Przejdź do treści

Rozważania, Duchowy wzrost i upadek człowieka

Duchowy wzrost i upadek człowieka

Pojęcie dobra i zła i sumienie jako tarcza.

20 lipca 2026, czyta się około dziesięciu minut

Dobro i zło

Skąd u człowieka powstaje pojęcie dobra i zła? Brak pojmowania duchowych aspektów wynika z ograniczoności „ja, moje”. Jeżeli dusza zostaje zanurzona na poziomie sitra achra, to w tym momencie sitra achra musi zacząć wprowadzać jakieś pseudoprawa, które będą działać wokół tej duszy. W istocie nie ma pojęcia zła. Mysz nie mówi, że kot jest zły, bo ją łapie. Ona jest pokarmem dla kota, tak jest w przyrodzie, i nie ma w tym zła. Żaden człowiek nie powie, że kot łapiący mysz jest zły, a powie odwrotnie, że jest dobry. Co więcej, nikt nie powie, że jest myszobójcą. Jeżeli kot jest taki, to i człowiek pożerający mięso – niewiele od niego się różni.

Przez rozwój duchowy dążymy do połączenia, a mówiąc o dobru i złu, jesteśmy w rozdzieleniu i zawsze jesteśmy w odłączeniu. I póki to widzimy, nie jesteśmy w stanie zintegrować swojej duszy. Czyli dopóki rozróżniamy, dzielimy świat wokół nas i jesteśmy w oddzieleniu od Stwórcy. Można zobaczyć, że nie ma pojęcia takiego jak dobro i zło. Wprowadzony jest program przez nieczyste siły, przez sitra achra, który celowo zmusza nas do postrzegania zła, niewygody, dyskomfortu i różnego rodzaju innych ograniczeń, by rozdzielić świętość od formy. Forma to ciało. Świętość to dusza. Jeżeli ciało ciągle widzi siebie jako zło, to energia wokół niego ciemnieje, staje się taka, jaki program nadajemy. I nadajemy kod, że energia jest zła. Kiedy pomyślimy głębiej, zobaczymy, że rzeczywiście tak jest.

Zaczynając dzielić jedyną boską rzeczywistość na dwie kategorie – wchodzimy pod wpływ nieczystej siły, i to nie tylko pod wpływ, ale pozwalamy, aby program zaczął działać wewnątrz nas, a energia wokół nas zaczęła ciemnieć. Czyli zmieniają się nasze właściwości. Wtedy święta dusza nie może przebić się przez tę zmianę właściwości i znajduje się tak jakby w oddaleniu. Czyli nie czujemy, że jest wewnątrz nas. Ona jest wewnątrz, ale nie czujemy, że jesteśmy świętą duszą. Jest rozdzielenie rozumu, i takie rozdzielenie jest wygodne tylko z poziomu nieczystych sił. Kiedy człowiek akceptuje w sobie taki wewnętrzny podział – nie ma szans przebić się przez to, bo sam wytwarza granicę, przez którą chce przeskoczyć. Tak, jakby budował mur z cegły po to, żeby przejść z podwórka na łąkę. Najpierw wybuduję mur, a potem będę próbował przez niego przechodzić. To jest poróżnienie występujące wewnątrz. Widzimy podział, a nie widzimy realnego świata. Chcemy widzieć podział, i myśli zadziałały – nieczyste duchy czy paralelne wymiary zsynchronizowały się z naszymi właściwościami, i objawiamy przez siebie zło, ponieważ złem nie jest to, co widzimy na zewnątrz siebie, i kto jak zachowuje się w stosunku do nas, nie to, jak rozróżniamy, kto jakie czyny robi według naszego pojmowania, lecz złem jest świadome i celowe ustawienie podziału między sobą a świętością, czyli Stwórcą. To jest jedyne zło, które człowiek czyni. Więcej zła nie ma.

Widzimy niby zło w zewnętrznych rzeczach, dlatego że ono wyrywa się z nas i w każdej zewnętrznej rzeczy tworzy mur. Kiedy nie widzimy tam Stwórcy, a widzimy sitra achra, czyli ograniczenie, podział, odgraniczamy dany obiekt lub daną sytuację od Stwórcy i mówimy, że to jest zła sytuacja. A to jest dobra sytuacja. Ona faktycznie tak wygląda, tyle że nasz podział, który robimy, sprawia, że wewnątrz swojego pola, wewnątrz swoich niższych energii zamykamy zejście światła, i już w tej sytuacji nigdy nie zobaczymy światła Stwórcy, dlatego że mur, czyli bariera, jest zbudowana przez nas. Więc rozumiejąc pojęcie rozróżnienia, dobro i zło praktycznie rzecz biorąc wewnątrz człowieka nie istnieją.

A jak reagować na świat? Adekwatnie, za pomocą rozumu, za pomocą przykazań. Na przykład, każdy człowiek chroni życie, bo taki jest wbudowany mechanizm. Nie tworzy niczego złego czy dobrego – chroni życie. Jeżeli chroni życie w sobie, to inaczej postępuje, a jeżeli chroni życie innych, to inaczej postępuje. Każdy postępuje według swojego wewnętrznego uznania i realizacji własnej duszy, a nie na zasadzie przypadkowości.

Jeżeli rozgraniczamy, że dobro to to, co nam się podoba, a zło to to, co się nie podoba – nazywa się to pułapką. Czyli w tym momencie człowiek, mając takie myśli w głowie, nie jest w stanie przebić się do duchowego świecenia. Pośród ludzi nigdy nie było, nie będzie i nie ma żadnego zła. A co z sytuacjami wynikającymi na naszej drodze, które wydają się dyskomfortowe? Pewne rzeczy są jak komety w niebie. Kometa przeleciała koło drugiej planety i poleciała dalej. Nastąpiło jakieś zachwianie i dalej poleciała. Jeżeli człowiek próbuje zakotwiczyć ją umysłem, to jakby próbuje zrzucić kometę na planetę. Koniecznie chcę, by ta kometa latała wokół mnie. I jeśli ona nie lata wokół mnie – to jest zło. A jeśli lata – to jest dobro.

Sumienie

Naturalny aspekt spostrzegania swojego zachowania i wewnętrznych nawyków realizujemy zgodnie z boskim planem. Boski plan jest odpieczętowany wewnątrz naszej duszy i objawia się u nas przez wspaniałe narzędzie, które posiada każdy człowiek i które nazywa się sumieniem.

To jest narzędzie, które pozwala przestrzegać wszystkich wewnętrznych boskich reguł. Co więcej, sumieniem nazywamy tylko i wyłącznie wyrzuty sumienia. Słowo „wyrzuty sumienia” oznacza drobiny, czyli w krytycznych sytuacjach objawiają się błyski duszy, które nazywamy wyrzutami sumienia. Sumienie jest ukryte i na co dzień go nie ma, dlatego to duchowe narzędzie człowiek powinien wydobyć z własnego wnętrza i używać go na każdym kroku swojego życia. Kiedy każdy element życia ustawimy na poziomie sumienia, w tym momencie nie będzie wewnątrz żadnych konfliktów, dyskomfortów, żadnego przylepienia się nieczystej siły ani żadnej zmiany właściwości.

Jakie to proste, wystarczy korzystać z jednego narzędzia, tylko z jednej cechy, która jest w każdym. Jeżeli czujemy, że jest to narzędzie i że jest ono dla nas sakramentalne, bo chowamy je bardzo daleko, to znaczy, że możemy z niego korzystać. Na przykład wychodzę na rynek i chcę kupić warzywa czy owoce, i biorę ze sobą nie rozum, a sumienie. Czy biorąc ze sobą rozum, czy sumienie, będę tak samo rozmawiać na rynku? Pojawia się inne zachowanie. Idę na spotkanie biznesowe, chcę zarobić dużo pieniędzy i będę rozmawiać, i chociaż mam wiele narzędzi: prawdę, kłamstwo i inne, biorę i stawiam jako pierwsze narzędzie sumienie – czy moja rozmowa będzie odrzucona, czy przyjęta? Będzie przyjęta. I już widać, gdzie leży sukces postępowań. Nie trzeba się niczego uczyć. Wewnątrz jest cała doskonałość. To jest absolutna prawda, tyle że człowiek z tego nie korzysta. Kiedy mówimy o or hozer, nazywamy ten stan globalnie, i to jest niepojęte, ale kiedy zaczynamy wyróżniać, widzimy, że wszystko jest wewnątrz nas, i wystarczy, że na początkowym kroku ustawimy sumienie. Nie trzeba być dobrym, złym, nie trzeba być mądrym, i nagle nasz współrozmówca od razu wyczuje, że wewnątrz nas nie ma kłamstwa. A jeżeli wyczuje, że wewnątrz nas nie ma kłamstwa – rozmowa będzie inna. Cokolwiek weźmiemy na to miejsce, jakikolwiek zakręcony element – nie zadziała, dlatego że nie połączymy poziomów wyższych z poziomami niższymi, dlatego że energia opuszcza się z mózgu w dół. I właśnie taka cecha jak sumienie jest elementem kontrolującym opuszczanie się energii z mózgu w dół, tak jak od Stwórcy do duszy. I kiedy opuszcza się w dół przez nasze ciało, przez nasze ręce, tułów i nogi, objawia się w świecie. Początkowo przechodzi filtrację przez usta, i wszystko to, co objawia się w świecie, modulujemy w naszym rozumie. Czyli jeżeli chcemy kogoś przekręcić, okłamać, ustawić według swojego uznania itd., pierwsze, co zachodzi, to bariera, a nie konflikt. Bariera oznacza, że światło nie opuszcza się poniżej garon, czyli gardła. Gardło jest dosyć potężnym duchowym środkiem, który manifestuje, a dokładnie materializuje wszystkie rzeczy, które powstają w naszym umyśle. I jeżeli chcemy opuścić do materialnego świata jakąkolwiek rzecz lub jakiekolwiek zdarzenie, dostatek czy dobytek, by tym samym podnieść się duchowo, podnieść się materialnie, w jakimś sensie upodobnić się do Stwórcy w tym materialnym świecie, to powinno przejść przez gardło i opuścić się w dół. Jest powiedzenie: „przez gardło mi nie może przejść”. A przejść może tylko wtedy, kiedy cnoty są otwarte, i za pomocą sumienia możemy spokojnie opuścić w dół obraz, który powstaje w głowie, aż do jego manifestacji. Słowo „niżej” nie oznacza żołądka, lecz oznacza ten materialny świat.

W naszym świecie wszystko robimy rękoma. Kiedy energia duchowa schodzi z mózgu i przechodzi przez gardło, jako pierwsze następuje wybuch na poziomie grasicy (okolice serca). Rozchodzi się na obie ręce, i ręce uzyskują akt twórczy. Energia, którą emanujemy z rąk, ma akt tworzenia – nie tylko zrobienia czegoś tam, ale również tak działa na nasze środowisko, na nasz materialny świat, że wszystkie rzeczy albo nam się udają, albo nie udają. Rzadko kto wie, że od tego, na ile moje ręce emanują różne energie, zależy sukces w tym życiu bądź porażka. Sukces, czyli ja osiągam duchowe siły i objawiam je w niższym świecie. Porażka – nie osiągam duchowych sił, a o naszym świecie nawet nie ma mowy. W tym miejscu, kiedy „mowy nie ma”, jest luka, bo jest puste miejsce. A wiadomo, że w świecie nie ma pustki. I w tym momencie na to miejsce przychodzą nieczyste siły, sitra achra, które biorą informację i zaczynają mówić: „Tobie wyjdzie, spróbuj, zaryzykuj. Nie ma sprawy, to tylko kwestia twoich wysiłków”, i człowiek zaczyna słuchać swojego rozumu i zaczyna postępować. Ale energia nie zeszła, materializacja nie może się odbyć, dlatego że duchowe światła nie zostały opuszczone niżej. Jak może tu cokolwiek powstać, jeżeli pieczęć nie może się odbić, dlatego że sumienie nie pozwoliło przejść?

Wyrzut sumienia to krytyczna sytuacja, kiedy człowiek narusza mocno prawo i wtedy zaczynają się wyrywać iskry światła duchowego, pokazując, że dzieje się coś niewłaściwego. Wtedy jest wyrzut sumienia, ale globalnie ono kontroluje całe przejście, bo samo pojęcie sumienia zawarte jest na obraz wyższego poziomu, czyli zgodnie z obrazem wyższego poziomu. Czyli jeżeli robimy coś na obraz wyższego poziomu, w tym momencie sumienie mamy czyste, bo nie ma zatoru w gardle. I z ust nie wychodzi kłamstwo, dlatego że sumienie – czyste. Ono oczyszcza energie i z ust idzie potok twórczej energii, z ust idzie potok boskich sił, który tworzy rzeczywistość wokół nas. To wszystko dotyczy człowieka w tej postaci, w jakiej go znamy. W tych rzeczach zaczynamy obserwować boskie predyspozycje. Więcej nie wiemy, niż wiemy na dzisiaj, niemniej jednak nie trzeba mieć dużo rozumu i znać na pamięć schemat duchowych światów, żeby zrozumieć takie proste rzeczy. Te rzeczy są banalnie proste, co więcej – możliwe do wykonania przez każdego człowieka.

Jest powiedzenie: „Gryzie mnie sumienie” – dzieje się tak wtedy, kiedy człowiek wytworzy boski obraz, czyli duchową formę, a ta forma jest niezgodna i nie może opuścić się w dół – wówczas światło napiera. I ono napiera, i sumienie gryzie w okolicy grasicy, bo tu uderza światło z góry. Tu jest największy wybuchowy reaktor, gdzie łączą się wyższe i niższe poziomy. Przekracza garon i opuszcza się niżej – jest to sfira znajdująca się tuż, tuż pod sfirą rosz, albo można ją określić jako keter de-guf. Tu znajduje się największy wybuch siły. Dlatego również, kiedy ta część jest osłabiona, czyli nie ma siły, światło duchowe nie przychodzi, i w to miejsce wchodzi sitra achra. I tu już jest rozwiązanie jednej choroby – przeziębienia. Przeziębienie to skutek tego, że wysoka duchowa siła z rosz nie weszła, bo sumienie nie pozwoliło jej zejść, i nie schodziła przez długi okres czasu. I jeśli nie schodziła (a pustki być nie może), wtedy nieczyste siły wysyłają tam swoje wojska, swoje energie, czyli powstają bakterie, mikroorganizmy, które zaczynają unicestwiać to, co jest nieużywane, zgodnie z wyższymi prawami. To jest element, o którym powinno się wiedzieć.

Głos na żywo

myśli czytelników i odpowiedzi autora

Dodaj swój głos

W tym samym dziale