Wschód słońca budzi dzień,
i dzięki światłu może wszystko rosnąć i istnieć.
Dusza odradzając się w ciele, czeka na wschód słońca wewnętrznego.
Kiedy w głębi siebie tworzysz ciemność lub nie tworzysz nic,
stwarzasz warunki dla śmierci i rozpadu.
Róża nie zakwitnie bez słonecznych promieni ani wewnątrz, ani na zewnątrz.
Człowiek został stworzony w ciemnościach zewnętrznych,
lecz dzięki ogniu miłości wewnętrznej swoich rodziców ma szansę na życie.
Tak jest z każdą rzeczą w tym świecie — rodzi się w ciemności pod warunkiem,
że została nasycona ogniem miłości wewnętrznej.
Jeżeli z wnętrza na zewnątrz wytryska ciemność zamiast miłości,
są zerowe szanse na życie i powodzenie.
Wszystko zostanie wchłonięte chaosem ciemności, ulegając rozpadowi.
Strzeż swej duszy bardziej niż oka.
Zwracaj uwagę nie na to, jak reaguje świat, lecz co wychodzi z ciebie.
Zdaj sobie sprawę, że nawet kropelka atramentu potrafi zabarwić beczkę wody,
a co dopiero chaos ciemności w stosunku do duszy.
Kłopoty, które widzisz wokoło siebie, są owocem chaosu ciemności,
której pozwalasz uwalniać się z ciebie.
Zamknij drzwi ciemności na siedem zamków,
tam również spoczną wszystkie kłopoty.
Bądź czysty w sercu i w myślach tajnych,
ludzie ich nie widzą, lecz Bóg zna wszystkie, nawet te najdalej ukryte.
Tylko w ciele możesz chować wstydliwe lub wstrętne rzeczy przed podobnymi sobie.
Kiedy stajesz przed Najwyższym, własne ukryte tajemnice są twoim ubraniem.
Dusza twoja owocuje co roku w ciele fizycznym,
podobnie jak wszystko, co widzisz wokoło siebie.
Skracając lub przedłużając żywot ciała, karze lub wynagradza losem.
Owoce duszy podobne są do nasion, lecz większe i dojrzalsze.
Twórcza miłość — jak magnes — zbiera materię ku jedności,
ciemny chaos odwrotnie — wszystko, co jest zbudowane, rozbija na części.
Jaki żywot i los sobie zbudujesz, zależy od tego,
co z siebie emanujesz — jest to jedna z reguł wprowadzonych dla ludzi.
Jeden zrozumie, drugi szukając odpowiedzi u innych,
wprowadzi siebie jeszcze w większy chaos.
Tylko Bóg zna końcowy skutek wszelkich czynów ludzi.
Dlatego wprowadził do ich dusz różne swoje narzędzia, do rozpoznania losu,
ograniczając działanie narzędzi do własnego ciała człowieka.
Tym samym ucząc człowieka postępować podobnie Sobie — w granicach przestrzeni własnej.
Manifestując na zewnątrz to, co dla ciebie przeznaczone! — wykazujesz się małostkowością i niewiedzą Boskiej nauki. I taki jesteś postrzegany z zewnątrz.
Spróbuj wyhodować kwiatek w ciemnym pokoju.
Spróbuj rozjaśnić miasto, nie używając światła ognia.
Spróbuj ucieszyć duszę bez ognia miłości.
Nic — tylko cierpienie i smutek, i chaos wychodzący z wnętrza ciała,
podobny do dymu i sadzy wystygniętego wulkanu.
Resztką sił i „pięknymi słowami” osadzony przez ciebie w duszach tych, którzy są obok.
Więc krzyknij do niezmiernej głębi swojej duszy – Duszo!!!
Czy przyszłaś tu cierpieć i posypywać sadzą w gęstym dymie wszystko wokoło?
Czy piękno miłości i życia przyniosłaś ze sobą, z Domu Najwyższego Ojca, w ten świat?
Wysłuchaj uważnie, co powie.
I to jest kierunek, gdzie wschód pięknej gwiazdy rozjaśni najciemniejsze strony,
siejąc nasiona, których tak oczekujesz.
Lub podobnie do gasnącego wulkanu, czekaj, aż wszystko wygaśnie,
zabierając ostatnie promyki twojego nienarodzonego Światła.
W natchnieniu i miłości od Bratnich Dusz.
2004 r.