Przejdź do treści

Rozważania, Duchowy wzrost i upadek człowieka

Duchowy wzrost i upadek człowieka

Płomień Duszy

29 września 2026, czyta się około jedenastu minut

Człowiek, kiedy zostaje natchniony wyższym Duchem, lub kiedy schodzi na niego wyższe oczarowanie, zmienia się od wewnątrz. Dzięki tej sile upodabnia się do swojego Stwórcy. Widać to chociażby po jego symptomach: staje się on znacznie bardziej akceptujący. Nie neguje otaczającej go rzeczywistości, ponieważ wie, że stanowi ona wyłącznie przejawienie Stwórcy, a on sam jest tego przejawienia częścią. Nie neguje ani wyższych, ani niższych od siebie, równie dobrze akceptując wszystko to, co ludzie nazywają dobrem i złem. Akceptuje nawet niższe duchy i demony, które wykonują swoją konieczną pracę, rozumiejąc, że to wszystko zostało stworzone jako niezbędne narzędzia i elementy. Co równie istotne, taki człowiek akceptuje samego siebie, ponieważ akceptacja siebie to w pierwszej kolejności akceptacja Stwórcy. Nie ma w nim negacji ani złości, a jego poziom rozumowania staje się niezwykle wysoki. To jest właśnie to, co stopniowo rośnie wewnątrz nas, a nie na zewnątrz.

Tego nie można się nauczyć. Nie można nauczyć się bycia szczęśliwym, można nim tylko być. Można zgłębiać, jak do tego dochodzić, ale samo szczęście spływa na nas jako wyższe oczarowanie i wyższa błogość. Nie można nauczyć się mądrości, ponieważ ciało i mądrość to dwie przeciwne sobie jednostki. I choć nasz mózg potrafi zapamiętać rozmaite rzeczy, pamięć nabywana przez człowieka mądrością nie jest. Gdyby było inaczej, człowiek kilka lat po studiach byłby niezwykle mądry, a przecież tak nie jest. Posiada on jedynie założone fundamenty, a mądrość bierze się z faktycznej interakcji z ludźmi. U człowieka natchnionego duchem wyższym serce pozostaje otwarte. Jednakowo odnosi się on do wyższych i niższych, do zwierząt oraz roślin, ponieważ jest on nierozerwalną częścią ducha, który to wszystko przenika i tworzy. Nie istnieje w nim pojęcie negacji, a zaczyna powoli dominować pojęcie miłości, rosnąc w granicach czterech faz.

Uczyliśmy się w przedmowie do Talmudu Dziesięciu Sefirot o czterech fazach przejawienia miłości. Tego, jak mówiłem, nie da się nauczyć – to można jedynie zamanifestować. Kiedy poruszamy się wzwyż, zaczynamy od pełnego nieuznania, ale w kolejnym kroku docieramy wyżej i mówimy, że człowiek kocha Stwórcę, bo On daje mu dobre zdrowie czy dobry los, to już jest poziom miłości – miłości zależnej. Na tym etapie człowiek potrafi już dostrzegać wszystkie stworzenia jako część Stwórcy. Od momentu, w którym słyszymy te słowa i łączymy je z naszym wnętrzem, wszelkie ciemne rzeczy w nas zaczynają się rozpływać. Zastanówmy się, ile czasu potrzeba na zmianę swojego punktu widzenia wobec siebie. Wystarczy chwila, gdyż nasze decyzje zawsze są polarne. Nie zmieniamy stosunku o dwadzieścia czy pięćdziesiąt procent; jest on zawsze albo taki, albo inny. Nie da się odczuwać jednoczesnej miłości do siebie i do Stwórcy. Gdy czujemy miłość do Stwórcy, nasze ego rozpływa się w tym odczuciu, a Dusza napełnia się bezgranicznym szczęściem i błogością. Nie możemy odczuwać tych procesów w stanie oddzielenia i oceniania, co nam pasuje, a co nie.

Wtedy patrzymy na świat, rozumiejąc, że każdy obecny w nim element jest częścią procesu naszej nauki i że Stwórca prowadzi nas krok po kroku. Jeżeli popełniamy błąd, a następnie to sobie uświadamiamy, rozumiemy jednocześnie, że ten błąd był niezbędny do pojęcia wielkości Stwórcy. Czasem przeżywamy z tego powodu wewnętrzne kryzysy, jak czytaliśmy w jednym z artykułów: człowiek zostaje sprawdzony na grubość włosa. Im wyżej wchodzi, tym trudniejsze sytuacje stają na jego drodze – są one trudne, ale możliwe do pokonania. Stanowią wewnętrzny egzamin sprawdzający, czy jesteśmy godni wyższego poziomu wiedzy, który oznacza pełne otwarcie Duszy na wyższe wymiary. Obecnie przebywamy głównie w trzecim wymiarze materialnym, jednak częściowo nasze Dusze podnoszą się do wymiaru czwartego, piątego i szóstego, skąd płynie głęboka mądrość.

Należy stale pamiętać, że na tym etapie nasza Dusza w powiązaniu z ciałem ma bardzo ograniczony poziom świecenia, ponieważ to fizyczne ciało z natury obniża świecenie z powodu różnicy właściwości. Dusze są niczym iskry, które z perspektywy Stwórcy szybko zapalają się i gasną, więc ludzkie życie to zaledwie mignięcie iskierki. Jednak świadomy człowiek, bliski źródła, nie pozwoli swej Duszy szybko zgasnąć. Zwróćmy uwagę, jak pali się leśne ognisko: kiedy wkładamy do niego drewno, świeci ono wspaniale, lecz kiedy przestajemy dokładać chrust, gaśnie. Podobnie dzieje się w trakcie prowadzonych przez nas lekcji. Każde spotkanie przypomina dorzucanie paliwa do ognia; trafia w ten sposób do Dusz niewielka ilość światła, dająca siłę do pokonywania kolejnych etapów i trudności. Błędem jest myśleć, że gdyby nie było nauki i poziomów wypróbowania związanych z nią, nie mielibyśmy w życiu innych wypróbowań i obciążeń – one by były i byłyby o wiele trudniejsze ze względu na ich nieuświadomienie. Znając wewnętrzne zasady, jesteście w stanie ominąć bolesne kryzysy, podczas gdy brak tej wiedzy sprawia, że ludzie bez ustanku zadają sobie pytanie, dlaczego spotkało ich coś złego, nie zdając sobie sprawy, że to po prostu sprawdzian przygotowujący ich Duszę na wyższy poziom.

Czas funkcjonowania Ziemi wynosi miliardy lat, przez co długość życia ludzkiego wydaje się jedynie mignięciem, a z perspektywy ramy czasowej Stwórcy dysproporcja ta jest jeszcze większa. Dlatego warto włożyć wszelkie możliwe starania w podtrzymanie tego wewnętrznego płomienia, którym płonie Dusza, pamiętając, że zdobywana wiedza nie ma służyć zwykłemu zaprogramowaniu mózgu – jak to bywa w przypadku ludzi recytujących Torę na pamięć – lecz musi prowadzić do realnych wyższych osiągnięć. Ogień ten podsycamy właśnie podczas interakcji. Kiedy mówimy o wysokich poziomach istnienia, to pobudza Dusze, rozjaśnia je i kiedy nasze spotkania dobiegają końca, ta siła właśnie jest paliwem, dającym możliwość samodzielnego wzrostu z wykorzystaniem przekazanych wskazówek. Wraz ze wznoszeniem świadomości, pojęcie linearnego czasu zaczyna zanikać, dlatego że czas jest pojęciem bardzo abstrakcyjnym, chociaż nam wydaje się realny. Wszystkie istoty, które funkcjonują powyżej trzeciego wymiaru, nie funkcjonują w granicach czasu. Czas jako taki, który odczuwamy w sobie, to pewnego rodzaju więzienie świadomości, niepozwalające człowiekowi zrobić kroku. Dlatego liczy człowiek od momentu urodzenia się w tym ciele, i patrzy w przyszłość, widząc, że na pewno trzeba będzie mu umrzeć. I to jest realne więzienie, które bardzo mocno osłabia Duszę. Kiedy człowiek patrzy, ile zostało mu życia, osłabia to jego ogień Duszy.

Jest to podobne do sytuacji, w której rozpalimy ognisko w lesie. Mamy dwie opcje: ciągle przynosić chrust i podtrzymywać ogień, albo, kiedy nie chce nam się go przynosić, patrzeć, ile tego chrustu nam zostało – czy wystarczy do wieczora, czy nie. I to wewnętrzne podejście, kiedy patrzymy, czy nam wystarczy chrustu, sprawia, że ognisko za dwie godziny zgaśnie. Ale jeżeli powiemy, że las jest duży i chrustu jest sporo, to możemy go nosić przez całą noc. Nic się nie stanie, a ognisko będzie płonęło ciągle. Przełożenie tej alegorii na wewnętrzny ogień Duszy daje zrozumienie, że podtrzymanie wewnętrznego ogniska, tego zapału – jest jednym z najważniejszych zadań.

I wiedząc, że Dusze są słabe, Stwórca zasiał na ziemi również Dusze wyższe, które mają ze Stwórcą znacznie większą więź. Jest ich też wiele w różnych krajach i regionach; Dusze te, w sposób podobny jak my z wami pracujemy, dokonują dla innych osób obudzenia i umiejętność podtrzymania ich wewnętrznego ognia. Czasami zdarza się, że ci, którzy przebudzili tę więź na bardzo wysokim poziomie, zaczynają budzić ją dalej, zaczynają podtrzymywać innych. Jeżeli zobaczycie cały ten obraz w całości, zrozumiecie, że wszystko sprowadza się do tego, iż podtrzymanie ognia Duszy bardzo mocno zależy od integracji między ludźmi. Im wyższy poziom integracji i im większy poziom pobudzenia duchowego, wzajemnego ognia w każdym z nas, tym mocniej ten ogień płonie również wewnątrz was.

Stąd wypowiedzi Baal HaSulama o niezbędności rozprzestrzeniania nauki. Nauka, czyli świecenie Hochma, to umiejętność podtrzymywania ognia w innych Duszach, aby wewnątrz Duszy świecił on nieprzerwanie, gdyż wówczas czyny wasze są na podobieństwo Stwórcy. I tu nie ma ograniczeń, czy założycie sobie, że będziecie podtrzymywać ogień u pięciu innych osób, stu, tysiąca, a może u wszystkich mieszkańców Ziemi, stopniowo powiększając zasięg dotarcia i podnosząc. Wasz ogień będzie świecić nieustannie. To jest ta część, o której powinniście pamiętać. To jest fundament tego, co aktualnie robimy. Stąd wynika wzrost Dusz, zmiana Dusz i ich podobieństwo. Opiera się to wszystko na podtrzymywaniu tego wyjątkowego ognia.

A warunki ku temu zostały stworzone wszystkie. Jeżeli powiemy, że nastały teraz ciężkie czasy, to pomyślmy – kiedy lepiej widać ognisko: w dzień czy w nocy? Jasne, że w nocy. Jest wtedy bardziej miłe, przyjemne i można rozpalić znacznie większy ogień. W dzień on zanika, nie widać go. Tak samo jest u nas. Gdyby Dusze znajdowały się w systemie naprawienia, podtrzymywanie ich ognia nie byłoby aż tak niezbędne. Szłoby to swoją drogą, wznosząc się w naturalny sposób. Stąd też staje się zrozumiałe, dlaczego istnieje wzajemna zależność, czyli przekazywanie światła od jednego do drugiego. Ognia nie utrzyma wiedza teoretyczna, znajomość Zoharu, znajomość układu światów ani znajomość Talmudu Dziesięciu Sefirot. Cała ta wiedza służy tylko temu, by wiedzieć, jak w danej sytuacji ten ogień się porusza.

Stąd, wracając do kabalistycznych ksiąg, kiedy nauczyciel wznosi was po drogach duchowego rozprzestrzenienia światła, wznosi to naszą świadomość bardzo wysoko, zaczynamy rozumować na wyższych poziomach i pojmować te wyższe połączenia. Wówczas działa reguła mówiąca, że energia, czyli światło, podąża za naszą uwagą – jeżeli nasza uwaga jest na wyższych poziomach, to właśnie tam znajduje się nasze światło. Jeżeli uwaga jest skupiona na niższym poziomie, tam też znajduje się nasze światło. Wszystko to, czego się uczymy, buduje naszą osobowość, a całość tej wiedzy jest tylko i wyłącznie niewielkim świeceniem.

A kiedy objawia się światło Hochma? W kolejnych fazach nauki zaczniemy poznawać kroki, jak do tego dochodzić. Chodzi o stan przeniesienia świadomości w zupełnie inne realia. Jest to coś, z czym ludzkość boryka się od wieków. To jest źródło siły, źródło mocy, źródło potęgi. Dlatego, że kiedy nasza świadomość zostanie przeniesiona, choćby na krótko, człowiek zyskuje całkowite panowanie nad świeceniem i tam otwierają się przed nim znacznie wyższe światła.

W języku kabalistycznym można to określić tak, że w początkowych aspektach nasza świadomość zanurzona jest na poziomie Sitra Achra, i nieczyste siły mają na nią wpływ. Nieczyste siły wprowadzają podział i oddzielają jedno od drugiego. Jeżeli czujemy w sobie stan wyodrębnienia, pamiętajmy, że jesteśmy na poziomie Asija – i to nieczystych światów Asija. Jeżeli odczuwamy stan łączności, jesteśmy na poziomie Asija, ale po jego czystej stronie. Niemniej jednak nadal to wszystko znajduje się blisko poziomu tego świata. Świat Jecira. Nasza świadomość jest tam odrobinkę zmieniona. I ta zmiana świadomości ma to do siebie, że częściowo czujemy siły, ale początkowo są to siły Sitra Achra. Nie należy myśleć, że na poziomie Sitra Achra w ogóle nie ma żadnej wiedzy, że to wszystko głupoty. Absolutnie nie. To jest taki sam stworzony świat jak nasz. Podobna rzeczywistość, tyle że założone w niej priorytety są inne. Istnieje on samodzielnie, odrębnie od naszego, ale z większym marginesem wpływów. Tam jest wiele światów i te światy również wpływają na człowieka. Połączenie z Sitra Achra wywołuje w nim agresję, złość, nienawiść i co najważniejsze – poczucie wyodrębnienia. Jakie tendencje widzimy w świecie? Stworzyć podział pomiędzy ludźmi, żeby nie byli razem, żeby siedzieli osobno. To wszystko jest wpływem Sitra Achra. Ponieważ w momencie, kiedy ludzie spotykają się razem, weselą się i pobudzają tym samym wewnętrzny ogień, a tendencje płynące z poziomu Sitra Achra dążą do tego, by ten ogień zgasić. 

A od momentu, kiedy zaczynamy podnosić się na wyższe poziomy świata Jecira, zaczynamy odczuwać rzeczywistość, nie tylko tę, którą rejestrujemy, ale i tę, która znajduje się poza czasem. I zauważcie, ja nie mówię teraz o 100 latach czy 150, ja mówię: poza czasem. Jeżeli człowiek do tego dojdzie, to poziom jego funkcjonowania, istnienia w tych warunkach, w których jest teraz, będzie zależał tylko od niego. Ile on chce użytkować to ciało, to będzie zależało tylko od jego życzenia. Umie korzystać, umie odnowić, więc może korzystać dowolnie. Nie ma ograniczenia. Na poziomie niższym jest ograniczenie. Na poziomie naszego świata jest ograniczenie. Na poziomie Sitra Achra jest ograniczenie, ale na wyższych poziomach ograniczenia nie ma.

Celem powinno u nas być nie wydłużenie życia samo w sobie, a wyniesienie świadomości poza strefę czasową.

Nie zawsze początkujący może dokonać pewnych zmian natychmiast, dlatego pracujemy w grupie. Ale warto pamiętać o stanie płonięcia Duszy, zadając sobie od czasu do czasu proste pytanie. Czy ogień Duszy we mnie płonie? Czy gaśnie? To jest pierwszy krok do świadomej pracy nad sobą.

Głos na żywo

myśli czytelników i odpowiedzi autora

Dodaj swój głos

W tym samym dziale