Miara czasu życia człowieka

Notice: Trying to access array offset on value of type null in /usr/home/alexandrt/domains/kabbalahgroup.pl/public_html/wp-content/themes/magazine-premium/content.php on line 13

Zmieńmy odrobinę nasz potok myśli o czasie i przestrzeni i na chwile wyhamujemy w naszych własnych odczuciach. Czym faktycznie jest czas dla każdego człowieka?? Dużo było mówione o tym, ale jednak, co to takiego na naszym najniższym poziomie??? Po dłuższym rozważaniu tylko mózgiem, można dojść bardzo ciekawych wniosków, gdyż sam czas jest stanem abstrakcyjnym!!! Spróbujmy wybronić to pojęcie, nie zaprzeczyć, jak to podpowiada nasz mozg a wybronić! Jeżeli odrzucić wszystkie umowne parametry, a ruch słońca bądź księżyca jest jednostką umowną, a nie konstans, jeżeli postawić sobie pytanie, co człowiek de-fakto mierzy miarą czasu? i kto go do tego zmusza? Jaki pożytek dla szczęścia człowieka jest w tym że on go mierzy, oblicza, pilnuje i boi się!!! przegapić nawet minutę. Jakby tak okazało się że od dziś przestajemy liczyć czas, to wewnątrz pojawia się panika! skąd ona bierze się? skąd lęk przed utratą czasu? Patrząc na zagadnięcie adekwatnie, można by było wnioskować że w u nas jest jakiś silnik który napędza tę odczucie, zmuszając nas pilnować każdej sekundy. A jak z tym: „Szczęśliwi czasu nie pilnują” więc analogicznie nasuwa się wniosek, że czas pilnują ….. i odpowiedź pojawia się sama. Dążymy do wiecznego życia i liczymy czas… więc jak długo możemy go liczyć? 1000 lat 10000 a może więcej? A możliwie odliczamy lata swojego istnienia? Jeżeli tak, liczymy by zdążyć, to samo obliczenie czasu już w założeniu jest pewnego rodzaju więzieniem, które nie pozwala wyjść poza kody. Bo przecież jak będzie człowiek wiedzieć ile mu zostało, i jak tak może być że będzie ciąglę szczęśliwy???!!! Istnienie.. trwanie… życie… bądź pośpiech, pęd nadmierne zużycie siły, szybkie odejście… Wiele można podawać przykładów, ale dopóki nie zostanie zmienione odniesienie, faktor zegara życia będzie ciągle odbijać czas do odejścia. W tym miejscu wiele może powiedzieć, łatwo mówić o tym, a co dalej? Wszystko to co my czytamy nie jest przypadkiem, i to że przychodzą takie myśli a nie inne również ma swoją przyczynę. To co nierealne, nie jest możliwe nawet myślenie o tym, zaś wszystko o czym człowiek myśli pochodzi z pamięci przyszłej bądź z przeszłej. Ta hipoteza dawno jest znana. W takim bądź razie myśl o zapanowania nad czasem już istnieje, po prostu my patrzymy na to nie tak jak należy , po swojemu, czyli „teorią czasu”! I nawet największe odniesienia najbardziej wybitnych naukowców zostają podważone tymi prostymi pytaniami, wystarczy wiedzieć o co pytać i jak (jak to uczymy się w Torze – poprawnie wznieść MA’N).
Pierwsze i najważniejsze co należy nam uświadomić to że poczucie czasu jest ścisłe powiązane z życzeniem, biegunem ujemnym – tam czas biegnie bardzo szybko i bardzo zauważalnie wyciera pamięć naszej świadomości i zużywa nasze siły życia, a jak by inaczej jest biegunem ujemnym i to wszystko mówi, podobnie jak uziemienie, które wchłania wszystko ale bez niego nie możliwe jest istnienie świecenia w żarówkach. Drugim biegunem jest brak życzenia, co wydłuża czas nie zużywa energii życia, lecz i nie przyciąga nic, z powodu braku jakiegokolwiek połączenia z uziemieniem. Z tego prostego przykładu wychodzi kolejna hipoteza, która może obrócić się w aksisom, określona miara życzenia przyciąga światło życia a określona miara obojętności w stosunku do tego życzenia pozwala … i tu każdy mógł by powiedzieć, że pozwala przedłużyć życie, ale jest inaczej, proces „starzenia” jest jednakowy w obydwu przypadkach, i nawet jeżeli połączymy obydwa stany, jak to podpowiada nasz rozum, nadal będziemy mieli punkt wyjścia, czyli matematyka nam mówi że będzie wielkie „0” . Na pewno nie będzie tak jak teraz, ale nie będzie tak jak oczekujemy, czyli nie będzie życia, o którym marzy każdy. Widocznie nawet ta teoria nie prowadzi do określonego celu. Przecież jeżeli jest „0” to jak można mówić o PEŁNI? Tora mówi że życie jest pełnią, miłość jest pełnią, lecz nasze spostrzegania mają inny wniosek na ten temat. Życie mija z „czasem”, miłość gaśnie też z „czasem”. Czyli teraz możemy wrócić do tego o czym mówiliśmy na początku, komu na tym zależy by my tak pilnowali tego co zabiera od nas najcenniejsze co mamy – młodość, życie, miłość, i t.d. ?
A z drugiej strony widzimy jak nauka stara się wyjść z więzienia czasu, dążąc do wyjścia poza czas, i nawet takie śmieszne zabawki jak „maszyna czasu” mówi o tym że człowiek próbuje pokonać największego wroga w swoim życiu CZAS. I co by to nie znaczyło dla nas dziś, na pewno nie wpływa to dobrze a nie na naszą Duszę a nie na nasze ciało. Chociaż Dusza tak naprawdę tylko ze smutkiem patrzy jak człowiek próbuję pokonać własną bezsilność, i za minutę po wielkim natchnieniu, patrząc na zegarek mówi: „już późno, jutro rano wstawać”…. Banalne i abstrakcyjne uwiązanie nie pozwala zrobić a ni kroku poza własne ograniczenie.
Zaś jakie mamy rozwiązanie na taką sytuację. Ego w tym miejscu powie: „Ja wiem” , ale to są jedyne rozwiązanie, nauczyć go na samym najniższym poziomie istnieć inaczej. Jak? Zacznijmy od prostego, nie będziemy odrzucać czasu, tylko spróbujmy go mierzyć pionowo, czyli swoją miłością do Stwórcy, i stanem aktywności i pasywności naszego życzenia. Kiedy śpisz jest obojętność pasywność (energia przybywa), kiedy jesteś aktywny twoja uwaga skupiona na Źródle i twoje życzenia skierowane również tam, gdyż ja wyjaśniliśmy , w czasie kiedy skierowane do siebie – umierasz. To tylko początkowy przykład. Jeżeli uczyniłem ruch do Stwórcy, minął jakiś czas, siła tego ruchu i motywacja daje nowe odczucia, nie takie jak na ziemi, a to oznacza, że pojawiają się nowe instrumenty. W sumie jest prosto, i wielokrotnie mówiliśmy o tym, ale sedno wszystkiego jest w tym, że nie widzimy jak umieramy każdego dnia, nie widzimy że niepoprawne korzystanie z Boskiego narzędzia i opuszczenie go w nasz świat spowodowało odwrotny efekt – z życia stworzyło śmierć – To jest zwykła krzywa która zaczyna się na 100 punktach własnego pomiaru a kończy się na 0. Intuicyjnie każdy to czuje, ale wraca do swojego – jeszcze mam czas! Zaś krzywa powinna wyprostować się i te wyprostowanie jest ujęte w wysiłkach, które czynimy w przykazaniach. Ale każde z tych przykazań stanie się prostą tylko wtedy, jak będzie niosło radość, z możliwości czynu dla Stwórcy.
Dałem kilka wątków do rozważania, a co z tego wyniknie dla każdego indywidualnie to zależy od wnikliwości spostrzegania tego co jest napisane w tym artykule pomiędzy słów, a jest więcej niż widzi oko…..

Dodaj komentarz