeszkadzają ci bez przerwy myśli - nie w czasie działania, a od razu po działaniu. Zajmij się duchową pracą i będziesz mógł odepchnąć ziemskie rzeczy, wychodzące z tej pracy. Wtedy dowiesz się, czy jest w tobie siła. Wtedy idź, ponieważ wysłał cię Stwórca i błogosławi On drogę twoją i dzieła rąk twoich.
Lecz jeżeli nie będziesz mógł pozbyć się obcych myśli, również i nie w czasie potrzeby i zajęcia, ponieważ będą martwić one ciebie i nie podczas zajęcia nimi, to znaczy że nie ciebie wybrał Stwórca na tą wielką drogę, i póki co jeszcze potrzebne tobie jest, byś oczyścił się i pośpieszył się we wszystkich rzeczach, które pomagają być wysłannikiem Stwórcy.