Prawdziwemu przyjacielowi serca mojego... sława jego imienia – rozkosz moja...
Od dziewiątego dnia miesiąca Elul do drugiego dnia Chanuki, prawie cztery miesiące czekałem, z nadzieją nasłodzenia się płodami twojego pióra.
I oto w końcu leży przede mną długi, pełen metafor i aluzji list, ale nie znajduję w nim niczego istotnego – nawet nieznacznego drobiazgu, podobnego do pyłu, który wznosi lis, przechodząc po zaoranym polu, nie znalazłem.
Jaką wadę znalazłeś we mnie, że nie zasługuję, aby się dowiedzieć o twoim samopoczuciu, chociaż wiesz, jak ono mnie niepokoi?
Także dziwię się, dlaczego nie zwróciłeś uwagi na nasze porozumienie o tym, że twoje listy nie będą pokryte metaforami, które całkowicie mylą mnie swoją różnorodnością, aż nie stracę ciebie z widoku pośród nich.
Proszę cię, ze względu na Stwórcę, od teraz i później, kiedy wysyłasz mi listy, pisz uważnie i przedstawiaj je prosto, jak jest przyjęte w rozmowie przyjaciela z przyjacielem, a nie z prorokiem.
Człowiek wiernie przekazuje wiadomość, żeby rozmówca nie mógł odchylić się w bok, czy też po prostu nie miał wątpliwości co do znaczenia powiedzianego.
Akcent należy położyć nie na wielkim stylu, a na lekkości wyjaśnienia, i przede wszystkim, nie przeplatać przedstawionego metaforami albo aluzjami - przecież rozmowa nie toczy się z obcym człowiekiem... A do mojego domu nie mają wstępu obcy ludzie.
Kiedy będziesz pisać do mnie o nowych interpretacjach Tory, wyjaśniaj mi je bez wszelkich terminów znanych z książek – wykorzystuj tylko język międzyludzkiej komunikacji. Ja sam również precyzyjnie wyjawiam poruszane zagadnienia w języku komunikacji, odpowiednim moim własnym odczuciom, możliwie najprościej, gdyż to najkrótsza i prawdziwa droga do tego, żeby ujawnić rzeczywisty sens.
Przecież jeżeli obłóczę swoje słowa w książkowe nazwy, we mnie obudzi się życzenie poznać, jakie myśli ujawniają się w książkach. Wtedy, odrywa się mój rozum od dążenia do celu mojej drogi – to przeze mnie już sprawdzone i wypróbowane. I w poznaniu moim książkowych alegorii, moja radość zwiększa się, kiedy wyjaśniam prawidłowy kierunek i oddzielam go od kłamstwa, a to jest rzeczywiście kłamstwo. I dlatego kiedy wyjaśniam coś ważnego dla mnie, bardzo chronię siebie od tego, żeby patrzeć w książki, jak leżące przede mną, tak i znajdujące się w innych miejscach. I nie wykorzystuję tych alegorii dlatego, żeby zawsze być gotowym do oczyszczenia, żeby wyjaśnić prawdę bez dodatków i zbędnych warstw. I tylko wtedy objawia się prawdziwy sens.