Przejdź do treści

Baza wiedzy, Teksty źródłowe, Listy Baal Sulama

Listy Baal Sulama

List 3

Czyta się około pięciu minut

„Czterech weszło do pardes”, dlatego że do stworzenia świata „był Stwórca i Imię Jego Jednością”, dlatego że dusze jeszcze nie były duszami, a całe otwarcie imienia Stwórcy odbywa się na skutek otwarcia Jego liku, podobnie do tego, jak nieznajomy stojący plecami obraca się, obraca swoją twarz i okazuje się znajomym, którego natychmiast można nazwać po imieniu.

Do stworzenia świata dusze całkowicie były zlane ze Stwórcą, i dał On im korony i piękno, więcej niż sobie życzyli, dlatego że On zna ich życzenia lepiej od nich samych. I dlatego nie ma możliwości nazwania Imienia Jego, przecież imię pojawia się w stanie silnego pragnienia człowieka do zrozumienia jakiegoś zjawiska. A ponieważ tu przejawia się jeszcze tylko proste światło, to nie jest możliwym w takim świetle określenie poznania, czyli uzyskanie mądrości.

Dlatego mędrcy nazywają takie światło – „proste” (pszat), ponieważ ono korzeń wszystkiego, i o nim nie mówią w księgach. Ono są nie podzielne, i pojmujemy je jako jedyne i proste. I chociaż w niższym świecie w reszimo tego prostego światła wyróżnia się dwie części, ono – proste, niepodzielne, to serce dzieli go.

A w miejscu, o którym mówimy, nie ma zupełnie żadnych zmian. Jest to podobne do króla, który nagle wziął swojego syna i postawił pośrodku ogromnego pięknego ogrodu (pardes), i kiedy otworzył królewski syn oczy, nie spojrzał on w jakim miejscu stoi, dlatego że od wielkiego światła całego ogrodu jego wzrok uparł się w najodleglejsze pałace zachodniej strony, i poszedł tam, i szedł wiele dni, zachwycając się bogactwem zachodniej strony.

Po kilku miesiącach, kiedy zmalał jego zapał i wzrosło życzenie, napełnił swój wzrok obrazami zachodniej strony, uspokoiła się jego myśl, i zaczął myśleć o tym - co znajduje się na całej jego drodze, która przed nim? Skierował spojrzenie swoje na wschodnią stronę, skąd wszedł do ogrodu, i zdziwił się! Przecież cały wschód z jego pięknem był mu tak bliski, i nie rozumie, jak mógł nie odczuwać tego wszystkiego od początku, a patrzył tylko w zachodnią stronę. I oczywiście, od tej pory kierował się tylko ku blaskowi wschodniej strony, dopóki nie wrócił do bramy, w którą kiedyś wszedł.

Jaka różnica jest między dniami wejścia a dniami wyjścia, przecież wszystko, co zobaczył przez ostatnie miesiące, widział także za pierwszym razem, ale nie rozumiał i nie mógł ocenić, dlatego że serce i oczy czuły tylko światło idące z zachodu. I tylko po tym, kiedy nasycił się nim, zwrócił twarz, serce i oczy swoje na wschód i zaczęło serce wchłaniać światło idące ze wschodu. Ale co zmieniło się!?

Za bramą ogrodu jest drugie otwarcie, nazywane „remiz” (aluzja) - podobne do tego, kiedy król daje do zrozumienia swojemu ukochanemu synowi i straszy go czymś, ale syn nie rozumie niczego i nie czuje wewnętrznego strachu ukrytego w aluzji, ale wskutek jego zlania się z ojcem, natychmiast oddala się stamtąd w drugą stronę.

I to nosi nazwę „drugi lik”, remiz (aluzja), dlatego że dwa liki, pszat i remiz, wpisują się w stworzeniach jako jeden korzeń. Powiedziano, że nie ma słowa, składającego się mniej niż z dwóch liter, nazywanych podstawą korzenia, dlatego że z jednej litery nie da się wywnioskować niczego, i dlatego początkowe litery słów pszat i remiz utworzą „PaR”, co staje się korzeniem słowa „par” – byk w naszym świecie. Także i słowa pria, rewia - poczęcie, rozmnażanie – powstają z tego korzenia (kiedy chodzi o słowo byk jako zwierzę, mówią „szor”, a kiedy chcą podkreślić męski początek i udział w poczęciu, to mówią „par”, i odpowiednio „para” – krowa, żeńska strona w poczęciu i rozmnażaniu).

Następnie otwiera się „trzeci lik”, nazywany „drusz” – żądanie: do tej pory nie było żadnego żądania do jakiegokolwiek przejawienia prawa „Stwórca i Imię Jego jednością”, ale w „trzecim liku” odejmują i dodają, żądają i znajdują według zasady „zapracował i znalazł” (igati we macati). I dlatego to miejsce przewidziane dla niższych, ponieważ jest tam prośba z dołu – nie jak światło wschodniej strony, które świeciło w zgodzie z powiedzianym: „zanim zawołacie, odpowiem wam”. Tu zaś była silna prośba, i nawet wysiłek, i nasłodzenie.

Następnie zaczyna się czwarty lik, nazywany „sod” – tajemnica, która podobna do aluzji, ale tam nie było uświadomienia, a podobieństwo cienia idącego za człowiekiem. Lub szeptem, jak mówią ciężarnej, że Jom Kipur dzisiaj, i tylko według niezbędności – jeżeli ona tak uważa – można go naruszyć, żeby nie było poronienia (aluzja do duchowego stanu, tak samo jak i we wszystkich kabbalistycznych tekstach). Lecz dlaczego jest to otwarcie liku, a nie ukrycie? – To poznaje się poznającym w kolejności: par – przód – pardes.

A teraz obejrzyjmy problem czterech mędrców, wchodzących w pardes, czyli w czwarty lik, nazywany „sod”, tajemnica. Dlatego że w niższych jest poprzedzające go wyższe, i dlatego wszystkie cztery liki włączone w czwarty razem: prawe, lewe, przód i tył.

Dwa pierwsze liki, prawe i lewe, „par”, odpowiadają Ben Azaria i Ben Zoma, dusze których karmią się od dwóch lików par. Dwa następne liki, przód i tył, to przednia część – rabi Akiwa, który wszedł z pokojem i wyszedł z pokojem, i tylna część – Elisza ben Abuja, który wyszedł na złą drogę (jaca le tarbut raa).

Wszystko, co powiedziano o nich: „patrzył i umarł, patrzył i ranny, wyszedł na złą drogę,” – wszystko to powiedziano o tym pokoleniu, które zebrało się razem, ale naprawieni wszyscy w całości, w kolejnych wcieleniach, jedno za drugim.

Tylko powiedział: „Wracajcie, marnotrawne dzieci, oprócz Aksera”. I jego miejsce zajął rabbi Meir, uczeń rabbiego Akiwy. Pyta Talmud: „Jak zaś mógł rabbi Meir uczyć się Tory u Aksera?” – odpowiedź jest w tym, że naprawił całą jego klipę (nieczyste myśli i życzenia), jak powiedziano, że wzniósł dym nad jego grobem.

Stąd zrozumiałe powiedziane przez Eliszej ben Abuja: „Nauczający dziecko podobny do piszącego na czystej kartce”, jak dusza rabbi Akiwy; „nauczający starca podobny do piszącego na zużytej kartce” – powiedział tak o sobie. Dlatego powiedział rabbi Meiru: „Tutaj kończy się odległość soboty” (2000 łokci, na które można oddalać się w Sobotę poza granicę zamieszkania, które zmierzył krokami konia, przecież nigdy nie schodził z konia...).

Dalej

List 5