...I w związku z tym, o czym dałeś mi do zrozumienia w ostatnim liście, że ukrywam swoją twarz przed tobą i odnoszę się do ciebie jak do wroga, niby - słyszę o twoim nieszczęściu i milczę. I że nie podzielam ciężkiego brzemienia mego przyjaciela, i zupełnie nie dotyczą mnie cierpienia jego; przyznaję, że masz rację, że zupełnie nie czuję tego cierpienia, którego doświadczasz, co więcej – jestem zadowolony z powodu tych wad, otwartych i otwierających się.
I chociaż narzekam i żałuję wad, które dotychczas nie otworzyły się i jeszcze otworzą się, dlatego że ukryta wada - beznadziejna, i wielkim jest zbawieniem z niebios - jej otwarcie. Takie jest prawo, że nie może dający dać tego, czego w nim nie ma, i jeżeli to otwiera się teraz, nie ma żadnych wątpliwości, iż było to również w osnowie, lecz było ukryte. Dlatego jestem zadowolony z wyjścia tych wad ze swoich „nor”, dlatego że kiedy popatrzysz później na nie, zobaczysz, że to tylko proch. I nie zadowalam się tym nawet na mgnienie, ponieważ wiem, że tych, których z nami jest więcej, niż tych, którzy z nimi, i to wystarczająco dla rozumującego.
Ale kiedy opadają ręce - wydłuża się czas, i te szkodniki są ukryte, i nawet miejsce znajdowania się ich nie jest znane. I o tym mówi mędrzec: „Głupiec siedzi z założonymi rękoma i zjada sam siebie”. Dlatego że opuścił Mosze ręce swoje, lecz kiedy podnosi Mosze ręce wiary jego, natychmiast otwiera się wszystko, co powinno się otworzyć, i wtedy „pokonywał Izrael”, i ręką silną, i w każdym cudzie wielkim, itd.
I o tym powiedziano: „Wszystko, co jest w twoich siłach uczynić – uczyń”, i kiedy dopełni się ich miara, spełni się napisane: „zniszczeni zostaną grzesznicy”, i za śmiercią grzeszników przychodzi światło i radość w świat, i wtedy „nie ma ich”.
Pamiętam, że podobną rozmowę miałem z tobą w pierwszy dzień Rosz a-Szana roku 5681, po naszym powrocie z Kidusza. Opowiedziałeś mi wtedy o nadzwyczaj przygnębiających skutkach, które zobaczyłeś w modlitewniku swoim, rankiem w czasie modlitwy, i wypełniłem się radością przed tobą, i spytałeś - z czego ta radość. Powiedziałem ci, że w otwarciu grzeszników, chociaż nie są otwarci oni w całości, to jednak otwarcie ich samych okaże się wielkim zbawieniem, przyczyną czego jest świętość dnia.
A to, co pisałeś mi, że nie jesteś w stanie darzyć priorytetem syna ukochanej nad synem niekochanej, pierworodnego, wiele razy rozmawiałem o tym z tobą twarzą w twarz, że miejsce wiary nosi nazwę „jama” (bor), a napełnienie tej wiary nosi nazwę „studnia” (beer) wody żywej, i właśnie „żywą” nazywa się, czyli w odróżnieniu od zwyczajnej wody, której jeżeli odrobinę brakuje, to jednak studnia pozostaje - dokładnie jak naturą żywych istot jest ta studnia, i wszystkie części jej - są to organy, od których zależna jest dusza, i najmniejsze przekłucie (nekewa), a natychmiast obumrze cały poziom żywy, i znika. Napisano o tym: „Mnie źródło wody żywej porzucili oni, i uformowali sobie zbiorniki wody, zbiorniki przebite, które nie trzymają wody”.
I chociaż nie ma braku w wodzie, to jest brak w zbiorniku, bo przecież cały jest rozbity, rzecz jasna bez wątpliwości „nie trzyma wody, która jest w nim”, na co zwraca uwagę prorok imieniem Najwyższego, i to jest prawdziwa kabbala, dla każdego mądrego i rozumiejącego umysłem swoim. A jeżeli ty nie rozumiesz, idź i sprawdź, i wówczas ty również będziesz mądrym i rozumiejącym umysłem swoim.
I w związku z tym, o czym pisałeś do mnie w treści swojego listu, iż chciałbyś usłyszeć ode mnie mój miły głos, ponieważ dla mnie to żadna trudność pocieszyć każdego przygnębionego cierpieniami jego, przecież serce pełne miłości nasładza ich w korzeniu ich, korzeniu wszelkiego zadowolenia.
Odpowiem ci krótko, że wszystko ma swój czas, i jest swój czas także dla każdej rzeczy, i jasno widziałeś, że w pierwszym liście moim napisałem, i opisałem ci rzecz nadzwyczaj urzekającą w swoim czasie, cieszącą serce Najwyższego i ludzi, w interpretacji prawdziwego sensu „nasycić się i nasłodzić się dobrocią Twoją”. I spójrz tam uważnie, dlatego że prawdziwa ona, i sprawi zadowolenie każdemu podniebieniu pragnącemu słów prawdy.
Widzisz jak mogę postarać się i ucieszyć cię teraz słowami prawdy; zaś cieszyć ciebie słowami kłamstwa, uchowaj Boże, jak fałszywi prorocy w czas zniszczenia, uchroń mnie Boże od grzechu, przecież kłamstwa w granicach moich nie istnieją zupełnie, i dawno znasz mój odzew na prostotę tych, którzy zbliżają uczniów swoich do prawdy więzami fałszu i splotami kłamstwa albo nadmiarów, idolami których nigdy nie skalałem się, i nie w nich dola Jakowa, dlatego cała mowa moja - jest to mowa prawdy. Tam zaś, gdzie nie da się otworzyć prawdy, milczę absolutnie.
I nawet nie myśl, że jeśli byłbym obok ciebie, mówiłbym więcej niż w liście, ponieważ gdybym wiedział, że jest tak, absolutnie nie odjeżdżałbym od ciebie. I rzeczywistym jest to, co powiedziałem ci: „Zgodnie z naszym przygotowaniem nie potrzebujesz mnie”, i to prawda, i nie podejrzewaj mnie o to, że dla własnego zadowolenia, uchowaj Boże, wymyśliłem rzeczy dla nas niemożliwe. I kiedy pomoże Stwórca stać się godnym ostatecznego naprawienia, wtedy - „zapragniesz Mnie bardzo”, i da Bóg, staniemy się godni tego w ciągu dwunastu miesięcy. Dlatego że będzie to wielki dzień, i będziesz świecić jak ja. W każdym wypadku mam nadzieję, że w ciągu dwunastu miesięcy, w tym dniu ukończysz całą pracę, i wówczas zobaczysz we wszystkich wysiłkach swoich, że byliśmy razem przez lata, dlatego że głębia pracy – od jej końca zaczyna się.
Wszystko to rozpisałem ci z powodu wątpliwości, które odczułem pomiędzy wierszami listu twego, ponieważ zapomniałeś o najczystszej prawdzie, która jest wyrzeźbiona w moim i twoim sercu. I że zapomniałeś prawdziwości moich słów, tobie okażą się proste i jasne, dlatego że jest to rzecz żywa, i będzie przebywać przez wieki, nie zmieni się nawet o włos. Podobnie wszystkie słowa, które piszę do ciebie - jest w nich prawdziwy sens, który nie zmieni się, lecz wymagają uwagi, „gdyż ta pora - porą skrócenia”.
Uwierz mi, że słów w moim liście nie mogłem ci napisać wcześniej niż dziś, z przyczyn tajemnych, które pozostaną ze mną, dlatego że oczy moje skierowane są ku końcowemu celowi, i ja widzę odrobinę lepiej, i to jest to, co otacza mnie, doskonale chroniące każde słowo. I wystarczająco rozumującemu. I wiem, że z czasem staną się jasne dla ciebie wszystkie słowa moje i czyny w stosunku do ciebie, jak napisano: „Szczęśliwe kli wchodzące w zgniliznę i wychodzące w czystości” - dlatego że taka jest droga Tory.
Zmęczyłem się prosić ciebie, byś częściej do mnie pisał, i obiecać tobie, że w zamian będę częściej pisać do ciebie. I dzień po dniu siedzę i czekam, że być może przyjdzie jakaś wiadomość od ciebie, o twoim życiu duchowym, albo o twoim życiu materialnym, ale nie ma ani oddźwięku ani twojej uwagi.
I co odpowiesz na to i jak usprawiedliwisz się, że nie ma tu ani zewu zwycięstwa ani wołania zwyciężonego, tylko suche słowa, puste frazy, w rodzaju - „z powodu wielu trosk”, i temu podobnymi, ale ty i sam nie zrozumiesz siebie.
...Ale razem z tym jest mi jasne, że czas pracuje na korzyść, powiększy się to wszystko w mierze ich dobra i w mierze ich otwartej miłości. I jeszcze będziemy w miłości zawsze razem, jak nieustające źródło, w nasyceniu i nasłodzeniu, dlatego że błogość Stwórcy dana otrzymującemu, doskonałemu, który nie odczuwa żadnego nasycenia, dlatego że w każdym momencie, zgodnie z Jego życzeniem, pojawia się światło stare lub światło nowe w całkowitej jedności, co osiąga się przy zachowaniu Szabat i siódmego (jubileuszowego) roku (szmita). Na wieki, taki jest sens: „I pozostawili go do rana, itp., i nie zaczął śmierdzieć, i nie było robactwa w nim”. Jak napisano: „Nasycą się i nasłodzą dobrocią Twoją”. Dlatego że pokarmem cielesnym wypełni się brzuch, w znaczeniu materialnym, i to nie bardziej niż otumania rozum (dosłownie - podnosi dym z mocha), z powodu trawienia żołądka, i on znużony i zmęczony, i zapada w sen.
I taki jest sens tego, że wbił Pinhas włócznię w brzuch jego, w czasie kiedy były przylepionymi. „I stanął Pinhas, i dokonał sądu, i ustąpił mor”. I dlatego stał się godny namaszczenia, chociaż nie pochodził z synów Aarona, gdyż Mosze sam powiedział mu: „Oto daję Ja jemu Mój testament pokoju”. Najpierw był w „waw obciętej”, ale w świetle Tory wydłuża się waw, i „testament Mój był z nim”, życie i świat razem, i w świetle Liku Króla - życie.