Przejdź do treści

Baza wiedzy, Teksty źródłowe, Listy Baal Sulama

Listy Baal Sulama

List 42

Czyta się około pięciu minut

W tych słowach chcę otworzyć tobie serce moje, iż jestem bardzo zadziwiony, że przyjaciele nie tęsknią za mną jak należy, i nie czekają bym szybciej wrócił do domu. Ja myślę o tobie, że jednak ty jesteś najlepszy ze wszystkich, dlatego że nie możesz napisać mi i wyjaśnić tego, co chcesz powiedzieć, i dlatego najbardziej potrzebujesz dobrego słowa. I myślę, że tęsknisz bardziej od innych. Lecz z innej strony, jeżeli popatrzmy na tę korzyść, którą zdobyłeś, kiedy byłem z tobą, i chociaż póki co nie jest jasne w kim jest wina, tak czy inaczej nadzieja słabnie i potrzebne jest wzmocnienie. Ze swojej strony nie mogę cię uwolnić od tego, a mogę cię twardo zapewnić, że wina wcale nie jest we mnie, a tylko w tobie samym. Sprawa jest w twoim niedomyśleniu się lub małej wierze. I dlatego nie przyniosły ci korzyści wszystkie moje modlitwy, przecież nie zrozumiałeś jeszcze, jak doprowadzić to do wykonania.. Dlatego dopiszę ci przypowieść, chroń to i będzie to przyjemne dla ciebie.

Kiedy człowiek odnajduje miłość w oczach Stwórcy, wołającego go do zlania się ze Sobą, jasne, że człowiek gotowy jest na to całym sercem i całym istnieniem swoim, inaczej Stwórca nie zaprosiłby go. A jeżeli wiara w sercu człowieka jest niezłomna, wtedy on słucha zewu Stwórcy i poznaje swoje miejsce na wieki. Otrzymuje zaproszenie, smakuje i patrzy na Króla nie dziwiąc się temu, ponieważ jest doskonały w wiedzy i wierze. I zlewający się dąży do jeszcze większego prawdziwego zlania się.

I powiedzieli nasi mędrcy: „Pana Boga swego bój się”, włączając mędrców i tych, którzy łączą się prawdziwą jednością, i szczęśliwi ci, którzy odpowiadają tym warunkom. Prawdziwość powiedzianego możesz zobaczyć po sobie, ponieważ kiedy przyszedł czas i ty zasłużyłeś sobie na jedność, ja nie traciłem czasu oczekując, aż przyjdziesz do mnie, lecz od razu zjawiłem się u ciebie. I chociaż nie widziałeś mnie w materialnym objawieniu, lecz w głębi serca odczułeś moją miłość i wielkość świętości. A co pozostało ci czynić po tym, jak nie przyjść do mnie z pozdrowieniem i miłością? Pragnący kończy rozpoczęte, dlatego tak postąpiłeś i ty. Odczucie miłości, wzniesienia i radości doprowadzałeś do moich uszu całą drogą, od swojego domu do pagórka, z ognistym oddaniem.

Ale potem, jak wszedłeś na pagórek i pozdrowiłeś mnie, radość i miłość twoje zaczęły słabnąć wskutek niewystarczającej wiary we mnie i w moją szczerą miłość do ciebie. I to pierwsza przeszkoda pomiędzy nami, ponieważ wskutek tych wątpliwości naraz oddaliłeś się ode mnie. Przyroda wszystkich duchowych zjawisk jest taka, że detale przechodzą z cudowną szybkością, a poczęcie i poród bardzo bliskie. Dlatego nie zdążyłeś obciążyć się ostrożnością i natychmiast urodził się nikczemny płód. Innymi słowy, ty zastanowiłeś się, co z tobą się odbywa: „A jeżeli przyjemne i wysokie myśli o mnie były przesądzone? A możliwe, że jest inaczej? Rzecz jasna, że inaczej”.

I zmuszony byłem rozłączyć się z tobą, a całą swoją troskę i prace odłożyłem na bardziej pasujący czas.

A w odpowiednim czasie wróciłem do poprzedniej więzi z tobą, i ty również mniej więcej dokonałeś swoich początkowych działań. Czasami chciałeś usłyszeć ode mnie jasne komentarze na ten temat, podobnie do tego jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem, jednak w tym jestem słaby. I nie masz po co mieć nadziei na to, chyba że staniesz się godny tego, żeby oświęcić swoje materialne ciało do tego stopnia, żeby ono zrównało się z duchowymi jakościami. Ty nie możesz zrozumieć tego, dlatego że nie masz do czynienia z ukrytym, jednak z mojej strony nie ma przeszkód ku temu wszystkiemu, do czego mam prawo. Powiedziano: „Bardziej niż ciele pragnie ssać, krowa pragnie karmić”.

Pokażę ci to na przykładzie: Człowiek idzie swoją drogą, nagle widzi cudowny ogród. I słyszy głos króla spacerującego w tym ogrodzie, wzywający go. Pochwycony natchnieniem, jednym skokiem przeskakuje ogrodzenie sadu i jest w ogrodzie, i z ogromnego niepokoju nie zauważa, że idzie przed królem, że król znajduje się obok i spaceruje za jego plecami.

Tak człowiek idzie, ze wszystkich sił błogosławiąc i wychwalając króla, żeby przygotować się do spotkania z Nim. I w ogóle nie czuje, że król znajduje się blisko, obok niego. Ale nagle obraca się i widzi króla obok siebie! Naturalnie, w mgnięciu oka wybucha w nim ogromna radość i zaczyna iść za królem opiewając go wszystkimi siłami, dlatego że król z przodu, a on za Nim.

Tak wspólnie dochodzą do wrót ogrodu. I człowiek opuszcza ogród i wraca na swoje dawne miejsce, a król zostaje w swoim ogrodzie i zamyka wejście. A kiedy człowiek zobaczył, że został sam, że nie ma króla z nim, on zaczyna szukać wejścia do ogrodu z którego wyszedł, żeby król był przed nim, ale takiego wejścia w ogóle nie ma. A za pierwszym razem on przyszedł wyprzedzając króla i nie odczuł, że król za jego plecami. Tak samo powinno być i teraz, jednak należy, by Wielki był obecny. Pojmij i zrozum tę przypowieść, gdyż ona jest dokładnym przykładem naszych relacji.

Podczas twojej wizyty ja odczułem zimno, które wypuściło w tobie odrosty. Powinieneś co najmniej ukryć twarz, żeby nie patrzeć na mnie tak, jakbym nic nie wiedział z tego co przeszło po tobie i twoim sercu na całej drodze do mnie. O tym powiedziano: „I uwierzyli w Stwórcę, i w Mosze - sługę Jego! Ponieważ wynagrodzeniem tego, że ukrył twarz Mosze, było to, że stał się godny zobaczyć Lik Stwórcy.

Czyli, jeżeli wierzyłbyś w to, że modlę się za ciebie, idę z tobą i słyszę wszystkie twoje pochwały, którymi ty mnie w myślach nagradzasz, rzecz jasna głęboko wstydziłbyś się w swoim ostudzeniu, które zamieniło ciepło. Jeżeli wstydziłbyś się i pożałował tego odpowiednio, to stałbyś się godny miłości Stwórcy. Wtedy natchnienie powróciłoby do ciebie w większej lub mniejszej mierze, i stałbyś się godny połączyć się ze mną jak należy, trwale przez wieki.

Dalej

List 43