×

O skarmianiu Duszy

Dodał: Alexandr  •  

Dzisiaj porozmawiamy i procesie który nazywa się  – skarmianie Duszy.

Wszystko w przyrodzie rośnie stopniowo i hierarchicznie. Wszystkie żywe istoty odżywiają się tym czy innym systemem pokarmów. Każdy poziom odżywienia, wyżywienia, niesie w sobie elementy Światła. Czyli Światło to jest jedyny pokarm, który jest potrzebny człowiekowi, czy to na niższym poziomie, czy na wyższym. Wszystkie dodatkowe rzeczy, które powstają na poziomie Kelim, czyli na poziomie życzeń, idą drogą metamorfozy, czyli wewnętrznej przemiany. U nas są dwa podstawowe składniki na poziomie niższego ciała: woda i Światło. Światło słoneczne i woda z ziemi. Właśnie z tych dwóch rzeczy składa się wszystko. Te dwie rzeczy zasilają człowieka absolutnie. Wszystkie twarde elementy, tak jak my to rozumiemy, typu witaminy, minerały i inne rzeczy, są pochodne — czyli są tym, co wynika z połączenia tych dwóch.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie, którzy są nauczeni, że potrzebne jest funkcjonowanie i jedzenie pokarmów, będą trzymać się swojej własnej wizji, swojej zasady. Ale pamiętajmy, że rozmawiamy o duchowych substancjach, czyli bardzo wysokich, i o tym, w jaki sposób te substancje wywołują reakcję na niższym poziomie. Popatrzmy na przykład funkcjonowania samego człowieka, a później przejdziemy do zrozumienia, jak funkcjonuje Dusza.

Co człowiek spożywa? Co spożywają zwierzęta? Widzimy, że niby spożywają pokarm. Realnie rzecz biorąc, spożywają niższe gatunki dla ich wzniesienia. Nie chodzi tu o osobowość, a o poziom przemiany ewolucyjnej niższych warstw energii, ich oczyszczenia — czyli błogosławieństwo ich przez człowieka, a później wzniesienie tych samych energii na wyższy poziom w postaci tak zwanego parowania.

Jeżeli pokarmy, które spożywa człowiek w cielesnej formie, są energetycznie bardzo wysokie, czyli zawierają ogromną, dużą ilość Światła — bądź w potencjale, bądź objawionego — człowiek przy zjedzeniu takiego pokarmu czuje się bardzo dobrze. Jest silny, rozwija się, wszystko idzie w dobrym kierunku, siły nie opadają na poziomie tego świata. Jeżeli pokarmy są niewystarczająco energetyczne, czyli nie zawierają w sobie wystarczająco Światła albo zawierają go bardzo mało, w tym momencie organizm się obciąża. Zaczyna chorować nie z powodu tego, że czegoś tam brakuje, a z powodu tego, że brakuje wewnętrznych sił. Organizm traci więcej energii na trawienie pokarmów, niż wynosi ilość tej samej energii, która została z tych pokarmów wydobyta.

Ludzie na dzień dzisiejszy próbują na wszelkie sposoby… Ale od dawnych czasów istnieje bardzo, bardzo prosta metoda, kiedy za pomocą tak zwanego błogosławieństwa ładujemy praktycznie rzecz biorąc każdy pokarm dość dużym, można powiedzieć potężnym świeceniem, jak również rodzajem energii, ożywiając go.

Pamiętajcie o tym, że człowiek to nie jest jakiś odrzut, a wręcz przeciwnie — jest istotą, która została stworzona na obraz i podobieństwo. A to znaczy, że nawet jeżeli o tym nie wie, zawiera w sobie potencjały, które bądź przejawiają się spontanicznie, bądź przejawią się w jakimś odcinku czasu jego życia, jego istnienia. Ale tak czy inaczej, to podobieństwo do Stwórcy jest w nim. A to znaczy, że ze swojego poziomu, jeżeli choćby w minimalnym aspekcie łączy się ze źródłem, jest w stanie czynić czyny bardzo bliskie tym, które czyni Stwórca — na swoim minimalnym poziomie.

I to jest właśnie to, o czym mówimy: błogosławieństwo. Błogosławieństwo w stosunku do samych pokarmów. Błogosławieństwo pokarmów jest niczym innym, jak ich ożywieniem, czyli nadaniem im odpowiedniej formy.

Możecie zauważyć, że kiedy chcecie błogosławić pokarm, nie każdy pokarm wewnętrznie wyczujecie jako godny błogosławieństwa. Czyli jeżeli pokarmy są na przykład zepsute, już zepsute, wam ręka nie podejmie się, żeby je błogosławić. Ale jeżeli pokarm jest odpowiednio świeży, choć ma niski potencjał świecenia, to błogosławieństwo jak najbardziej sprawi, że zaistnieje wyższe świecenie.

Błogosławieństwo wyrażamy słowem w stosunku do pokarmu. I w tym momencie pokarm zaczyna się ożywiać. Kiedy spożywamy taki pokarm, napełniamy naszą niższą formę odpowiednią ilością Światła, które jest niezbędne do poziomu funkcjonowania.

Ogólnie rzecz biorąc, jeżeli człowiek wyćwiczy się w takim działaniu i będzie je robić nie mechanicznie, automatycznie, a będzie robić to celowo, wiedząc, co chce uzyskać, łącząc się ze źródłem, może odbudować swoje ciało w każdym wieku, w jakim by nie było. Ale mówimy tu tylko o ciele, o niższym poziomie, dlatego że człowiek nie składa się tylko z ciała, ale ma swoją duchową konstrukcję.

Pokarmy wpływają również na jakość Duszy zwierzęcej, czyli niższej Duszy cielesnej, którą człowiek posiada. Jeżeli pokarmy są nieodpowiednie, niższa Dusza jest słaba. Jeżeli pokarmy są nieczyste, niższa Dusza również się zabrudza, dlatego że to są wibracje, niskie wibracje. Nieczyste pokarmy będą powodować to, że Dusza będzie się opuszczać, zabrudzać, i świadomość człowieka również będzie się opuszczać. Stąd selektywność. Głównym jej poziomem istnienia jest obłóczenie.

Można powiedzieć, że Dusza święta otrzymuje swoje siły, czyli pokarmy, z dwóch poziomów. Od poziomu Stwórcy i od poziomu niższego człowieka, czyli tego, który jest w tym ciele — Duszy zwierzęcej.

Od poziomu niższego człowieka święta Dusza karmi się — tak, właśnie karmi się, dokładnie tak jest — tak zwanym parowaniem. Czyli jest to to, co emanuje z siebie człowiek jako esencja jego pokarmów niższych, jego myśli, jego życzeń, jego zamiarów. I to wszystko oddziela się od człowieka w postaci coraz bardziej subtelnej, jakby mgławicy. Nazywa się to rzeczywiście w naszym pojmowaniu jakby parowaniem. Nasze ciało paruje, ale paruje nie tylko ciało. Paruje nasz umysł, parują nasze życzenia, wszystko to paruje. W wiedzy kabalistycznej nazywa się to ewelim — wzniesienie subtelnych Świateł.

I działania nasze, które wykonujemy każdego dnia, również są rodzajem pokarmu dla Duszy. Szczególnie dlatego, że wkładamy w to wysiłek. I ten wysiłek na niższej formie daje aktywność ciału, a na wyższej formie daje obłóczenie dla Duszy.

Należy pamiętać, że Dusza nie bierze bezpośredniego pokarmu, bezpośrednio od człowieka. Nie mogłaby istnieć, w ogóle by upadła. Ale bierze od człowieka to, co nazywamy obłóczeniem — to jest część pokarmu, część poziomu funkcjonowania. Kiedy człowiek dokonuje odpowiednich uczynków i jest w miarę spokojny, zadowolony, radosny, wesoły, odchodzą od niego te fale, które usubtelniają się, dochodzą do samej Duszy i tworzą to obłóczenie.

Dlaczego Duszy potrzebne jest to obłóczenie? Takie obłóczenie jest Duszy potrzebne dlatego, żeby mogła przyciągnąć Światła Stwórcy, dlatego że wszystkie te świecenia utrzymuje właśnie poziomem obłóczenia.

Tak samo jak skutkiem naszej działalności w niższym świecie jest to, że człowiek obłócza się w ubrania, mieszkanie czy dom, podwórko, miasto — to wszystko jest na nim, czuje siebie w tym wszystkim — podobnie Dusza obłócza się czynami i wysiłkami człowieka, które wykonuje każdego dnia.

Żeby głębiej to zrozumieć, możemy po prostu popatrzeć — załóżmy, popatrzmy na dzień dzisiejszy albo na dzień wczorajszy. Co w ogóle robiliśmy? Jakie były wysiłki? I te wysiłki, które przyniosły wzniosłość, częściowo stały się pokarmem dla Duszy, obłóczeniem.

Te wysiłki, które były skierowane na opuszczenie — zły nastrój, jakieś kłótnie, jakieś nieporozumienia — Dusza pozostała bez pokarmu, czyli te niższe wibracje się nie wznoszą. Zresztą zły nastrój bierze się właśnie stąd u człowieka, że nie czuje on łączności z własną duszą.

A jeżeli tak jest, to w tym momencie trudność polega głównie na tym, żeby dotrzeć do jakiegokolwiek Światła.

W wielu miejscach spotkamy się z tym, że Dusza karmi się modlitwą. Ale jest tu mały niuans. Modlitwa, która przyciągnie Światło Stwórcy bezpośrednio do Duszy, a później Dusza obdarzy nim ciało, może być pobudzona wewnątrz nas tylko i wyłącznie przez duszę. Czyli Dusza zwierzęca może zacząć prawdziwy akt modlitwy, przyciągnięcia Świateł, wyłącznie wtedy, kiedy Dusza święta da jej takie pozwolenie. To jest w cudzysłowie powiedziane „pozwolenie” — to jest impuls, tchnienie, natchnienie.

I od momentu, kiedy człowiek czuje natchnienie do modlitwy i je wykorzystuje — ale modlitwa nie o tym, że „daj mi, daj mi, daj mi”, nie oparta na awiujących życzeniach dla siebie — a modlitwy bardzo wysokie, wzniosłe. Kiedy wznosimy chwałę i wznosimy wzniesienie, to, co mówimy, mówimy Stwórcy.

Kiedy wznosimy chwałę do Stwórcy, wewnątrz nas, wewnątrz Duszy, powstają te Światła, których wewnątrz nie było — zaczynają one właśnie się wzmagać. To jest ten poziom wzmagania i to jest ten rodzaj pokarmu, który jest potrzebny bezpośrednio dla funkcjonowania Duszy. Za każdym razem takiego wzniesienia modlitwy — w wiedzy kabalistycznej nazywa się to MA’N — otrzymujemy, czyli odczuwamy, wewnętrzną błogość.

Ten stan jest bardzo korzystnym elementem, dlatego że tak samo jak w ciele fizycznym po zjedzeniu dobrego obiadu — nie za dużo, nie za mało, a w sam raz — człowiek czuje się bardzo komfortowo, podobna sytuacja jest na poziomie Duszy, kiedy przychodzą Światła. Tylko w tym momencie czuje się komfortowo nie cieleśnie, a właśnie duchowo — kiedy czuje, że jego umysł o nic się nie zahacza. W tym momencie nie czuje żadnych potrzeb, ani duchowych, ani materialnych, ani żadnych innych. Po prostu przebywa w wewnętrznej błogości. W tym momencie nie ma żadnych celów, działań, nie ma żadnych zadań. Po prostu przebywa w stanie, w którym przebywają wyższe Dusze.

Ten stan powinien być w systemie życia człowieka utrzymywany stale, czyli każdego dnia. Utrzymujemy go, tak jak zrozumieliście, przez wznoszenie określonych modlitw.

Tylko jak być, jeżeli człowiek wstaje rano i nie ma modlitwy, nie ma natchnienia? Co wtedy należy zrobić — odklepać jakąkolwiek modlitwę? To nie zadziała. Więc od czego zaczynamy? Zaczynamy od naszego niższego ciała. Czyli żeby była modlitwa, powinno wystąpić parowanie. Żeby było parowanie, ciało powinno być w miarę aktywne i otrzymywać pokarm.

W systemie naszego ciała działa podobny system, jak i na poziomie Duszy, tylko w innych uwarunkowaniach. Wokół ciała jest też pole siłowe, które utrzymuje poziom energii, jaką spożywamy z pokarmami — nie wewnątrz, a właśnie to pole siłowe, które nazywa się aurą. Jeżeli odczuwa ono brak, zawsze jest u nas ciąg do jedzenia. Jeżeli pole siłowe jest wystarczająco silne, nie ma u nas tendencji do jedzenia.

Głód i słabość odczuwamy jednocześnie, bo to jest symptom wynikający z braku niższych energii. Kiedy tworzymy odpowiednie obłóczenia na poziomie ciała — kiedy tworzymy je poprzez pokarmy, wysiłki fizyczne i inne działania — wzrasta poziom naszego świecenia energetycznego, czyli aury. Aura zaczyna dotykać Duszy, czyli jej subtelnej części.

Tak jak wcześniej Wam mówiłem, jest część łączna, w którą Dusza jest jakby wklejona — można to ogólnie tak nazwać: wklejona, połączona z nią. I ten system łączności, jeżeli tylko nastąpi, natychmiast wywoła u Was chęć do modlitwy, dlatego że drugim etapem jest pokarm dla Duszy.

Wiele osób określa to w ten sposób, że pokarmem dla Duszy jest na przykład pójście na koncert, gdzieś do teatru, jakieś wysokie, dobre nuty życia. Albo w ogóle gdzieś do parku, do lasu, nad jezioro.

Ale zauważmy, że taki rodzaj wyjścia jest możliwy tylko wtedy, jeżeli fizjologicznie czujemy się dobrze na niższym poziomie — czyli mamy wystarczającą aurę i wystarczający poziom obłóczenia energii wewnętrznych. Czyli na początku doprowadzamy do poziomu połączenia ciała i Duszy, a dopiero później zaczyna się u nas modlitwa.

Obłóczenie Duszy tworzymy poprzez określone uczynki — tu skłaniają się ku nam przykazania jako takie. A przyciągnięcie Świateł idzie już u nas bezpośrednią modlitwą, i to głównie modlitwami chwalebnymi, wychwalającymi, wznoszącymi.

Możemy zauważyć, że czasami wzniesienie energii, duchowych energii, następuje nawet nie wtedy, kiedy u nas jest połączenie ze Stwórcą albo go nie ma, a w komunikacji człowiek–człowiek. Czyli na przykład spotkaliśmy kogoś, kto ma dobry humor. Zaczynamy z nim rozmawiać i od razu robi nam się lekko i wesoło na Duszy. Dlatego że w tej sytuacji idzie dokładnie taki sam poziom. Wznosimy przyjaciela w swoich oczach — to jest rodzaj MA’N, jest w nim również iskra. Ta iskra powoduje, że w odpowiedzi przychodzi świecenie, i wtedy oboje ludzie zaczynają emanować tym wewnętrznym Światłem — czyli to jest też rodzaj pokarmu dla Duszy.

Czasami ludzie określają to tak, że wyjście na przyrodę, do lasu, daje im wewnętrzne ukojenie, daje wewnętrzny spokój. Owszem, to jest zmiana środowiska niższego. Człowiek czuje komfort cielesny i wewnętrzne uspokojenie umysłu. Ale pokarmem dla Duszy na tym etapie to jeszcze nie jest.

Pokarmem dla Duszy będzie to dopiero wtedy, kiedy zaczniemy wchodzić w interakcję z przyrodą. I zaczynamy wtedy wznosić na przykład drzewa, jakieś rośliny, wewnętrznie je wychwalając, czyli oddając im chwałę. W tym momencie nasza Dusza również otrzymuje od przyrody, od roślin, poziom wyższego świecenia. Możecie powiedzieć: no jak to, przecież to niższy gatunek, a świecenie? A świecenie przychodzi zawsze od Stwórcy. Zawsze z jednego źródła przelewa się przez nas, i kiedy wychwalamy kogoś, nie otrzymujemy bezpośrednio od niego, a od samej interakcji. A świecenie pojawia się wewnątrz nas bezpośrednio od samego Stwórcy. I to jest również poziom napełnienia, czyli zasilania Duszy.

Może być to również różnego rodzaju dźwięki. Dźwięki także — nie wszystkie, co prawda, ale niektóre — stwarzają określone uwarunkowania, zmieniają pole naszej aury. I taka zmiana również powoduje to, że zaczynamy dotykać wyższego poziomu, czyli stajemy znowu w fazie modlitwy, przy której możemy dokonać wyższego połączenia, czyli wyższego kontaktu.

Poziom wzniesienia świadomości i aktywacja obłóczenia Duszy mogą u nas następować również przez spalanie różnych kadzideł czy korzeni. Wszystko to robi się w postaci ofiary — czyli nie po prostu palimy kadzidło, bo to niewiele da, a kiedy chcemy, żeby ten subtelny zapach wzniósł się bardzo wysoko, składamy go w postaci ofiary dla Stwórcy. Czyli zobaczcie — wszędzie u nas jest określona intencja. To samo, kiedy komuś dajemy jakiś prezent — również taki prezent jest rodzajem ofiary, która da zasilenie, czyli pokarm dla naszej Duszy.

Niektórzy ludzie, którzy rozumieją ten proces, dość często wykorzystują świat materialny właśnie po to, żeby Dusza była ciągle wzniesiona, żeby ciągle była na wysokości. Dlatego że każda czynność, która od nas odchodzi, jest rodzajem ofiary. A wynagrodzenie za to nie zawsze musi przyjść w naszym świecie — przychodzi wtedy, kiedy jest potrzebne.

Wiem, że to, co mówię, wymaga innego rodzaju świadomości, wyższej świadomości, żeby móc to wykorzystać, ale powinniśmy zawsze mieć to na uwadze. Szczególnie kiedy mówimy o procesie wzrostu i o procesie wewnętrznej reinkarnacji — o tym, co odbywa się u nas z pokolenia na pokolenie.

Poziom zasilenia powinien u nas zawsze być. Kiedy dziecko jest małe, jest zasilane przez rodziców, czyli miłość rodziców daje jego Duszy zasilenie. Kiedy takiej miłości nie ma, Dusza po prostu się kurczy, oddala się, można tak to powiedzieć, i dziecko jest wtedy słabo rozwinięte. Niby rozwija się, niby jest takie jak wszyscy, ale czegoś mu brakuje. Brakuje właśnie tego duchowego Światła.

Poziom inteligencji człowieka jest częścią świadomości wyższej, która opuszcza się właśnie od Duszy. I znowu — inteligencja przejawia się miarą opuszczonego Światła, a nie miarą wyuczonych rzeczy.

Można nie znać… na przykład tak, jak u nas sprawdzają poziom IQ, zaczynają zadawać pytania odnośnie tych czy innych rzeczy. Ale załóżmy, że człowiek w ogóle nie miał styczności z tymi rzeczami — nie uczył się ich, nie starał się ich poznać. Więc wiedza na ten temat może być u niego znikoma, ale to nie znaczy, że jego poziom IQ będzie zawsze niski, dlatego że może on być jakby na wysokościach zupełnie w innej dziedzinie funkcjonowania. I znowu — to zależy od tego, na ile wysoki jest pokarm Duszy.

Spróbujmy podsumować to wszystko.

Dla prawidłowego funkcjonowania samego człowieka potrzebne nam są dwa rodzaje zasilania: zasilanie ciała przez rodzaje energii i zasilanie Duszy poprzez Światła. Żeby jedno i drugie mogło funkcjonować, potrzebne nam jest obłóczenie: obłóczenie ciała w postaci aury, obłóczenie Duszy w postaci czynów, które wykonujemy w granicach przykazań.

Obłóczenie ciała w postaci aury tworzymy fizycznymi wysiłkami różnego rodzaju — to jest w ogóle odrębna wiedza — różnego rodzaju ruchy, machy, gimnastyka, każde, jakie potrafimy. Na tyle, ile zrobimy, powstaje takie obłóczenie, czyli wzburza się aura. Jeżeli została wzburzona, zwykłe pokarmy będą oddawać wtedy swoją energię. Pilnujemy tylko jednego — błogosławieństwa pokarmu — i tego, żeby pokarmy były idealnie świeże, żeby rzeczywiście była w nich energia, a nie tylko obumarła.

I obłóczenie Duszy tworzymy, jak już powiedziałem, za pomocą czynów, a przyciągamy je za pomocą modlitwy, dlatego że pojęcie zejścia Ma’D, czyli odpowiedzi, dotyczy wyłącznie Duszy — tego, co jest wewnątrz samej Duszy.

To jest przypomnienie, myślę, że na tym etapie będzie to całkiem wystarczające, żebyście mogli uporządkować swój system zasilania bezpośrednio, jak na poziomie ciała tak i na poziomie Świętej Duszy.


Dla Dusz, które czują więcej niż widzą —
nowa platforma autorska:
kluczduszy.org