Przejdź do treści

Rozważania, Duchowy wzrost i upadek człowieka

Duchowy wzrost i upadek człowieka

Tworzenie duchowych sefirot

27 lipca 2026, czyta się około dwudziestu dwóch minut

Tworzenie duchowych sefirot

Rok to obrót ziemi wokół słońca. Zmiany również odbywają się w nas. Podsumowując cały rok, co osiągnąłem, co zrobiłem, do czego doszedłem, dotyczy tych potencjałów, które były wyrażane w tym cyklu. Cykle są różne i różne fazy energii w każdym roku. Pewne procesy duchowe określane są jako rok, jako cykl poziomu, jako etap wzrostu duszy podnoszący nas na kolejny poziom, dlatego zaczynając analizować te fazy lepiej wspominać wszystkie osiągnięcia, to, co się udawało i to, co zaowocowało. Cykl kończy się i kolejny się zaczyna. W granicach naszego rozumu nic się nie zmienia, wszystko jest umowne, zmienił się jeden dzień.

Unikalnością nauki jest to, że:

  • nauka nigdy nie jest wyczerpalna
  • nauka wychodzi z nas. Można przybrać to, co z nas wyszło, doświadczyliśmy, czyli nauczyliśmy się czegoś. A informacja siedzi i czeka na to, żeby móc poprawnie skojarzyć.

Każda warstwa dojrzewająca wewnątrz nas, którą z siebie otwieramy to jest ten wewnętrzny sukces, na który de facto czekamy. Jeżeli na nic nie czekamy – nic się nie otwiera.

Kiedy pojawia się siła, a kiedy znika?

Organizm jest podobny do mechanicznego szwajcarskiego zegarka, gdzie wszystko idealnie dopasowane. I powinno pamiętać się, że, na jakość pracy, łącznie z duszą, ma wpływ wszystko, co wytwarzamy wewnątrz tego zegarka. Czyli subtelna myśl przyśpiesza bądź spowalnia. Lekkie przekonanie w czymś, już przyśpiesza lub spowalnia. Jakiekolwiek zahamowanie – przyśpiesza bądź spowalnia. Co znaczy przyśpiesza bądź spowalnia? Ekspansja duszy idzie w jednym kierunku, a kiedy myślą przyhamujemy – jesteśmy oderwani od centrum energii, od centrum naszego zasilania, i taki rodzaj oderwania powoduje, że natychmiast tracimy siły. Czujemy, że siła znika coraz bardziej. Jeżeli centrum oderwania jest bardzo wysoki – upadamy zupełnie z sił. Jeżeli przez myśl, przez działanie, dochodzimy do równowagi tego zegarka – czujemy przypływ sił. Czyli tylko wtedy, kiedy aktywne prace wszystkich duchowych i materialnych komponentów są łączne i nierozerwalne z wytworzeniem myśli, kształtu, obrazu i oczekiwania. Znajdujemy się w idealnej harmonii, gdzie ilość siły nie może przewyższać ilości wykorzystania tej samej siły, i nie może być niższa niż potrzeba do wykorzystania.

Nie ile ja chcę, a ile wykorzystuję tę siłę? To jest bardzo ważny moment, bo pojęcie wykorzystania w społeczeństwie jest na ostatnim miejscu lub wcale nie stoi. Nikt nie mówi o wykorzystaniu własnych sił, dopiero padając człowiek mówi: „Nie mam sił”. Ale na początku, jeśli jest ważna sprawa do załatwienia nikt nie określa, ile ma siły. On czuje się dobrze i zaczyna startować w ślepo. A tu mowa o potencjale, bo siła przybywa na wzniesienie Ma'N. Kiedy wznosimy Ma'N – wyższa energia spływa w życzenia, a życzenia to jest to, co nazywamy wykorzystanie, czyli ile realnie potrzebujemy na wykorzystanie. Mówiąc obrazowo, jeżeli przede mną ktoś wysypał cały wagon węgla i wiem, że muszę ten węgiel wrzucić do piwnicy żeby było na zimę, to nie pytam ile mam sił. Ja wiem, że to zrobię. A jeżeli ten sam węgiel ktoś wysypał i każe przełożyć go z jednej strony na drugą to brakuje sił widząc bezsens pracy i brak odpowiedniego życzenia. Na tym przykładzie można zrozumieć, że ilość siły przybywa zgodnie z jej planowym wykorzystaniem. Dlatego planuje się na następny rok. I co planuje człowiek na następny rok, taka ilość siły przybędzie na ten rok. To jest coś, co istnieje wewnątrz ludzi. Każdy przed nowym rokiem ma plany, wizje. Jest wewnętrzne oczekiwane, i to jest właśnie przyciągnięcie.

Pojęcie wewnętrznej równowagi

Pojęcie wewnętrznej równowagi, czyli żeby nie dopuszczać, nie doprowadzać siebie do stanu, kiedy ilość duchowych sił wyczerpuje się, a to znaczy, że na pewnym etapie kończą się życzenia. Życzenia nie skończyły się, one gdzieś są, ale kiedy człowiek wstaje z rana opuszczając ręce i nie wie, co ma począć – to jest ogromne naruszenie wewnętrznej równowagi. Jeżeli czuje, że jest pusto, to za chwilę będzie pusto w ciele, w perspektywie będzie pusto, w życiu będzie pusto, wszędzie będzie pusto z powodu zaniku życzenia. A nad życzeniami człowiek może panować, może sam pobudzać życzenia do życia lub je wyhamowywać.

Można pomyśleć w skali od jednego do stu, na ile każdy jest sprawny fizjologicznie, mentalnie, żeby w nocy przez parę godzin jeździć na łyżwach. Jak znajdzie się miejsce dziecka – to nie ma żadnej granicy. Ograniczenie nie jest w nocy, ani w jeździe, tylko w życzeniu. Należy zrozumieć i wniknąć, że nasz subtelny organizm jest bardzo delikatny, jest poruszany delikatnymi ruchami myśli. I powinno się grzebać nie łopatą i młotem, a subtelnymi narzędziami takimi, które nie naruszają niczego, a zrobią delikatny ruch i nic więcej.

Tak samo w stosunku do życzeń. Jeżeli życzeniem jest „ja chcę dużo siły" i co dalej, jeżeli człowiek nie ma możliwości wykorzystania tej siły? Po takiej modlitwie będzie leżał chory, bo to jest nadmiar energii, która nie może być wyeksponowana, bo nie ma takich życzeń. Czyli trzeba utrzymać równowagę. Chcąc mieć więcej siły – od razu należy postawić pytanie: Do czego mi ta siła potrzebna? Siedząc cały dzień bez ruchu można prosić tylko: „Boże, daj mi siłę, bym nie spadł z fotela", bo więcej nie potrzebuję. Jeżeli coś planuję, to siła powinna przychodzić na konkretne życzenia, a nie tylko, że ma przychodzić. Ubywa sił, bo brakuje życzeń. Początek roku wielki, a pod koniec roku idzie na ubytek. Ale nic nie idzie na ubytek, to jest fałszywy kod i to duże złudzenie. Nic nie ubywa, wszystko wewnątrz nas otwiera się na miarę życzenia. Są życzenia – otwiera się.

Młodość i siła w odpowiednich życzeniach

Patrząc na siebie od czasów młodości można zapytać: A czego nie chcę już robić w swoim życiu, co już było? Czy każde z tych życzeń mogę podnieść i je realizować? W niektórych życzeniach widzę bezsens, w niektórych jest niechęć, bo są już doświadczone itd. I mało kto zdaje sobie sprawę, że we wszystkich tych życzeniach, które zostały odrzucone, odcięte ukryta jest młodość. To jest ten realny brak siły życia, który odczuwa się dzisiaj. Dusza to skupisko życzeń 613 wypełnionych przykazaniami. Więc jeżeli część swoich naturalnych życzeń odsuwam, moja dusza ma mniej świecenia i mniej wyraża Stwórcę. Moja właściwość jest taka, a nie inna. Na przykład, ktoś lubi tańczyć, ale nie tańczy, a to znaczy, że nie przyciąga od Stwórcy światła i nie daje możliwości wyjść temu światłu. Mówi: „Nie wypada, stary jestem, mam dzieci". I w tym momencie nic złego się nie dzieje, po prostu przez brak uświadomienia, przez brak przekonania część energii została odcięta, ale jeżeli jest taka właściwość w nim – ona jest. To od siebie oddalamy realnie. A część energii jest tam. Przypominając sobie zjawiska z życia, które przyciągały ogromne zadowolenie, ogromną ilość energii, była tam energia wykorzystywana wtedy, i ona pozostała w tych życzeniach, i tam tkwi. To część osobowości, część natury i energii. Nic nie znika w duchowym, ono ciągle jest to samo.

Można w myślach przyciągnąć, że w danym momencie otwiera się dawne życzenie i je realizuje się to, co przynosiło największe zadowolenie, i jeśli czuje się wewnętrzne zadowolenie – a radość to wskaźnik prawidłowych działań, więc każdy wie jak otwiera się jego indywidualna natura. Ona może być bardziej rozbudowana. Jeżeli otwieram w jakieś ilości i tam była odczuwana radość, to to samo jestem w stanie otworzyć dziś, o wiele więcej. Jeżeli było robione w skali sąsiadów i własnego bloku, to dzisiaj jestem w stanie zrobić na skalę miasta, albo kraju. Poziom siły, czyli kanał jest ten sam, tylko szerokość się zwiększa, ekspansja siły coraz większa. To jest ta rzecz, którą ludzie od siebie odsuwają, myśląc, że przyjdzie coś nowego. Nic nie przyjdzie nowego, już każdy urodził się z fundamentalnym aspektem życzeń i wszystko, co jest potrzebne to nie wyskakiwać ani do przodu ani do tyłu poza własną istność, a przyciągać światła w to, co mamy.

A jak jest u ludzi? Róża chce być kaktusem a kaktus chce być jabłkiem. I to jest życie będące rodzajem wirusa w mózgach. Ludzie są namawiani by nie przypomnieli sobie o swojej naturze, bo kiedy przypomną o naturze, nic nie stoi na przeszkodzie by przyciągnąć ogromny potencjał sił. Dlatego nie trzeba być kimś, nie trzeba na kimś się wzorować, nie trzeba patrzeć na sukcesy innych, bo słowo sukces jest indywidualnego pochodzenia i nigdy nie można patrzeć na sukces tam, i przyciągać do siebie. To jest nierealne. Sukces to jest umiejętność przyciągnięcia z Ein Sof sił w swoje urodzeniowe życzenia i ekspansja tej siły, czyli rozprzestrzenienie do poziomu gadlut. A kiedy widzimy „tam" sukces i chcemy zrobić jak ktoś inny – tylko traci się tę siłę, następuje przyśpieszony proces starzenia i obumierania itd. I zawsze szuka się gdzieś na zewnątrz, że poziomy zadowolenia będą tam. A przez chwilę przypomnienia tych życzeń – odczuło się radość, która wskazuje gdzie jest prawidłowe poruszanie.

Zazwyczaj Bóg pokazuje człowiekowi w dzieciństwie, kim on jest. On jakby przyotwiera i pokazuje pewne rzeczy, a dziecko od jednych oddala się, do pewnych się zbliża. To jest natura człowieka. Kiedy otwiera swój wewnętrzny potencjał jest szczęśliwy w tym, czym on jest. Jeżeli człowiek wyraża życzenie z wnętrza – to nie ma problemu i wszystkie organy są zdrowe jak w zegarku, ale musi wyjść z wnętrza. Należy zrozumieć zasadę tego działania.

Człowiek nie może pragnąć życia, ponieważ on nie rozumie, co to jest życie. Życie to ruch. Ruch energii nazywa się życiem. Widzimy, że kwiatek rośnie i mówimy, że on jest żywy, ponieważ z ziemi energia przez niego wychodzi na zewnątrz i tak mocno wychodzi, że góra kwiatka zaczyna kwitnąć. I proces wyjścia energii z ziemi i kwitnięcie nazywa się życiem. Nie możemy pragnąć życia, bo to jest wbrew naturze. Kiedy pragniemy ruchu, ruch nie jest życiem, ale życie, jako takie to skutek ruchu. Życie to obserwacja przyrody, i tam są wszystkie odpowiedzi. Nie ma życia, ponieważ człowiek odsuwa życzenia, w które Bóg włożył życie i które były mi miłe, odsuwa na bok, określając, że to stare, dziecinne, to nie dla mnie, to nie ten wiek, to nie na moje kości. To wszystko odsuwa od siebie mówiąc – a gdzie moje życie? A jego nie ma, bo człowiek wyrzeka się sam swojego życia. Niby widział tam zadowolenie, ale odsuwa.

Pytanie: Skoro człowiek widział zadowolenie w tych życzeniach, to by nie odsunął tych życzeń, ale z jakiegoś powodu je odsuwa.

Odpowiedź: Widzi zadowolenie w innych ludziach. Człowiek chce skopiować czyjeś zadowolenie, bo widzi tam, że niby jest więcej. To jest ten wirus, który mamy w mózgu. I wtedy całość uwagi jak tylko przerzuca się tam, zaczyna się zbliżać do odczucia zadowolenia i zapomina człowiek, że to, co wewnątrz – było wielokrotnie potężniejsze i teraz próbuje przez całe życie przyciągnąć te dziecinne odczucia zewnętrznymi sposobami, a to się nie udaje i traci na to siły. Ta siła maleje i do końca człowiek nie uświadamia sobie, że realne sedno jego życia jest w nim i w jego życzeniach, które były jego ekspansją. Swoje życzenia zamienił na cudze. Pożyczył, bo wydawało się, że patrząc tam jest zadowolenie, ale robiąc to samo – nie znalazło się zadowolenia.

To jest wpływ sitra achra na duszę człowieka by ograniczyć świadomość z jednej strony, a z drugiej strony dać możliwość ekspansji własnej. Człowiek powinien zobaczyć, gdzie jest źródło, że nie w sitra achra. Jest otoczka duszy i jest wewnętrzna część i to jest siła, Or Pnimi, potem jest sitra achra, a dalej Or Makif. A sitra achra pokazuje: „Tam jest Or Makif, to wszystko jest dla ciebie. Popatrz na mnie", i człowiek niby patrzy na Or Makif, a realnie patrzy na sitra achra, na nieczyste siły. Nie może przejrzeć przez sitra achra dalej, ponieważ Or Makif w cudowny sposób tam znika. Pojęcie sitra achra zawsze powinno być na zewnątrz człowieka by utrzymać w nim świecenie, by ono się nie rozproszyło. I kiedy uwaga jest na sitra achra to to, co tu jest – w odczuciu maleje i to wpływ sitra achra (nieczystej strony) na duszę człowieka. On w większości na to idzie, że tam jest lepiej. Może powtórzę i będzie mi dobrze. Ale nie jest dobrze, dlatego że dobrze jest w człowieku. Te małe, co było dobrze można rozszerzać i rozszerzać. Nieważne, co robi – ważne by był on szczęśliwy, czuł przypływ siły i zadowolenia. I jeżeli ma tylko jedną zdolność, a rozszerzy ją na cały świat – będzie bardzo szczęśliwy. Jemu nie trzeba tysiąca umiejętności. Na tym powinna być wewnętrzna analiza.

Jeden rok, to cykl wewnętrzny budowania duchowego obiektu – swoją sefirę. Całość mnie, ze mną i moim życzeniami. Sefira składa się z trzech części: rosz, toch i sof. Tak nauczyłem się rosz kombinować na różne sposoby, by móc ustawić wizję na następny cykl. Kiedy ustawiam tę wizję – wewnątrz pojawia się świecenie, w toch. To świecenie pojawiające się wewnątrz mnie to siła, która będzie na kolejny rok. I jest sof, czarna otchłań, w to nie chcę patrzeć. Bo jak patrzę w sof to wszystkie aspekty braku, pustki, niepowodzenia, to tylko zgrzyt zębów, płacz itd. I wszystko to jest we mnie.

Od czego zależy sukces przyszłego roku? Od zamiaru, który wkładam, czyli od moich tendencyjnych planów na przyszły rok. I dlatego rozmawiając zawczasu (bo rok jeszcze nie nastąpił), żeby człowiek analizując miał czas ustawić plany, otworzyć plany z wielkim natchnieniem, podnieść to, co leży w nim i to, co w nim przynosi radość. Nie ambicje, pieniądze, nie materię, a radość. Bo radość ciągnie za sobą wszystko – materię, pieniądze, sławę, chwałę. Jeżeli będziemy te wszystkie cechy przyciągać, a nie będzie w tym radości, to nie jest nasze życzenie i siła w to nie wejdzie. Ale kiedy patrzymy do przodu (a w duchowym nie ma czasu), i jesteśmy w tym globalnie i będąc w tym tworze, on już rezonuje przez cały rok. Na początku i później, i jest wielki rezonans.

Można ustawić na szczycie największe swoje możliwości, i to jest wizja rezonująca w toch. Spróbujemy wziąć boską cechę, która nazywa się chwała i ustawić siebie na szczycie wizji w przyszłym tylko roku, gdzie pojęcie chwały przychodzącej od ludzi w waszą stronę sięga szczytów. Chwała musi być związana z działaniami, które muszą być tak korzystne dla ludzi, że oni aż w chwale podniosą was do góry. Jakie są odczucia? Radość, zadowolenie, ekspansja. Każdy z siebie musi wydobyć najlepsze swoje cechy, największe umiejętności, które potrafi zrobić. Wyobraźcie sobie, że każdy w jakiejś dziedzinie w następnym roku jest człowiekiem roku na skalę kraju, Europy, na skalę światową. Wydobyć siebie, w czym, i ustawić to w obraz. Jest to absolutnie realne. Ma być życzenie i ma być wewnętrzna radość, te dwie rzeczy muszą być ze sobą zaczepione, i radość musi być dzisiaj fizycznie odczuwalna, kiedy jest wytwarzane życzenie. Jeżeli nie ma radości, a jest tylko sama satysfakcja to jest to płód wyobrażenia umysłu, ale jeżeli radość jest odczuwalna to znaczy, że dusza będzie współgrała. A tam gdzie współgra dusza, Bóg, i wszystko jest napełniane.

Dlaczego była mowa o człowieku roku w oczach innych? Ponieważ ci inni to jest Bóg w pojedynczych cząsteczkach duszy i człowiek intuicyjnie chce ładnie wyglądać w oczach innych. To wszystko wychodzi z malchut, z pierwszej, gdzie ona chce się przypodobać Stwórcy. To jest ten sam efekt. Ale czepiając się materialnego – nic nie wyjdzie. Musimy przeniknąć materialne, a wziąć z tego tylko wartości duchowe. Materialne niech sobie idzie swoją drogą. A biorąc wartości duchowe – czujemy siłę. Odczujemy siłę i rok już jest inny.

Takimi cyklami można realnie robić kroki w podnoszeniu siebie, czyli w ekspansji siebie. Kiedy stawiamy pewien horyzont, jest malchut, to się nazywa ziemia, życzenie, i jest Z'A, to jest nieboskłon. Miara wysokości nieboskłonu jest to miara toch w parcufie, czyli w sefirze. Nieboskłon nisko – więc odczucia też niskie.

Ludzie zazwyczaj mówią: „Co Bóg da, to będzie". A Bóg da tyle, jakie masz życzenia. Problem z ludźmi jest, że każdego roku ich życzenia maleją i Bóg daje w te malejące życzenia za każdym rokiem mniej. I sami siebie kodujemy na niepowodzenia – i coraz gorzej i gorzej.

Ważnym jest zrozumieć, skąd bierze się siła. I nie drogą materialnego, rozumowego pozyskiwania, a drogą jubilera, który w szwajcarskim zegarku wymienia rubiny na diamenty, i te na bardziej twarde i szlachetne. I tak samo wewnątrz nas. Robiąc wysiłek fizyczny – nie mogę go zrobić więcej niż mam ku temu życzenia. Jeżeli zrobię więcej z powodu ambicji, będzie naruszenie konstrukcji. Jeżeli zrobię mniej w stosunku do swoich życzeń – to nic to nie da, a zawsze muszę wyczerpać optimum. Jeśli jadę na rolkach to nie patrzę, że muszę gdzieś odjechać a wyczuć moment, kiedy kończy się życzenie i nawet muszę po środku drogi stanąć i zdjąć rolki, bo to jest to, co Bóg dał, a reszta to jest to, co ja chcę, i zawsze będzie naruszenie konstrukcji. Olimpijczycy ćwiczą od rana do wieczora, bo u nich życzenia przekraczają wszystkie możliwe wyobrażenia. I będą ciężko pracować i nic im nie będzie. A jak tylko wygrają igrzyska, już nie powrócą do tych samych ćwiczeń. Oni nie są w stanie tego zrobić, z każdym rokiem życzenie upada.

Dlatego lawirowanie życzeniem powinno być w dwóch poziomach:

  • tam z góry
  • a tu niższą aktywnością, jakąkolwiek, wpasować się w życzenie. Nie za dużo wyrazić i nie za mało. Wyrazić tyle aktywności, ile życzenia powinno zejść.

Te instrukcje są ważnym elementem w wielu działaniach, nie tylko w tym roku. Jeżeli je wprowadzicie w część swojego istnienia, to będzie bardzo łatwo się poruszać nie tylko w długotrwałych życzeniach, ale i w krótkotrwałych. Ale należy pamiętać, że zawsze budujemy sefirę. Rok – sefira, miesiąc – sefira, tydzień – sefira, dzień – sefira, jako mniejszy aspekt. Ale nie trzeba brać, że dzień to jest mniejsza sefira tu, a roczna sefira tam, tylko, jako całość.

Tworzenie duchowych sefirot

Zaczynamy od najmniejszego poziomu świecenia:

Jedna minuta – to rodzaj jakiejś sefiry, tego jeszcze nie odczuwamy. To całość nas, wibrujemy czasowo i objętościowo.

Jedna godzina – to ważny moment. Ona już jest realnie odczuwalna, odczuwamy, jako jeden rodzaj energii i w każdej godzinie ten rodzaj energii się zmienia. Związane jest z cyklami słońca i tego wszystkiego, co wokół nas się kręci. Jak również jest efektem naszego życzenia, czyli naszej duszy, która ma rezonans na przykład ze słońcem pod różnymi kątami, na zachodzie, na wschodzie, z księżycem. Wszystkie te obrazy, które widzimy, to odbicie światła duszy wynikające z naszego wnętrza. Dlatego każda godzina będzie przez nas inaczej odczuwalna. I tworzy jedna sefirę. Takich godzin w dobie mamy dwadzieścia cztery, tworzą one cały zamknięty cykl naszego wewnętrznego istnienia i tworzą kolejną sefirę, bardziej ugruntowaną.

Jeden dzień. To jest nasza ekspansja, a reszta to jest, od czego światło duszy odbija się w przeciągu tego samego dnia. Dzień liczymy, jako czas lub jako pion. To zależy, każdy wybiera sobie. Wydaje się, że jakoś to musi być – nie musi. Również dobę można rozliczyć, jako pion, linia joszer, światło schodzące. To jest jedna sefira napełniająca, u zwykłych ludzi napełniana przez ner dakik, a u ludzi pracujących duchowo napełniana przez joszer.

Jedna doba – dzień i noc, połączenie głębsze. Jeżeli w ciągu 24 godzin były pojedyncze rodzaje energii, to w ciągu jednej doby mamy połączenie stworzenia Z'A i malchut. Łączność – dzień i noc. I to kolejna sefira w łączności. W ciągu dnia nie potrzebujemy odpoczywać, ale w ciągu doby potrzebujemy być w dwóch stanach – aktywności i świadomości materialnej, i aktywności i świadomości duchowej, kiedy świadomość jest wyłączona. Kiedy Z'A obraca się do malchut, aktywnie chodzimy, patrzymy, energia przechodzi, a kiedy Z'A odwraca się w drugą stronę, malchut nic nie ma, nawet świadomości, jest w uśpieniu i wtedy zasypiamy. A kiedy światło jest przyciągane, i jest obracanie sefiry, z rana świeci i budzimy się. Kiedy człowiek budzi się w nocy, głowa mu nie pracuje, może chodzić, jeść, pić. Chyba że nie idzie spać, wówczas nie odpuszcza sefiry, utrzymuje sefirę i jest kolejny poziom powłoki.

Jeden tydzień – proces stworzenia, sześć dni. Już wewnątrz jednej sefiry stworzone całe stworzenie, Hesed, Gwura, Tiferet, Necach, Hod, Jesod i Malchut – ostatnia sefira, element równoważący dopełniający i utrzymujący wszystko.

Jeden miesiąc – jest mniej ważny od tygodnia. Jest ważny od strony życzenia. Wszystko zależy, jak liczymy miesiąc. Są narodowości liczące kalendarzem księżycowym, a są narodowości liczące kalendarzem słonecznym. Więc powinniśmy liczyć słońcem i nasz miesiąc staje się ważny. Licząc miesiącem księżycowym, nasz miesiąc jest nieważny, on formuje życzenia, ale nie przyciąga sił. Miesiąc, jako całość struktury tworzy kolejną sefirę.

Jeden rok, który zawiera 360 dni, reszta dodatkowe dni. To elementy sił każdego dnia, które są wyrażane i w sumie można liczyć miesiącami, jako ilość sefirot nawarstwionych i mamy 12 sefirot, czyli 12 stanów świata Acilut, a można liczyć rok dniami. Istotowo liczy się rok dniami 360 dni i każdy dzień ma swój indywidualny rodzaj energii, niepowtarzalny, powtarza się cyklicznie. I na bazie tego, co było w poprzednim roku, 360 dni, które odliczamy, tworzy się kolejny plan, kolejny poziom sefiry na następny rok. I to, o czym rozmawialiśmy, to robimy rzut projekcji na cały rok, który w różnych dniach, miesiącach rzuciliśmy i ta energia rozpłynęła się w zależności, co rzuciliśmy i ona zastygła. Idziemy, wchodzimy w czas, i wchodzimy w zastygłą energię, która zmaterializowała się, a jeżeli zmaterializowała się – to już nie mamy wyjścia, musimy wejść w to, co już jest stworzone.

Zostało rzucone, zapieczętowane i można w to wierzyć lub nie wierzyć, już jest zapieczętowane, i tak czy inaczej człowiek to wypełni. Ludzie nazywają to cuda, ale to nie cuda, a prawa istniejące wewnątrz nas. I sami możemy takie cuda robić na prawo i na lewo, tylko trzeba przebywać w harmonii. Bo kiedy nasze życzenia wyprzedzają ilość siły, tego nie zrobimy, bo „ja chcę" będzie wyprzedzać. Kiedy nasza wewnętrzna ekspansja wyprzedza, to ona też wszystko rozwala. I życzenie i rodzaj siły na moment tworzenia czegoś musi wywoływać radość i to znaczy, że jesteśmy w równowadze, ale nie w satysfakcji. Satysfakcję odrzucamy, i wtedy to wyrażone życzenie rzeczywiście stworzy określony poziom sefiry na duchowym poziomie, która zamuruje się, czyli sefira, świecenie, kiedy opuszcza się w materialny świat, zastyga podobnie jak wosk w wodzie. Zastyga, jako figura i to jest bezwzględny stan jak w naszym materialnym świecie, kiedy poprawnie zrobiliśmy rzut, wizję, on zastygł w czasie, w przeszłości i już nie ma wyjścia i tak musi człowiek przez to przejść, czy chce czy nie chce.

Pytanie: Czy takie życzenie rzuca się w określony czas?

Odpowiedź: Nie. Rzuca się w sefirę, tworzy się sefira. Rok zawiera globalną naszą sefirę. Na ten moment człowiek jest zbyt słaby by rzucić formę w dłuższy okres niż rok czasu. Zbyt duża nierównowaga. Żeby rzucić formę, która będzie na kolejny cykl, na kolejnych siedem lat, podobnie jak siedem dni, to poziom równowagi musi być idealny. Czyli życzenie nie może wyprzedzać światła, a światło nie może wyprzedzać życzenia. Na dzisiaj jest trudność na rok z powodu nierównowagi, bo człowiek mówi „Ja nie wiem, co będzie, nie wiem, czy się spełni", bo znajduje się w nierównowadze. Kiedy jest w równowadze, to podobny jest do człowieka, który ma w portfelu tysiąc złotych i idzie do sklepu kupić sprzęt elektroniczny za ten tysiąc złotych, i nawet nie martwi się, czy jemu czegoś wystarczy, czy nie. Idzie i to robi i to jest równowaga. Jakby miał więcej pieniędzy, to by nosem kręcił i kupił coś innego, a jakby miał mniej, to by też nie kupił, bo ma za mało. A kiedy ma idealnie wybraną rzecz, to nazywa się wewnętrzna równowaga, i tak powinno być u nas z życzeniami.

Wtedy i tylko w takim stanie jesteśmy w stanie kreować świadomie swój los i w żadnym innym. Jak jest tylko troszkę więcej energii – zaczynamy zmieniać, chcieć więcej i sitra achra się włącza. Już nasz los poszedł w drugą stronę i przyciągamy coś, a i tak nie wejdzie. A jak jest mniej siły, a życzenie jest większe, i też nie możemy przyciągnąć tego, co chcemy. Przecież człowiek myśli, że wszystko zdobywa swoimi siłami, że rzeczywistość wyraża się nie jego życzeniem a jego siłą, że jest zdolny, zapracował. A tu jest potrzebne prawidłowe życzenie, które nie będzie ani w jedną, ani w drugą stronę – a zrównoważone, i wystarczy, że tylko człowiek zapragnie i już będzie miał. Nie ma takich rzeczy, które może człowiek nie osiągnąć w mgnieniu oka zgodnie ze swoim pragnieniem. Tylko należy pamiętać o jednej rzeczy – każdy ma własne pragnienie i pragnienie jednego nie jest pragnieniem drugiego. Jest to indywidualne.

Głos na żywo

myśli czytelników i odpowiedzi autora

Dodaj swój głos

W tym samym dziale