Klucz Duszy
Kabała Luriańska

Istnieje zasada, zgodnie z którą każda dusza zanurzona w ten czy inny wymiar rzeczywistości dosłownie po bardzo krótkim czasie zaczyna podlegać wpływowi tej rzeczywistości, w której się znajduje. Nie jest to do końca tak, jak nam się gdzieś tam wydaje. Rzecz w tym, że każda niższa rzeczywistość, a wraz z nią nasz świat, wycina nam część pamięci — pamięci rzeczywistej. I wtedy zajmujemy się zabawkami tego świata, w którym się znajdujemy. Nadajemy temu znaczenie. Mówimy: „To jest ważne, bo to jest moja praca. To jest ważne, bo to jest mój dom. To jest ważne, bo to jest…” – różne rzeczy. Ale w chwili, gdy idziemy spać i zasypiamy, wszystko, co jest tutaj, staje się dla nas zupełnie nieistotne. Pod wieloma względami nie pamiętamy nawet, że cokolwiek istnieje, natomiast miejsce, w którym się znajdujemy, staje się ważne. We snach przeżywamy pewne procesy tej rzeczywistości, do której trafiamy, i stają się one dla nas bardzo ważne, bardzo istotne. Niemniej jednak o innych rzeczywistościach, obecnych w tych samych snach, pamiętamy bardzo rzadko. A czasami zdarza się, że coś sobie przypominamy — jakieś elementy, które tkwią niejako w naszej wewnętrznej istocie. W większości przypadków jest to jednak po prostu trwanie. Trwanie przez jedną noc w innej rzeczywistości. I czasami zadajemy sobie pytanie, czy życie, które tu prowadzimy, nie jest jedną nocą jakiegoś snu, w którym znów zasypiamy, a w tych snach zasypiamy jeszcze raz, później się budzimy — i tak w kółko. Z jednej strony, jeśli zastanowić się nad tymi wszystkimi procesami, można by uznać, że to wszystko nie ma sensu. Nawet patrząc realistycznie na poziom naszego życia w świecie materialnym, nie widzimy w nim żadnego sensu. Dzień do dnia podobny, dzień jest taki sam i ciągle się powtarza. Trochę zmieniamy kierunek i znowu wychodzi to samo. Po co to jest w ogóle potrzebne? Ten proces wielowymiarowej abstrakcji, który nieustannie przeżywamy, potrzebny jest głównie do nabycia doświadczenia w różnych aspektach reali, których istnieje bardzo wiele. Poza tym, kiedy się budzimy, dochodzi jeszcze coś, o czym wspominałem już wcześniej bardzo krótko. Nie jesteście do końca pewni, w którym ze swoich kierunkowych reali się obudziliście. Możecie to dostrzec tylko z perspektywy czasu, określając, co się zmieniło. Pamiętam, że wcześniej postępowałem tak i tak, a teraz postępuję zupełnie inaczej. Mówiłem Wam już wcześniej o podziale światów i o rozgraniczeniu reali, naszych reali. Otóż dusza nie ma z tym problemu, żeby trafić w tę czy inną rzeczywistość. Problem ma z tym świadomość, która tkwi tu, w materialnym mózgu, bo jest uwiązana wyłącznie do tego świata. Dusza natomiast może doświadczać różnych aspektów rzeczywistości w różnych realiach. Stan aktywności fizycznego ciała w jednym reale będzie różnił się od stanu fizyczności w innych realiach — zależnie od tego, jaki styl człowiek prowadzi, jak przebywa w tych czy innych realiach. Im bardziej nadajemy czemuś ważność, tym bardziej oddalamy się od reali rzeczywistych. W niektórych miejscach — nawet w wypowiedziach, czasem w książkach — jest napisane, że trzeba sobie przypomnieć siebie. Trzeba sobie przypomnieć siebie. A nie można sobie przypomnieć siebie, dopóki utożsamiamy się z tą czy inną rzeczywistością. Każdy z Was może to zrobić już teraz. Przypomnieć sobie siebie, ale najpierw wewnętrznie. Musiałby zaakceptować prosty fakt, że w tej chwili, w której się teraz znajduje — siedząc, słuchając — to, co będzie przeżywał przez cały dzień, jest aspektem tak zwanej iluzji tej rzeczywistości, w której się znajduje. Rzeczy, którym nadaje wagę, ograniczone są jednym dniem. W różnych rzeczywistościach wyrażają się one bardzo podobnie. Mimo to budzi się następnego dnia i znowu nadaje wagę temu samemu. Jeżeli czemuś nie nada wagi, to upadnie i zniknie, bo jest to iluzja. Realizuje cokolwiek w tym świecie, chcąc osiągnąć określony efekt, a tak naprawdę buduje doskonałą iluzję. Budowanie doskonałej iluzji jest jednym z elementów zdolności Stwórcy.
Wszystko to ma bardzo pozytywny charakter dla człowieka. Ale żeby nie stało się to ciężarem, z którego nie można się wyrwać, każdy musi uświadomić sobie swoją wolność — że mimo iż jest uwikłany w tę materialną rzeczywistość, jest też istotą rozwojową, uczącą się w różnych rzeczywistościach.
Jeśli przypomnicie sobie, ile snów mieliście w życiu, zauważycie, że jeden sen nigdy nie był podobny do drugiego. Niektóre się powtarzają, kiedy trafiamy w ten sam punkt, ale w większości przypadków są różne. W jednych snach latamy, w innych pogrążamy się w wodzie czy w ziemi, w kolejnych ledwo chodzimy, jeszcze w innych się kłócimy i tak dalej. Jest to uzupełnianie duszy o różne aspekty. Gdybyśmy zapytali, co jest ważniejsze — doświadczenie przeżywane w tym świecie czy przeżywanie snów — powiedziałbym, że jest to identyczne. Nie ma różnicy. Dlaczego? Bo wszystko zależy od tego, czemu w danym momencie nadajemy priorytet. Jeśli nadajemy priorytet temu światu, budzimy się tutaj i uznajemy, że owszem, to, co robimy, jest ważne. Ważna jest praca, rodzina, dzieci — ale w chwili, gdy zasypiamy, wszystko to staje się nieważne. Natomiast to, co przeżywamy we śnie, nabiera znaczenia i staje się ogólnym priorytetem. Żyję wtedy inną realią, inną rzeczywistością. Zobaczcie: mówimy, no dobrze, ale w tym świecie mamy ciało, o które trzeba dbać, mamy różne inne sprawy, musimy podtrzymywać aktywność w tym świecie — i to robimy. Ale gdy zasypiamy, dbamy już nie o to ciało tutaj, lecz o to w tamtym, innym świecie. I za każdym razem, gdy w to wchodzimy — przez większość snu, dla przykładu, człowiek nie pamięta głębokiego wejścia — żyjemy tam pełnowartościowym życiem, takim samym jak tu. Tam też czasem człowiek choruje, ale są to inne choroby, o innym charakterze. Jest zadowolony, szczęśliwy, radosny. Wszystko to trwa aż do chwili, gdy jego świadomość obudzi się w naszej rzeczywistości, w tej, w której teraz jesteśmy. Później tamto znika i staje się nieważne. Ważne staje się to, co tutaj. Dlaczego to jest ważne? Bo w danym momencie dusza wyraża się w takich właśnie warunkach i doświadcza dokładnie tych aspektów, jakie są. To, o czym mówię, trzeba nie tylko zapamiętać, ale bardzo głęboko przeanalizować. Bez zaakceptowania iluzji świata nie możemy się rozwinąć, bo to właśnie wewnątrz nas rozwija się iluzja. Umiejętność tworzenia iluzji. Zauważcie: wszystko, co tworzycie w swoim życiu — biznes, praca — jest rodzajem iluzji, która powstała i w pewnym momencie zniknie albo przemieni się w coś innego. Cóż to może być, jeśli nie nauka? Kiedy mówimy o pewnych projektach i działaniach, które powinniśmy podejmować wobec innych, tworzymy kolejny, dodatkowy poziom iluzji poprzez wyobrażenie — poziom, który włącza się w nasz własny poziom, dzięki czemu poszerzamy zakres zadowolenia, jakie z tego czerpiemy. Jeśli przestajemy cokolwiek robić, przestajemy też doświadczać różnych aspektów. Pytanie: czyich aspektów? Własnej siły! Bo rzeczywistość tworzymy za pomocą wyobrażenia w każdej przestrzeni, w której się znajdujemy. I nie ma takiej przestrzeni, w której nie doświadczalibyśmy jakichś aspektów wewnętrznej potrzeby. Jedyna różnica polega na tym, że każdy świat ma swoje mocne i słabe strony z punktu widzenia innego świata. Dlatego w jednej rzeczywistości człowiek może spokojnie latać. W innej — na przykład takiej, w jakiej tu chodzimy — możemy doświadczać spektrum bardzo namacalnych odczuć. Są rzeczywistości, w których przeżywamy czyste emocje, a budząc się, mówimy, że tak jaskrawych emocji nigdy w tym ciele nie przeżywaliśmy. Wszystko zatem zależy od tego, w co trafiamy. Za każdym razem, gdy się budzimy, trafiamy w określoną rzeczywistość. Piszemy plan tego, co mamy dziś zrobić, ale ten plan to nic innego jak poziom — już poziom tworzenia pewnej rzeczywistości. Cała nauka, którą zgłębiamy — nauka o świetle i jego rozprzestrzenianiu się — daje nam nie tylko siły i możliwości, ale realną szansę wykorzystania tych potencjałów w każdej z rzeczywistości. Nie jest tak, że uczymy się w jednej rzeczywistości i to zostaje tylko w niej. Wszystko, co przyswoiliśmy, wszystko, co staje się częścią nas, i wszystko, czego doświadczyliśmy i co rozbudowało nas wewnętrznie, ma swoje odbicie w innej rzeczywistości. Zauważcie: człowiek na przykład obejrzał jakiś film albo przeczytał książkę, co zrobiło na nim ogromne wrażenie. Nie potrafi tego jednak zrealizować. Później idzie spać i w innej rzeczywistości doświadcza na sobie tego, co przed chwilą, czy jakiś czas temu, przeczytał w książce. Albo obejrzał w filmie. Doświadcza tego realnie. Cóż to innego, jeśli nie rozbudowanie wszystkich aspektów? Przebywając tylko w jednej rzeczywistości — tak jak na przykład w tym świecie — człowiek w ograniczonym zakresie nie ogarnia całego spektrum wpływu tej rzeczywistości, do której trafił. Nie ogarnia innych rzeczywistości. Wszystko odbywa się drogą wybiórczą. I im wyższy poziom rozwoju człowieka, tym bardziej rzeczywistości łączą się ze sobą. Na początku wygląda to jak przeskakiwanie z jednej do drugiej. Ale w późniejszym etapie pewne procesy zaczynają się zlewać. Człowiek zaczyna czuć siebie jednocześnie tu, tam i tam. Poziom przemieszczenia staje się wtedy rodzajem teleportacji. Kiedy odpręża wszystkie swoje zmysły, tutejszy zmysł zanika, a on pojawia się w innej rzeczywistości.
Dlaczego w ogóle o tym mówię? Dlatego, że powodzenie w osiągnięciu waszych iluzji — jakby iluzji pewnych aspektów wizji — zależy od zrozumienia tego procesu. Możecie stworzyć sobie, jak już mówiłem, swoje małe imperium. Ktoś ma taką właśnie wizję. Możecie stworzyć sobie coś innego, ale realizujemy to dla własnego doświadczenia. Niemniej jednak, obejmując inne przestrzenie i łącząc je razem, osiągamy znacznie większy sukces. Siła rozprzestrzenia się w różnych kierunkach, na wielu płaszczyznach jednocześnie. Stąd bierze się powiedzenie, że człowiek powinien skupić się jakby na wszystkich aspektach naraz, zebrać wszystkie elementy w jedno — czyli scentrować duszę w tej rzeczywistości, w której się znajduje. Stąd też wszystkie te elementy i pojęcia, o których wcześniej Wam mówiłem w odniesieniu do statusu. Powinniśmy podnosić swój status. Co to znaczy podnosić status? To nie być marionetką systemu, lecz być ponad systemem. Kiedy jesteście świadomi, że wpływacie na siebie, jesteście też świadomi, że wpływacie na system. Kiedy widzimy, że coś jest nie tak w naszych indywidualnych sprawach, co próbujemy zrobić? Dokonać najpierw wizualnej, a potem realnej naprawy. Kiedy widzimy, że coś jest nie tak w naszym otoczeniu, robimy to samo. Kiedy widzimy, że coś jest nie tak w społeczeństwie, robimy dokładnie tak samo. Wszystko idzie według jednego schematu. Kluczem do tego jest stworzenie doskonałej iluzji, doskonałej wizji. Być może w waszym umyśle słowo „iluzja” zostało nieco wypaczone, ale w istocie jest to proces tworzenia, kreacji. Kiedy wytwarzamy iluzję — no, u nas mówi się, że „iluzja jest nieprawdziwa, że to coś zakłamanego”. Jest zupełnie odwrotnie. Iluzja to klucz do rzeczywistości. Wszyscy, którzy dochodzą do poziomu Stwórcy, korzystają właśnie z poziomu iluzji. Nie po to, by okłamywać, lecz po to, by tworzyć. Ponieważ jednak ma to ogromny potencjał, a posiada go każdy człowiek, ci, którzy nie chcieli, by ludzie z niego korzystali, zaczęli szerzyć kłamstwo, mówiąc, że iluzja to kłamstwo, że wyobrażenie jest puste i niczego nie znaczy — i człowiek w to uwierzył. Uwierzył i żyje teraz w swojej ubogiej wyobraźni. Narzucono mu inną iluzję, więc mówi: „Tak, to tylko taka iluzja, sam nic nie mogę w sobie zrobić”. A kiedy zrozumiecie, że to wszystko jest kłamstwem, i sięgniecie po to, co leży w waszym wnętrzu, wszystko zaczyna wyglądać inaczej. A żeby o tym nie zapomnieć, napiszcie sobie taką kartkę: „Ten świat jest iluzją mojej wyobraźni”. Innymi słowami, to, co sobie wyobrażam, jakby prowadzi ten świat. To jest nauka kreacji. Wszystkie obawy, niepewności, lęki, myślenie o sobie w rodzaju „jestem słaby”, „jestem chory”, „jestem niezdolny”, „jestem taki czy inny” — wszystko to jest iluzją indywidualnej osobowości, dotyczącą siebie samego i rzeczywistości. Mówimy teraz o rzeczach dotyczących wyższej metafizyki. Nawet jeśli powiesz te rzeczy zwykłym ludziom, nie zrozumieją ich. Dla nich jest to zbyt abstrakcyjne, bo ich umysł wypełniony jest obcymi, uproszczonymi stereotypami. Kiedy mówi się, że człowiek powinien dążyć do Stwórcy, nie oznacza to, że musi być żebrakiem, który dąży do Stwórcy — on ze stanu żebraka dąży do Stwórcy. Oznacza to, że wszystko w nim rośnie. Ale w jaki sposób rośnie? W jego własnym wyobrażeniu o sobie. Później zaczynają się już działania — działania będące jakby kontynuacją, czyli uczestnictwem samego człowieka w tej iluzji. Kiedy człowiek wyobraża sobie cudze wyobrażenie, nie chce mu się go realizować. Wtedy mówi: „Nie mam siły”. To jest największe kłamstwo. Nie ma na świecie człowieka, który nie miałby siły, ponieważ siła nie pochodzi z ciała, lecz z iluzji, z akceptacji wyobrażenia. Kimkolwiek się człowiek wyobraża, tym się staje.
Można powiedzieć, że to, o czym teraz mówiliśmy, jest głównym elementem, który — jak by to ująć — moim zamiarem było nieco Was od tego oderwać, żebyście spojrzeli na rzeczywistość globalnie, a nie tylko z punktu widzenia tego ciała. Wszystkie ruchy, świecenia, wszystkie te aspekty przejawienia zależą wyłącznie od nas. Pomyślcie jeszcze głębiej, pomyślcie o tym, co właściwie realizujecie. Dlaczego jednym udaje się podnieść status, a innym nie? Nie zależy to — jak niektórzy mówią — od szczęścia czy losu. Zależy to od umiejętności widzenia siebie ponad tym wszystkim, co człowiek realizuje. I umiejętności kreowania rzeczywistości. Kreacja rzeczywistości jest właśnie tym, co nazywamy duchowym wzrostem, bo nie ma znaczenia, w jakiej rzeczywistości tę rzeczywistość kreujemy — czy w tej, czy w tamtej, czy we śnie, czy na jawie, czy w nawi. Tak czy inaczej ją kreujemy. A to wpływa globalnie na całe nasze istnienie i na wszystkie nasze powłoki, jakiekolwiek by one nie były. Dlatego elementy przewartościowania, elementy niejako oderwania się i spojrzenia na to realnie, leżą oczywiście w waszym własnym interesie. Nie ograniczajcie się rzeczami prymitywnymi. Nie ograniczajcie się pseudomożliwościami — tym, że „już więcej nie potrafię”. Nie ograniczajcie się niczym. Zrozumcie, że żebrak i milioner niczym się nie różnią w obliczu słońca. Słońce świeci jednakowo wszystkim, powietrze jest to samo, woda ta sama, ziemia ta sama. Różnica polega na tym, że jeden tworzy świat iluzji i go wypełnia, a drugi tworzy na miarę własnego prymitywizmu. Jeden zbliża się do Stwórcy, a drugi pogrąża się w udręce i płaczu nad tym, że jest biedny, głodny i nie ma komu dać. Naprawdę nie ma tu żadnej różnicy. Wszystko wychodzi z mięsa człowieka. Ten, kto opanował — w cudzysłowie — większą część materii, w miarę swojej iluzji i wpływu, jest znacznie bliższy Stwórcy, bo Stwórca jest pełnią. A ten, kto się z tym zmaga i nie potrafi tego opanować, jest dalej od Niego, ponieważ nie wytwarza doskonałych iluzji, lecz tworzy prymitywne obrazki, w które później sam się wciela, czepiając się ich i sądząc, że nic innego nie istnieje. Przecież wszystko wychodzi tylko z niego samego. Dlatego wszystkie stany naszego dobrobytu, zdrowia, naszych przyjaciół — wszystko zależy tylko od nas. Nie ma na tym świecie żadnej istoty, od której by to zależało.
Najlepsi przyjaciele mogą być tuż obok Was, ale własne realia każdy tworzy sam.
Dla Dusz, które czują więcej niż widzą —
nowa platforma autorska:
kluczduszy.org