Przejdź do treści

Rozważania, Duchowy wzrost i upadek człowieka

Duchowy wzrost i upadek człowieka

Otwarcie świadomości w procesie duchowego wzrostu

20 lipca 2026, czyta się około dwudziestu czterech minut

Samoanaliza

Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że jest systemem samouczącym się, czyli uczy się tego, co mu dajemy. I dajemy to, co jest niezbędne dla funkcjonowania. W pierwszym etapie mózgiem rządzą pewne warstwy oprogramowania, które realizują instynkt przeżycia formy. Te programy dla istnienia są bardzo korzystne, ale również bardzo niekorzystne względem duszy i duchowego rozwoju, dlatego że tendencja ich – to ograniczyć człowieka do wyższych poziomów, a pozostawić mu tylko system niezbędny dla istnienia. Z tego powodu większość ludzi wyłącznie trzyma się przekonania: „Ja jestem ciałem, ja żyję w tym ciele, to jest moje ciało”, dlatego że program wymusza na nim taki poziom myślenia. Nie ma wewnątrz nas programu: „Ja jestem duszą, ja jestem nieśmiertelny, ja jestem nieskończony itd.”. To jest wyłącznie wyczucie, które wyrywa się gdzieś z wnętrza i zaczyna nam podpowiadać. Jeżeli to wyczucie jest bardzo wysokie – programy zaczynają słabnąć. Jeżeli wyczucie jest niskie – ono gubi się i człowiek sprowadza się do zwykłego egzystencjalnego istnienia. Czyli istnieje, bo istnieje, sam nie wie, dlaczego, pracuje, bo pracuje. Jemu wmówiono, że musi pracować dla społeczeństwa, że to ważne i musi pracować osiem godzin, czyli cały świetlny dzień, a resztę godzin ma dla siebie i noc do spania. I taki system funkcjonowania jest wbudowany wewnątrz każdego jako tak zwany wewnętrzny zegar.

Każda dusza zobowiązana jest pracować, ale słowo „praca” ma zróżnicowany charakter. Najniższy poziom pracy wykonuje się na poziomie nieżywym, roślinnym, zwierzęcym, gdzie świadomość ludzka opiera się wyłącznie o egzystencję, i nie ma w sobie nic więcej poza ten poziom. Czyli w tym momencie człowiek wyłącznie myśli o przeżyciu, o zgromadzeniu jak największej ilości zapasów na przeżycie, i to jest jego jedyny cel, który sam w sobie nie ma żadnego celu. Te programy intensywnie działają wewnątrz, dosyć często nie pozwalając wykroczyć poza jakąkolwiek granicę.

Kolejne formy uświadomienia stoją głębiej. Kiedy budzi się duchowy pierwiastek, kropka w sercu, w tym momencie człowiek zaczyna analizować pewne rzeczy pod innym kątem widzenia. Ale odcinki takiej analizy są krótkie. Czyli on przeanalizował, odpuścił, zapomniał i dalej działa program. To są pierwsze takie przebłyski. Niemniej jednak takie przebłyski są na tyle silne, że człowiek nie może zapomnieć o tym, że one były, nawet kiedy znajduje się pod wpływem natury. Mówiąc o „egoistycznej naturze”, czyli ego, można w ten poziom umieścić duszę zwierzęcą, która ma system samouczenia się, i która jest zaprogramowana od momentu urodzenia określonymi programami do przejawienia siebie. Wszystkie programy głównie znajdują się w naszym kodzie genetycznym i otwierają się na miarę wyczerpania poprzednich.

Na przykład, jeżeli pierwszy program początkowo działa na instynkt zachowawczy, czyli „ja muszę zdobyć, żeby coś zjeść”, to ostateczna forma programu działa w ten sposób, że „ja muszę mieć wszystkie bogactwa świata i to musi być moje”. To jest ten sam program, on nie zmienia się, a tylko mutuje. Wyczerpaliśmy minimum, otwiera się kolejny. I w tym momencie człowiek widzi, że jest jakby w nieograniczonym aspekcie rozwoju, i z czym nie może sobie poradzić. To jest dosyć ciekawy aspekt do własnej analizy, bo taki krok i takie postępowanie nie tylko rozszerza punkt widzenia, ale jeszcze dodatkowo daje możliwość zadania pytania: A co stoi pomiędzy tymi programami? I to ego, które składa się głównie z duszy zwierzęcej dodatkowo upakowane programami, ma charakter tymczasowego zjawiska. Czyli ono nie jest nami. I to trzeba przede wszystkim rozdzielić, co jest nami, a co nami nie jest.

Kabała bardzo ściśle i precyzyjnie rozgranicza te poziomy na przykładzie światów BE'A. Kiedy mówimy, że po jednej stronie nieczysta strona, po drugiej – czysta, i wszystko zmieszane w człowieku, to taki podział daje możliwość wyodrębnienia jednego od drugiego. Przy czym kiedy zaczyna człowiek uświadamiać, kim on jest, siła działania programów zaczyna słabnąć. Dlaczego? Programy działają sztucznie. To jest jak mechanizm, tylko że mający charakter biochemiczny.

Pole magnetyczne ziemi, w którym znajdujemy się i żyjemy na tym niższym poziomie, ma swój charakter, i on jest sprzężony z bardzo wysokim poziomem duchowego światła. To jest samo światło tylko o innych aspektach drgania. Pole magnetyczne ziemi nie ma nic wspólnego z programami, które są założone w nas. A widzimy, że wszystko rośnie w określonej ekspansji. Niemniej jednak człowiek, który istnieje na ziemi, tą ekspansję przetwarza w zupełnie inny obraz. Można zauważyć, że teraz na ziemi mamy tak jakby inny zestaw zwierząt i roślin niż te, które archeolodzy wykopują dziesięć tysięcy lat temu, milion lat temu. W świecie mikro jest tak ogromna ilość biologicznych postaci, że nawet trudno uświadomić sobie, ile ich jest. To miliony różnych żyjątek, a do wielkości człowieka podjęte tylko niektóre zwierzęta, zaś reszta jest miniaturką, jakby w potencjale. Wystarczy tylko coś zmienić i one wyrosną. I mucha, pszczoła lub inne żyjątka mogą być malutkie, a mogą być metrowej wielkości. Wszystko jest to tylko kwestia modulacji genów. Więc w tym momencie widzimy, że jest bardzo precyzyjny system sterowania wszystkim, i nie jest skazane samo na siebie. Coś ginie, a coś pojawia się nowego. To wszystko (zwierzęta, drzewa) jest ściśle związane z poziomem funkcjonowania samego człowieka, z rozwojem jego świadomości i innych. Czyli im bardziej drapieżna świadomość człowieka w jego naturze (nie pojedynczej osoby, ale globalnie), tym bardziej drapieżna przyroda, która go otacza. I odwrotnie. Im bardziej ona stonowana, tym bardziej stonowana przyroda. To jest system, który idealnie ze sobą współgra, idealnie harmonizuje. Po zmianach zachodzących w przyrodzie można zauważyć, jakie zmiany zachodzą w ludziach. I odwrotnie. Po zmianach zachodzących w ludziach można zaobserwować zmiany zachodzące w przyrodzie.

To jest potrzebne do analizy, do samoobserwacji. I dlatego, jak pisze Baal HaSulam, jednym z najważniejszych rzeczy jest wewnętrzne spostrzeganie. Spostrzeganie, czego? Głównie jest to spostrzeganie światła, świecenia. Kiedy spostrzegamy światło, ono zaczyna wewnątrz nas również rezonować. Niemniej jednak nie można ukryć tego, że spostrzeganie również dotyczy niższych aspektów gatunków życia. Jeżeli uświadomimy sobie, jak pewne rzeczy są powiązane ze sobą, możemy zdać sobie sprawę, że sam człowiek jest ekspansją wszystkiego tego, co go otacza. Na przykład jeden człowiek żyje gdzieś w dżungli, w lesie, w przyrodzie, w idealnej harmonii, czy on wie coś o cywilizacji, o Europie? Wie, że istnieją jakieś światy, ale jego świat kończy się w dżungli. Drugi widzi dżunglę w telewizorze i nie ma pojęcia, co to jest, i tam nie wyżyje. Z kolei pierwszy nie wyżyje tu, bo jest dostosowany do czegoś innego. To wszystko jest ekspansją świadomości. I nie ma lepiej, nie ma gorzej, jest po prostu dostosowanie.

Moja świadomość zmienia się globalnie, więc zmieni się również to, co mnie otacza. Zmieniają się ludzie, którzy mnie otaczają. Jedni przychodzą, drudzy odchodzą. Zmienia się praca, którą wykonuję. Zmienia się charakter mojego zachowania. Wszystko to, co ze mnie wychodzi, ulega zmianie w zależności od tego, co ujrzę w sobie. Dlatego jest centrowana uwaga na naszej istotowości, żebyśmy mogli prawidłowo obserwować, i żeby nie obserwować bezmyślną pustkę czy coś innego. Wprowadzamy system obserwacji, by on aktywował pewne procesy świecenia wewnątrz nas, a nie odwrotnie – degradacji.

Jak zachowuje się zwykły człowiek? Miara jego obserwacji, czyli centrowania uwagi, jest ściśle powiązana z życzeniem otrzymać. On obserwuje to, co przyciąga życzenie otrzymać. I rośnie w nim to, co obserwuje. Kiedy człowiek obserwuje ładne samochody, to za krótki okres czasu obrośnie w samochody, i tych samochodów będzie bardzo dużo. Jeżeli człowiek obserwuje ładne ubrania, to za krótki okres czasu obrośnie w te ubrania. Jeżeli obserwuje w naszym świecie agresję, przemoc i tak dalej, za jakiś okres czasu obrośnie i stworzy wokół siebie środowisko, które będzie go do tego skłaniać. Nie ma przypadków, wszystkie one są skutkiem wewnętrznej obserwacji człowieka. Wydaje się, że on niby to ukrywa, chowa, ale kiedy popatrzymy, co go otacza ze wszystkich stron, bardzo dobrze widzimy, co on ukrywa. On nie może nic ukryć, bo wszystko, co on ukrywa – materializuje się wokół niego. I wystarczy popatrzeć na to, co materializuje się wokół niego, bardzo łatwo można określić wszystkie niepokoje, lęki i wszystko to, co człowiek sobą przedstawia wewnątrz. W ten sposób osoba, która pilnie obserwuje siebie, widzi każdego innego jak na dłoni ze wszystkimi plusami i minusami, lękami, obawami itd.

Dzieje się tak z prostego powodu, dlatego że obserwujemy wyłącznie świecenie. A świecenie przybiera kształty takie jak nam się podobają, czyli do czego skłania się dusza. I w momencie, kiedy zaczynają się one podobać, nieważne czy mówimy na głos czy nie, one manifestują się w naszym życiu jako jawne, choć nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Człowiek mówi: „Bardzo tego chciałem i zamanifestowało się. Bóg mnie wysłuchał”. Bóg nikogo nie słucha, Bóg jest czymś, co przenika nas i wypełnia każdą naszą zachciankę w stu procentach. Jak tylko człowiek zaczyna pragnąć czegoś złego – nieważne czego, dla kogoś, dla siebie lub lubi oglądać horrory czy filmy sensacyjne – to jest niedaleko do tego, by policja zaczęła ganiać za nim, bo on to lubi. Jeżeli ogląda różnego rodzaju melodramaty, niepowodzenia, rozbite małżeństwa, to nie jest daleko do tego, żeby zaraz to samo przeżywać. I w życiu będzie to samo. Dlatego człowiek swoją duchową częścią obdarza natchnieniem wszelkie rzeczy, które objawiają się w nim i tworzą realny proces.

To, o czym jest mówione, to pierwsze kroki poznania samych siebie, swoich własnych potencjałów. Takim sposobem samoanalizy, samoobserwacji i sterowania punktem swojej obserwacji, dowolnie jesteśmy w stanie ułożyć swoją rzeczywistość. Dowolnie tu i tam. Jeżeli w medytacji obserwujemy duchowy świat, boskie światło zaczyna w tej samej rzeczywistości w naszym odczuciu się przejawiać. Jeżeli naczytaliśmy się książek paranormalnych i zaczynamy obserwować duchy, na miarę naszego życzenia one zaczynają się pojawiać. Przestrzeń pomiędzy wymiarami otwiera się i one zaczynają nas nawiedzać. Dlaczego? Bo tego sobie życzymy. Problem nie jest w tym, co robimy, a problem jest w tym, że człowiek jest nieświadom, że to wszystko wykonuje wyłącznie on i nikt inny. Od kiedy każdy bardzo głęboko uświadomi sobie, że jest sednem tego procesu, to na miarę opanowania procesu obserwacji, czyli wewnętrznego spostrzegania, można dowolnie kreować rzeczywistość. Należy pamiętać, że układa się rzeczywistość nie tak jak sobie człowiek wyobraża, a układa się rzeczywistość według polubienia. Co bliskie sercu. Co mi się podoba. Jeżeli oglądacie serial i tam są ulubieni aktorzy, to nie znaczy, że ci aktorzy staną częścią naszego życia, ale sytuacje, które oni wywołują staną częścią waszego życia. To jest bramka bezpieczeństwa. Dlatego człowiek nie może w pełnym słowa znaczeniu wykorzystać siłę twórczą w zło, nie może zmusić jeden drugiego do wykonania jakiejś czynności (chociaż próbują, ale to się nie uda). Na jakimś etapie to się rozwala. A energia wyższa zapełnia wewnętrzne potrzeby nie konkretnymi sytuacjami, ludźmi, bądź rzeczami, a takimi jak nam najbardziej pasują według podobieństwa naszych właściwości. Na przykład, jeżeli kobiety oglądają melodramaty i mówią, że chcą księcia na koniu, to nie ma, co się dziwić, że do jednej przyjdzie pijaczek, a do drugiej przyjdzie biznesman. Ten pijaczek też będzie księciem na koniu według podobieństwa jej właściwości, na zasadzie podobne przyciąga podobne. Tu trzeba zrozumieć naturę przejawienia tych sił.

Globalnie trzeba centrować uwagę na analizę siebie, czyli pytanie: Kim ja jestem? Słowa „nie potrafię” są nie na miejscu, bo człowiek potrafi wszystko. Na ile panuje nad tym, co z niego wychodzi, co z tego przeobraża się, co materializuje, a co nie materializuje się? Słowo „ja chcę to czy tamto” dotyczy ego i zwierzęcej natury człowieka, ono nie ma nic wspólnego, o czym teraz mówiliśmy. Nie daremnie było powiedziane o oglądaniu filmów i seriali, bo człowiek nabiera nawyków z tego, co widzi. Nawyku a nie informacji, i nie życzenia „ja chcę”. On pasywnie oglądając przyzwyczaja się do tego i pewne rzeczy zaczynają jemu podobać się. Ogląda i widzi, jak dziewczyna maluje włosy na czarno i ona maluje się na czarno. Dlaczego? Dlatego że polubienie zmusiło zmienić środowisko, w którym ona mieszka. Zauważyła, że piją herbatę w specyficzny sposób – i kupuje serwis do herbaty, by pić podobnie. To nie jest życzenie, a cykliczne powtarzanie wywołuje mechaniczny ruch. To są drobne rzeczy, ale przejawienie mocy duszy dokładnie w ten sposób odbywa się, na miarę dopasowania naszego polubienia i naszej obserwacji do różnych rzeczy.

Przywiązaniem przez uświadomienie do centralnego źródła, że jest to integralny poziom działań – człowiek realizuje wszystko. Stwórca i ja, jak partnerzy. Dlaczego jako partnerzy? Dlatego że nie wyrażam życzenia „ja chcę”. Mnie coś zaczyna się podobać i ja to czuję wewnątrz siebie, a On to natychmiast wypełnia. On nie pyta, czy tego chcę, czy nie chcę. Powszechna energia natychmiast wypełnia wszystko to, co tworzę jako akt upodobania.

Jeżeli ja jestem skupiony na rzeczach, na przykład negatywnych, nieprzyjaznych, czegoś obawiam się, martwię się, ale podobnie do serialu powtarzam to codziennie, energia wypełnia tą negację, bo to mi się spodobało, ja lubię to. Jeżeli bym tego nie lubił, ja bym na to nie zwracał uwagi. A tak na przykład, ja centruję uwagę na biedzie, na nędzy, na braku, i jeżeli robię to cyklicznie myśląc o tym codziennie, w tym momencie mam to, co mam, czyli to, co lubię, bo ja to powtarzam. Energia nie pyta, czy to lubisz, czy nie lubisz. Żeby powiedzieć, co człowiek lubi – wystarczy popatrzeć na jego działania zewnętrzne, i już po jego działaniach można zobaczyć wszystkie jego polubienia. Tylko wyłącznie po działaniach, i nie trzeba o nic pytać. Tak jest u każdej biologicznej jednostki. Najlepiej widoczny taki system obserwacji jest u zwierząt. Patrzymy na psa, kota. Dlaczego pan kota wie, co zwierzę lubi, chociaż on jemu nic nie mówi? Z obserwacji zachowania. Obserwujcie swoje zachowania i będziecie wiedzieli, co lubicie. Nie, co mózg rzuca, ale co jest realnym polubieniem, przez samą obserwację.

Myśli

Myśli to jeden z rodzajów instrumentów, który jest wewnątrz człowieka. Myśli to wysokie iskry spadające w dół z poziomu aż A'K do światów BE'A, do poziomów sitra achra, na niższe poziomy. Iskra ma tendencję gaśnięcia i znikania w ciemności. I tak samo jest z myślami. Iskry pojawiają się z błogości i obfitości energii czy z braku i zaniku? Z braku i zaniku. Myśli pojawiają się z obfitości boskiej czy z braku i zaniku? Z braku i zaniku. I jeżeli intensywnie zaczynamy myśleć – u nas jest brak i zanik. Intensywność myślenia wskazuje na to, że jest intensywna utrata energii. Im więcej energii człowiek traci, to znaczy, że intensywnie myśli. Myśli mają swoje pochodzenie od nieczystej strony i są jednym z programów, które znajdują się w waszej głowie do produkcji tego rodzaju różnych myśli. Myśli niepowiązane są nijak ze świętą duszą, nie mają z nią nic wspólnego, nie pomagają jej w niczym absolutnie, a istnieją tylko dlatego, by utrzymać niższą formę i by ona mogła szukać rozwiązania, odchodząc od upadku do góry.

Zauważcie, im mniej energii, tym szybsze myślenie, by z tego wyjść. Im wyżej jesteśmy – myśli zanikają. Kiedy człowiek ma globalny komfort – on nie myśli o niczym. Jemu wszystko jedno. Leży na plaży i odpoczywa, on może siedzieć w domu czy spacerować, ale ilość myśli jest minimalna. Idąc dalej, jeżeli struktura naszego myślenia działa w ten sposób, co możemy uczynić? Obserwując procesy naszego myślenia, jak intensywnie o czymkolwiek myślimy, możemy bardzo szybko określić, czy podążamy w dół czy w górę. Nikt do tego nie jest potrzebny, żaden przewodnik, żadna inna rzecz. Jesteśmy w stanie określić, w jaką stronę poruszamy się. Nie trzeba w ogóle żadnego zaangażowania, ani jasnowidzów. Jak tylko widzę od rana do wieczora, że intensywnie myślę – ja podążam w dół albo już znajduję się z dołu. Jedynym rozwiązaniem w sytuacji procesu upadku duchowego i materialnego jest zanik myśli. To znaczy siadam w medytację, wyłączam myśli i przerywa się proces upadku. Tylko wtedy, w żadnym innym wypadku, bo więcej nic nie zadziała. Jak proces upadku został przerwany, wychodzę z medytacji i w tym momencie, będąc na jakimś określonym poziomie – myśli zaraz zaczną wchodzić, ja już zaczynam korygować, co mam zamiar uczynić, co mam obserwować. Jeżeli idzie natłok myśli ten sam – powinienem odejść od tej myśli.

Systemy zarządzania własnymi programami.

Wszystkie programy zarządzają się własnym głosem, i niczyim innym. Człowiek może ufać tylko własnemu głosowi. Każdy, kto słyszy własny głos, wierzy jemu w stu procentach i reaguje jego podświadomość. Każdy, kto słyszy głos kogoś, tu już jest kwestia wewnętrznego zaufania, dopuszczenia itd. Nawet jak zaufanie jest na dziewięćdziesiąt dziewięć procent, to jeden procent to jest wasz głos. Dlatego w najprostszych aspektach zakazu tej czy innej myśli powinniście przemawiać do siebie na głos. Jeżeli ja chcę zahamować jakiś proces myślenia, mówię: „Stop! Dość! Koniec! Nie życzę sobie tego!” Powtarzając kilka razy na głos, w stosunku do określonej myśli ona zniknie i schowa się tam, skąd wyszła. Jak widać wszystkie narzędzia są pod ręką i każdy z tego niejeden raz nieświadomie korzystał. Stąd powiedzenia wielu mędrców: „Najpierw poznaj samego siebie”. „Cudze chwalicie swojego nie znacie”. A dotyczy to również człowieka. Ty widzisz wielkość w kimś innym, a nie widzisz swojej własnej! To jest coś, czego należy być świadomym, absolutnie we wszystkich swoich poczynaniach i działaniach.

Pytanie: 

Odnośnie filmów czy książek, o które zaczepia się wzrok, zaobserwowałam, że na czymś zahacza się mój wzrok i to mi się podoba i nagle myślę o grupie, i pytam siebie, czy mogę w to wejść? Od czego zależy to wewnętrzne ustawienie do grupy?

Odpowiedź: 

Problem polega na tym, że mając spójność, łączność z życzeniem otrzymać, mało tego, że nie kontrolujemy życzenia otrzymać, a jeszcze nie wiemy, w jakiej formie w naszym wnętrzu ono się objawia. Życzenie otrzymywać objawia się jako awijut. Rodzaj awijutu to jest energia. W bajkach była mowa o jabłkach. Jak zjesz jabłko i popatrzysz na pierwszego lepszego mężczyznę, to ten będzie twój. To dotyczy naszej właściwości, bo to jabłko budziło awijut, czyli pożądanie, a oczy były tylko elementem tworzenia formy. Co z tego wynika? Niekontrolowana przypadkowość. W momencie obudzenia awijutu, jak tylko na coś spojrzę, od razu zaczynam tego pragnąć. Natychmiast. Nie ma znaczenia, co to jest. Więc należy kontrolować nie umysł, nie mózg, nie jakiekolwiek inne aspekty głowy, a kontroluje się awijut, który z nas się przejawia, bo właśnie on, jako system przyciągania Malchut, decyduje o tym, co zostanie przyciągnięte. To jest bardzo proste. Jeżeli w tym momencie obudzenia awijutu na przykład dążymy i spostrzegamy duchowy akt, duchowe świecenie, ono się objawia w nas. Jeżeli podczas obudzenia awijutu oczami spojrzeliśmy na formę, która będzie nam odpowiadała, cokolwiek, na ubrania, będziemy dążyć do ubrania, jeżeli będzie to drzewo, kolejną myślą będzie: „Chcę jechać do lasu”.

Tak reorganizuje się rzeczywistość wewnątrz was. To jest zdolność waszego wnętrza przyciągać lub odpychać wszystkie rzeczy. Tego nie trzeba się uczyć i wszystko jest do wykorzystania. Tak samo ludzie mówią: „Chcę mieć psa”, dlaczego? Bo został obudzony awijut i przez przypadek oko zerknęło, forma odpieczętowała się w mózgu, stała się, jako polubienie, niezbędna, bo Malchut przyciąga. I wszystko. Ten pies będzie, i nieważne czy teraz czy za parę lat. Czy można to zignorować? Nie. Jeżeli ustawione zostało jako polubienie, a Stwórca już to wypełnił, to nie można tego zignorować. Można kupić psa i potem sprzedać.

Dlatego należy zrozumieć, że można robić dobre rzeczy i robić tyle zła samemu sobie, bo jako polubienie wybiera człowiek nieodpowiednie rzeczy i patrzy. A wystarczy tylko jednego spojrzenia w wielu wypadkach. To nie dzieje się zawsze, a tylko wtedy, kiedy awijut jest aktywny. A co jest awijut na tle energii i duszy? To jest tak jak głód w żołądku, to jest to samo. Kiedy jest głód w żołądku, chwyta się to, co jest pod ręką. Kiedy jest głód – człowiek nie myśli, jakie danie wybrać, jak przyrządzić, a patrzy na kawałek chleba i chwyta ten kawałek chleba. Tak działa awijut w ciele materialnym i w ciele duchowym działa dokładnie tak samo. Jak objawia się awijut (tylko tam poziom przyciągania jest na energiach i tworzone są kształty), człowiek przyciąga do siebie wszystko, na co spojrzy, dlatego żeby napełnić się energią. Jeżeli w przypadku obudzenia awijutu moje oczy, czyli mój wewnętrzny wzrok, jest skupiony od razu na Stwórcy i na świetle napełniającym go, które schodzi z całości wszechświata, to w tym momencie ściągam światło. A jeżeli tego się nie robi, to ściągam wszystko, co popadnie pod oko. Bo jem to, co podpada pod rękę, a duchowo napełniam się tym, co podpada pod oko.

Pytanie: 

Czy rozwiązaniem byłoby to, żeby nie dopuszczać do tego silnego głodu?

Odpowiedź: 

We wszystkich rzeczach, które u was są objawione, nie ma pojęcia zakazu. Wszystko jest dozwolone. Nie ma w niczym zakazu, więc jeżeli człowiek wprowadza zakaz, tym narusza prawo i zaczyna cierpieć. Wszystko sprowadza się do tego, żeby nauczyć się kontrolować mechanizmy, które posiada, dlatego one początkowo objawiają się w formie minimalnej i później rosną. Zwróćcie uwagę, teraz nie jest mówione o życzeniu. Życzenie to jest forma, którą przybrał awijut w połączeniu z obrazem. Wtedy jest życzenie. A zamiar życzenia to jest to, w jaki sposób nadajemy temu życzeniu impuls istnienia. Jeżeli skontrolujecie awijut – życzenia nie będą się pojawiać. Jeżeli życzenie już pojawiało się – awijut był niekontrolowany, forma już jest zarodzona, czyli zapłodzona. Został zrobiony ziwug de-akaa światła z ekranem i forma już jest, i nie można pozbyć się tej formy. Ona wcześniej czy później będzie dążyć przez proces myślenia do realizacji w świecie materialnym. Jeżeli forma jest nieosiągalna – to głód zaczyna rosnąć globalnie i człowiek zaczyna ściągać różne rzeczy ze wszystkich stron, siebie napełniając, tym samym doprowadzając siebie do samego dna. Wskutek takiego dna – ląduje na ulicy bez niczego, bo odczuwa ciągły nieprzestający duchowy głód.

Przyjdzie czas i będziecie kojarzyć te rzeczy z tym, co jest napisane w TES, i pewne rzeczy będą lżejsze do zrozumienia i zrealizowania, bo będziecie wiedzieli mechanizm, który jest. Na przykład znamy, że jest masach, i kiedy światło uderza w masach, ono się odbija. Dotyczy to tego, co było powiedziane odnośnie odczucia głodu. Czyli kiedy nie kontroluję głodu, przyciągam nieograniczoną ilość światła na miarę wielkości awijutu. Światło uderza w mój awijut, nie dopuszcza do tego życzenia, tworzy rosz, powstaje obraz. Jaki obraz powstaje? To, co moje oczy ujrzą. Jeżeli powstał obraz, w tym momencie ten obraz zaczyna napełniać się, i on jest natychmiast napełniony, ale jest jeszcze w rosz. W świat materialny opuszcza się dwadzieścia procent, reszta jest na zewnątrz. To jest cała nauka.

Pytanie: 

Czy człowiek dąży do tego, by wydeptać ścieżkę do nowych programów?

Odpowiedź: 

Nie dążymy do tego, by wydeptać ścieżkę do nowych programów. Programy są potrzebne wyłącznie dlatego, żeby rządzić, zarządzać i zniewolić tą niższą formę i podporządkować ją prawom niższym, czyli prawom sitra achra. Więc nie dążymy do tworzenia nowych programów. Dążymy do uwolnienia się od działania programów, a mianowicie do zarządzania tymi programami i wykorzystania ich do poziomu wzniesienia. Kontrolujemy po to, żeby uzyskać ten poziom wzniesienia.

Proces jest jawny. Wiele osób mówi: „Nie mam siły”. A jeżeli człowiek nie je trzy dni, to głód będzie większy niż przez jeden dzień. To teraz można wyobrazić sobie, że jeżeli pojawia się głód życzenia, czyli ogólny awijut, i człowiek go nie napełnia żadnymi obrazami, to głód rośnie. A jeżeli teraz go skieruje w konkretny cel, co będzie z celem? Napełni się. To jest źródło siły, bo resztę wypełnia Bóg. A kiedy człowiek rozdrabnia się na różne rzeczy w ciągu dnia, kiedy oczy w ciągu dnia widzą polubienie setki razy, choć rejestrują miliardy obrazów. I za każdym razem, kiedy widzą polubienie, człowiek uruchamia awijut i wprowadza drobniutkie obraziki, które siedzą jak larwy w mózgu, wymuszające proces myślenia, i wszystko, co robi od rana do wieczora, to myśli, jak to załatwić.

Jeżeliby tego nie było, człowiek miałby dostęp do swojej siły. Dlatego jest rozdrobniony w tym bagnie. Jak widzimy, dla poziomu sitra achra bardzo wygodnym poziomem wpływu na człowieka jest reklama, media, telewizja. To ci potrzebne, to ci potrzebne, i to. Wszystko ci potrzebne. A on nie umie kontrolować poziomu awijutu i rozdrabnia ten awijut, to życzenie na mniejsze, dlatego że sitra achra wie, że jak nie rozdrobni, to jutro człowiek powie, że księżyc ma być tam i on tam się przesunie. Bo jego awijut będzie tego rodzaju. Przy czym to nie jest energia boska. Awijut jest reszimo. To jest pamięć. Nie trzeba zarządzać boską energią, a trzeba zarządzać pamięcią. A każdy myśli, że musi mieć wielkie energie i inne rzeczy. Energia objawia się tam, gdzie objawia się odpowiedni awijut. Jeżeli człowiek zanurzony jest w sitra achra, to musi nauczyć się korzystać z tych narzędzi, by przyciągnąć najwyższe światła. To jest główny cel rozbicia dusz i opuszczenia ich na niższy poziom.

Pytanie: 

Te wszystkie drobne rzeczy, na których oko spogląda i lubi się w tych rzeczach, to jest to, co było mówione odnośnie zdania: „Dziel i rządź”.

Odpowiedź: 

Przez podział „dziel i rządź” nie mamy energii i sił, bo słowo „dziel i rządź” dzisiaj działa w człowieku, w kraju, w krajach, we wszystkim. Dominacja tej formuły jest na osłabienie potencjalnych możliwości człowieka. Im bardziej człowiek się temu poddaje, tym mniej ma siły. A kiedy mówimy o grupie, gdzie jest wspólny zamysł, zamiar, tu nie ma podziału. Nieczystość próbuje wejść przez wszystkie strony. Tu trzeba zrozumieć – kiedy jest wspólny aspekt, tego nie da się rozbić, bo to jest siła. A kiedy jest pojedynczość, to nie ma nic. To też rodzaj nauki, bo grupa niczego nie rozwiązuje, ona nie daje realnie poziomów realizacji, ona tylko dla nauki. A wszystkie siły wychodzą z wnętrza.

Wszystko zostało stworzone po to, żeby człowiek mógł przyciągnąć to, co dla niego przeznaczone. Po to, żeby w ostatecznej fazie miał taki awijut, żeby przyciągnąć do siebie całe światło Ein Sof, i wejść w podobieństwo Stwórcy z dwoma rodzajami sił, czyli siłą Keter i siłą Malchut. A do tego momentu musi nauczyć się panować, by siła nie pryskała w różne strony i nie przyciągała byle śmieci, a przyciągała tylko to, co jest potrzebne człowiekowi w procesie tworzenia własnej rzeczywistości, czyli to, co go otacza. Wasz świat, który was otacza, to jest własna rzeczywistość. I na tym przykładzie uczymy się, jak robić dalej. I zmienia się cała rzeczywistość, jeżeli będzie skupianie uwagi na świetle.

Ilość informacji jest wystarczająca, by od teraz zacząć stopniowo to realizować. Wasz umysł i wnętrze ma odpowiedni poziom napełnienia do procesu podnoszenia. Tak jak uczyliśmy w Kabale, najpierw zgłębiamy procesy opuszczenia światła, a teraz zaczynamy procesy wznoszenia świateł, i dlatego potrzebna inna orientacja. Tu nie ma znaczenia płeć, forma, to wychodzi z wnętrza. Człowiek sam tworzy rzeczywistość i musi stopniowo sam zacząć się tego uczyć. Dlatego na początek, pojęcie uświadomienia wewnętrznych tajemnic istnieje tylko w waszym wyobrażeniu. A sami siebie zdradzacie przez swoje czyny, bo nie realizujecie niczego, do czego nie macie pragnienia.

Głos na żywo

myśli czytelników i odpowiedzi autora

Dodaj swój głos

W tym samym dziale